Będzie to tekst kontrowersyjny. Będzie oceniany przez adminów i zostanie lub nie udostępniony czytelnikom. Tak jak niektóre komentarze „podpadające” pod kryteria decydujące o ich „ukryciu”. Ale ponieważ jego tematykę uważam za ważniejszą od subiektywnych i nieprecyzyjnych przesłanek decydujących o „ukrywaniu” pewnych treśći w s24, decyduję się na napisanie tych przemyśleń bez względu na „konsekwencje”.
Został dzisiaj rano opublikowany blog Modus’a Peritus’a zatytułowany: „Zdrada żydów polskich”. Kontrowersyjny ale czyż nie jest to przynależne temu forum? Tym bardziej ze dyskusja o książce Grossa zajmuje wiele miejsca w salonowych blogach. Dotyka trudnego problemu naszej polskiej Historii i uczestnictwa w niej olbrzymiej rzeszy polskich obywateli wyznania mojżeszowego jak brzmiało oficjalne nazewnictwo II RP. Prezentuje stanowisko autora, polskiego emigranta, na temat udziału Żydów, ich stosunku do Polski i polskości, uczestnictwa i roli w ważnych polskich przełomowych momentach i stosunku do byłej macierzy po często przymusowych emigracjach.
Autor konfrontuje nas ze swoją opinią i w zakończeniu pisze: „Wyrażam nadzieję, że moje refleksje przesuną dyskusję w kierunku spokojnej i rzeczowej rozmowy na temat roli, znaczenia politycznego i racji bytu nie-Polaków w Polsce”.
Niestety, dyskusja nie jest możliwa. Salonowa administracja uznała tekst za kwalifikujący się do ukrycia podając:Istnieje możliwość czytania notek i komentarzy, które są zabezpieczone filtrem (tzw. treść ukryta), ze względu na ich wulgarną treść lub na to, że są społecznie trudne do zaakceptowania albo nie mają związku z dyskusją.”.
Trudne do zaakceptowania – jest to chyba jedyna konkluzja z możliwych podanych w uzasadnieniu. Trudna?? To znaczy za trudna dla salonowych czytelników? Nie mogą oni zapoznać się z kontrowersyjnymi poglądami? Nie istnieją takowe na salonowych blogach? Nie wywołują one rozlicznych dyskusji, kłótni, pomówień i obrażeń? Czy tylko problem stosunków polsko-żydowskich jest na tyle kontrowersyjny ze trzeba „chronić” wrażliwość salonowych umysłów przed dyskusją mogącą prowadzić przed, według salonowych kryteriów, w niepożądanym kierunku?
Ukrywanie niepożądanych tematów jest ciekawym, salonowym zjawiskiem. Słowo cenzura jest oczywiście nieadekwatne lecz cenzura wewnętrzna, redakcyjna bardziej odpowiada prawdzie. Ona decyduje czy „napisany tekst” jest prawomyślny i czy może wzbudzić, jak się domyślam, niepożądane reakcje których próbuje się uniknąć. Czyż nie jest to przyczynek do dyskusji o, mówiąc górnolotnie, wolności wypowiedzi i słowa pisanego na prywatnym blogu? Czyż nie jest to flagrantne ograniczenie prawa wyrażania swoich poglądów podanych w nie-obrażliwej formie? Na tematy tak istotne jak ciągle żywo żyjące stosunki polsko-żydowskie tak jak to się dzieje w wyrażaniu dowolnych opinii na polsko-rosyjskie lub polsko-niemieckie historyczne ale i współczesne turbulencje?
Jak bardzo się boimy rozmów na trudne tematy. Mimo odsłaniania wielu kart naszej historii i publikacji pozycji takich jak „Złote żniwa”, wyrażanie opinii równie kontrowersyjnych lecz z innego punktu widzenia jest utrudniane i spychane pod powierzchnię jak gdyby opinie wyrażane w tekście Modus’a Peritus’a były szkalujące, rasistowskie lub obrażające czyjeś dobre imię. Jak gdyby nie były wyznawane w polskim społeczeństwie i dyskusja z nimi była priori niedozwolona.
Nie ośmielam się wyrazić opinii że salonowi decydenci zareagują na moje rozważania. Nie ten kaliber i nie to nazwisko. Jednak poruszony przeze mnie problem nie przestanie istnieć tylko dlatego że jest trudny. Podejście do niego jest jakimś papierkiem lakmusowym, być może, pokazującym więcej niż tylko utrudnianie dyskusji na określony temat. Jest dyskusją o wolności słowa. Brzmi to dumnie lecz tylko dla wybranych, pokazującym nam jak pojęcie „wyrażania własnych poglądów” może być uelastycznione.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)