Niemieckie autostrady zablokowane, w Holandii prawie 300 km korków. W rejonie Utrechtu nie jeżdżą pociągi – awaria energii elektrycznej a na południu kraju autobusy. W innych regionach jeździ mniej pociągów i z dużymi opóźnieniami. Wszędzie ślisko, w ciągu kilku godzin 300 wypadków na drogach. Loty z Amsterdamu i Rotterdamu anulowane. Władze 3 prowincji wprowadziły kod pomarańczowy jako zwiększony poziom zagrożenia. Holenderscy rowerzyści nie mogą korzystać z podstawowego środka lokomocji. Śniegu spadło 10-15 cm. Horror.
I co? No i nic! Odśnieżają. Reperują przewody elektryczne. Odgarniają śnieg z ulic. Rozsypują środki chemiczne na drogach i w miastach. Prowadzą rowery zamiast na nich jechać. Czekają na pociągi. Apelują o pozostawienie, jeśli możliwe, samochodów w domu a osoby starsze ostrzegają przed wychodzeniem na ulice. Sąsiedzi pomagają osobom niepełnosprawnym w robieniu zakupów. I czekają aż przestanie padać.
Dziennikarze piszą. Artykuły. O polityce, obradach parlamentu i dymisji przewodniczącej „Zielonych”, uwolnieniu Juliana Assagne za kaucją i prawdopodobieństwie przystąpienia Montenegro do EU. Burmistrzowie zajęci są swoją pracą a premier nie martwi się o pytania w parlamencie o chaosie w kraju. Dziennikarze i politycy zgadzają się że zima ma swoje prawa tak samo zresztą jak i lato.
Dziwny jest ten świat.
Nikt nie jest powoływany do odpowiedzialności za opady. Nikt nie musi się martwić publicznymi wołaniami o niedopełnienie obowiązków i porównania z opozycją która by miała lepsze kontakty ze służbami meteorologicznymi w niebie. Burmistrz Amsterdamu zajmuje się zarządzaniem i wydawaniem poleceń swoim urzędnikom i nie jest zmuszony do naocznych inspekcji zasypanych ulic. A odśnieżarki wyrabiają nadgodziny a ich kierowcy cieszą się a kilku euro więcej. Nie do pomyślenia że nikt się nie obawia publicznego rozliczania za klimatyczne prawidłowości.
I tak sobie myślę. Czy oni są na pewno normalni? Czy dziennikarze na pewno dobrze wykonują swoje publiczne obowiązki? Czy z całą powagą dziennikarskich piór stoją na straży obywatelskiej „drogi przez śnieg” i niezależnie od politycznych przekonań potrafią zdobyć się na niezależność w krytyce urzędniczych stołków? Czy potrafią dobrze ocenić komunikacyjną dezorganizację kraju, było nie było, opartego na ekonomii napędzanej transportem?
Dziwny jest ten świat.
Chyba jednak w tych Niderlandach nie mają tak zaangażowanych dziennikarzy i blogowiczów jak u nas. I to by tłumaczyło wiele spraw. Niewyjaśnionych. Może by jednak zaproponować dziennikarską wymianę w ramach zwalczania przypadłości pogodowych? Bo przecież przyjdą roztopy i będzie zalewać. Holandię też.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)