Czytelnia S24 (ktokolwiek mógłby to być) zaprasza do dyskusji. Oferta ponętna ale z doświadczenia wiem że lepiej się najpierw przespać aby się „uleżało” (doradzam to zresztą wielu blogowiczom J ). Nie śniły mi się co prawda posłanki nowego ugrupowania ani przystojny pan Migalski i być może dlatego bez kompleksów mogę podzielić się uwagami.
Tytułowe sformułowanie oddaje chyba najlepiej wrażenia nie tylko po ogłoszeniu deklaracji programowej ale również ostatnich wypowiedziach liderek PJN. „W polityce powinny cieszyć własne wygrane, a nie cudze porażki” – to stwierdzenie stanowi ładne motto nowego ugrupowania. Odcina się zdecydowanie od modelu uprawianej do tej pory polskiej polityki i jest wstępem do nowych czasów w prowadzeniu politycznych dyskusji. Opieranie się na sobie w przeciwieństwie do totalnej bez wyjątku negacji prezentowanej w stosunku do rządu przez partię z której posłanki zostały wyrzucone, stanowi zachęcający i pozytywny element nowego ugrupowania.
Polityka „miłości” wygłoszona na początku kadencji premiera Tuska przynosi Platformie Obywatelskiej wymierne rezultaty. PJN w jakimś sensie chce iść tą drogą. Konstruktywność, pragmatyczność tam gdzie jest to słuszne, zwrócenie się do młodego pokolenia żyjącego problemami dnia codziennego, odejście od ciągłego i przytłaczającego zajmowania się głównie przeszłością, oddzielenie emocji od racjonalnego popierania polskich interesów, zdolność współpracy tam gdzie jest to możliwe i potrzebne. Odwołanie się do tradycji republikańskich jako budowania wspólnoty obywatelskiej, wartości chrześcijańskich łączących wielowiekowe polskie tradycje ze współczesnymi wyzwaniami oraz solidarnościowej idei stojącej u zrębów polskiej, obecnej demokracji są podstawami nowego ugrupowania.
Nowe ugrupowanie jest oskarżane przez sympatyków Pis’u o wiele „bezeceństw”. Korzystanie ze spuścizny zmarłego Prezydenta, brak bezwarunkowej krytyki poczynań Rządu, oskarżanie Jarosława Kaczyńskiego o bezproduktywne posługiwanie się najniższymi emocjami, brak jasnego programu politycznego, osłabianie opozycji, działanie w PiS’ie jednocześnie podkopując zaufanie do lidera, rozmowy z Palikotem – zarzuty mające udowadniać szkodliwość nowo powstałego ruchu. Jednak zapominają przy tym dodać że Prezes Pis’u nie tylko zainicjował ferment wyrzucając posłanki ale nie był w stanie zapobiec odejściu z partii znanych poselskich nazwisk. Nie świadczy to dobrze o Prezesie kiedy jedyną formą obrony jest totalna pacyfikacja. A czasy kiedy posłowie jak Ludwik Dorn zmuszeni zostają „podwinąć ogon” deklarując bezwarunkowo poparcie Prawu i Sprawiedliwości na następne 5 lat, definitywnie minęły.
PJN jest powiewem świeżości na polskiej politycznej arenie. Zwróceniu się ku młodym wyborcom wychodząc jednocześnie, a przynajmniej podejmując taką próbę, poza byciem tylko „contra” obecnym rządowym decydentom. Jest nowym etapem w rozwoju polskiej demokracji wyraźnie reprezentującym dochodzenie do głosu postsolidarnościowego pokolenia. Ono coraz bardziej będzie reprezentować powiększające się w polskim społeczeństwie grupy młodego i średniego pokolenia nie zainteresowane w żadnym stopniu retoryką opozycji która zresztą staje się coraz mniej zrozumiała.
Wejście do Sejmu nowej, powstającej partii ma duże szanse powodzenia. Jest to oczywiście zagrożenie dla istniejących, nie tylko opozycyjnych partii lecz w wymiarze ogólnopolskim stanowi niewątpliwe wzbogacenie politycznych wariantów, do wyboru przez obywateli. I jest nową możliwością zaistnienia dla ambitnych, młodych polityków chcących się wyrwać z „zaklętego kręgu” Prezesa Kaczyńskiego.
„Stare” powoli odchodzi, „nowe” dochodzi do głosu. Tak jak w życiu.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)