Polityczny krajobraz Polski zmienia się. Rośnie znaczący ruch wyrastający na bazie niezadowolonych posłów Prawa i Sprawiedliwości wywołany niezrozumiałymi posunięciami i wypowiedziami Jarosława Kaczyńskiego. Drzemiący pod powierzchnią konflikt o władzę w partii i jej strategiczny wybór w dotarciu do wyborców zakończył się secesją piętnastki. Klub parlamentarny już zaistniał i będzie to miało znaczące konsekwencje dla sejmowych konstelacji. Zaczyna powstawać nowe polityczne ugrupowanie mogące w dużym stopniu zmienić zabetonowaną scenę partyjnych układów.
Pisałem przed prawie trzema tygodniami o zmagazynowanej, potencjalnej energii pozwalającej na sformowanie nowego ruchu politycznego. I oczekiwania nie dotyczą tylko krytykantów i przeciwników PiS’u. Wyborcy głosujący na Platformę składają się przecież w dużej części ze „zmuszonych” do głosowania przeciwko Prezesowi. Nie mając alternatywy dla swoich centro-prawicowych przekonań oddawali głos na partię Tuska. Nie popierając w całości rządowej polityki wybierali mniejsze, w ich opinii, „zło”. Zastraszeni pustą retoryką Prezesa, wyraźniej widząc dochodzące coraz bardziej do głosu jego obsesje oraz brak wyraźnego, jednorodnego kierunku w którym partia ma się rozwijać, niemożność emocjonalnego dotarcia do młodego i średniego pokolenia oraz nieustające polaryzowanie społeczeństwa, czuli się zmuszeni do wyboru platformersów.
Nowy ruch polityczny ma duże szanse na przerwanie partyjnego marazmu i zdynamizowanie dyskusji o niewykorzystywanych przez rząd szansach gospodarczego rozwoju. Jest krystalizującą się możliwością przyciągnięcia niezdecydowanych do swojego grona sympatyków. I jak każda opozycyjna partia będzie działał opierając się na krytyce rządowych posunięć. Ale również jest szansą na zmniejszenie bezproduktywnych polemik o tym kto jest lepszym Polakiem i co naprawdę znaczy pojęcie kondominium. Może sprowadzić polityczny dyskurs na tory prowadzące do szukania możliwości szybszego i lepszego wykorzystania szans na poprawę prawdziwych bolączek polskiego społeczeństwa.
Ostatni sondaż dający ponad sześcioprocentowe poparcie dla pisowskich rozłamowców jest, w moim odczuciu, prawdziwym trendem pokazującym możliwości poparcia dla powstającego ruchu. Szanse na polepszenie rezultatu i przekucie na przyszłoroczne głosy wyborców są nie tylko iluzoryczne. To realna możliwość odbierająca zwolenników Platformie ale również zagrażająca partii Prezesa. Jest ona targana konfliktami których końca jeszcze nie widać. Zwolennicy Ziobry zyskują przewagę a to może tylko oznaczać spadek popularności PiS’u. Prezes nie odda bez walki wpływów które budował swoim bezpardonowym zwalczaniem każdej wewnątrzpartyjnej opozycji. A ewentualne nawrócenie posła Dorna może zwiększyć jego siłę w rozgrywkach z oponentami.
Platforma Obywatelska podchodzi z sympatią do powstającej politycznej partii. Oczywiście widząc to jako zagrożenie dla swojego największego, światopoglądowego konkurenta. Może się jednak przeliczyć w swoich oczekiwaniach. I byłoby dobrze gdyby tak się stało. Potrzeba nowego impulsu na polskiej politycznej arenie który przynosi nowa partia może być tylko pozytywnym elementem oddającym aspiracje Polaków poszukujących miejsca na ulokowanie swoich, nie do końca, zrealizowanych wyborów.
Nowe ugrupowanie ma duże szanse na trwałe zaistnienie w polskim parlamencie. I szansę na ponad 10% poparcie. Upublicznienie partyjnego, przygotowywanego programu będzie dobrym papierkiem lakmusowym na weryfikację tej hipotezy. I dobrym momentem na merytoryczną dyskusję o politycznym kierunku który powstająca partia wybierze.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)