Państwo to My czy to nieokreślony stwór naznaczony katastrofą smoleńską, powodziami czy aferą hazardową? Czytając blagierskie podsumowania odnosi się wrażenie że państwo stoi na skraju przepaści. Nie ma dla nas miejsca w platformianej demokracji, PO zmierza do władzy absolutnej, cichną niepokorne głosy w mediach gdyż Pospieszalski nie ma już własnego programu, Polacy zbuntują się w przyszłym roku i rozruchy mogą się wymknąć spod kontroli – to powszechne głosy rozpaczy w salonie 24. Jednym słowem: Sodoma i Gomora. Gorzej chyba być nie może i już nic nie będzie tak jak dawniej, jak głosi odkrywczy tytuł jednego z blogów. Można się popłakać.
I tak sobie myślę, czy to nasza narodowa cecha? Dostrzegać tylko negatywy? Jak to możliwe żeby przy składaniu sobie życzeń na przyszłość maltretować się jeszcze raz przeżywaniem naszych tragedii związanych z katastrofami? Żeby nie dostrzegać że przecież demokracja nie jest zagrożona, zadowolenie wśród obywateli utrzymuje się w sondażach na wysokim poziomie, że Polska wyszła obronną ręką z kryzysu który dotknął prawie całą Europę i że bezrobocie jednak spadło a inflacja jest niska jak mało gdzie. Punktów wydaje się dosyć dużo aby nie wpadać w totalną depresję. Ale jednak, Państwo nie są zadowoleni.
Wszystkie dyskusje zarzucają coś państwu. Państwo nic nie zrobiło, nie dopatrzyło, nie przypilnowało, nie podjęło ustawy lub uchwaliło złą, oszukało. Jakby się wróciło w komunistyczne czasy. Wtedy było to również wytłumaczenie wszystkiego zła. Państwo się zmieniło lecz natura poszukująca mniej lub bardziej abstrakcyjnego sprawcy wszystkich nieszczęść pozostała ta sama. To oczywiście Oni bo My przecież wiemy jak się robi dobrze.
A ja myślę że to jednak zaczyna się ode mnie. Od tego na co mam wpływ. Co mogę polepszyć, jak wykorzystać nowe możliwości, jak przestać się bać niepewności i pozytywniej patrzeć na przyszłość którą mogę wywalczyć. Co mogę zrobić dla siebie, swoich bliskich, sąsiadów lub znajomych. Jak stworzyć lepszą atmosferę w pracy dla współpracowników i rozwiązać istniejące konflikty. Wysłuchać i próbować zrozumieć przeciwnika w dyskusji i argumentami udokumentować swoje racje. Uśmiechnąć się do mijanego na ulicy i z uśmiechem patrzeć na życie.
Brakuje nam optymizmu i wiary. W siebie, w nas, w to że jednak posuwamy się do przodu. Że jest lepiej chociaż nie tak jakbyśmy chcieli. Że inni też prawdopodobnie chcą dobrze chociaż różnią nas polityczne przekonania.
Brakuje nam chęci wspólnego rozwiązywania problemów. Ustalenia spraw w których ważność wznosi się ponad osobiste ambicje a osiągnięcie porozumienia wszystkim przynosi korzyści. Bronienie swoich racji jest ważne ale również uznanie że nie mamy licencji na prawdę.
Państwo z małej litery jest daleko, Państwo z dużej obok nas. Dlatego życzę Państwu z salonu24 wszystkiego najlepszego, wiary w siebie i swoje możliwości, rozumnej obrony swoich poglądów i elastyczności w zrozumieniu innych. Życzę uśmiechu na twarzy młodej czy starszej, pozytywnego podejścia do rzeczywistości i dużo pisarskiej inwencji. Życzę wykorzystania możliwości przesuwających się obok nas wszystkich i umiejętności cieszenia się tym co już mamy.
Życzę Państwu Dosiego Nowego Roku!


Komentarze
Pokaż komentarze (22)