Lchlip Lchlip
315
BLOG

Polska Afryka na co dzień.

Lchlip Lchlip Polityka Obserwuj notkę 8

 

Pani Jankowska, salonowy „nocny Marek”, w swoim ostatnim blogu odwołuje się do walk plemiennych w Afryce XX wieku. I okazuje się że tytuł bloga nie mógł być bardziej przewidujący. W rozpętanej dyskusji przynależność do „plemienia” zastępuje argumenty a dyskusja pokazuje wszystkie negatywne cechy na które pani redaktor próbuje zwrócić uwagę. Refleksja pojawia się rzadko a zaproszenie do dyskusji i wyrażenie swojej opinii przez autorkę wystarcza do zaliczenia do sympatyków „wrogiego” obozu.
 
Sprawa dotycząca moralnego prawa do uczestnictwa w dyskusji o filmie Antoniego Krauzego na podstawie przynależności partyjnej i wyrażone stanowisko krytykujące tego typu oceny są podstawą do niejednokrotnego, obrażania autorki wpisu oraz deprecjonujących komentarzy. To czy dyskusja o artystycznym „produkcie” powinna się odbywać na podstawie partyjnej przynależności i czy znany polski historyk ma prawo do szufladkowania nie tyle poglądów co osób na podstawie zajmowanego miejsca w polskim parlamencie nie interesuje zbytnio komentatorów. To co jest istotą wpisu pani Jankowskiej odsuwa się na dalszy plan. Teza o walce plemiennej Hutu z Tutsi zostaje udowodniona.
 
Przestudiowanie komentarzy jest wspaniałą ilustracją jak są produkowane pseudo-dyskusje w polskiej polityce. Jak ucieka się od sedna problemu jeżeli jest on związany z przynależnością do „stada”. Swojego „stada” należy podkreślić. Jeżeli sformułowana opinia lub podjęta akcja została zainicjowana przez „naszego” to oczywiście apriori musi być słuszna. Trzeba tylko znaleźć argumenty na potwierdzenie tego odwołując się czasami do paralel z przeszłości, wynajdując fakty deprecjonującą oponenta lub skierowując dyskusję na inne tory. Uświadomienie sobie że w argumentacji autorki są prawdziwe elementy godzi nie tyle w nasze poglądy ale całej formacji z którą sympatyzujemy. I co najważniejsze jest obrazą dla nas samych. Czujemy się nie tylko dotknięci co osobiście obrażeni.
 
Dyskusja w jak najszerszym gronie, wymiana poglądów, argumentów i ocen, wyrażanie opinii i osobistych uczuć, dzielenie się przemyśleniami i wyciąganie wniosków, otwartość dyskusji z oponentami – to wszystko jest i zabronione i nieprawomyślne. Nie będę przecież „zniżał” się do rozmowy ponieważ oponent myśli i postępuje inaczej niż jestem do tego przyzwyczajony a co najważniejsze należy do innej politycznej partii. Czyż może być „lepsze” kryterium do oceny moralności? Wybór partyjny staje się definicją na której opierają się wszelkie, dalsze rozważania i opinie o człowieku.
 
Czyż może być lepszy przykład do wykopywania rowów podziału, do niechęci porozumienia się na jakiejkolwiek płaszczyźnie? Do stwarzania jednostronnych ocen moralnych ponad prawem, zwyczajem i kulturalną rozmową? Do traktowania z pogardą innych osób nie znając nawet ich poglądów? Czy może to robić czołowy partyjny polityk i jednocześnie znany historyk poszukujący prawdy? Czy można zrozumieć Historię i próbować ją opisać nie potrafiąc zrozumieć innych? Czy można być Po Prostu obiektywnym?
 
Dużo pytań do których prowokuje pani Jankowska. Mało refleksji, według mnie, pod jej wpisem. Wiele kategorycznych stwierdzeń ucinających dyskusję. I dobry obraz polskiej, plemiennej walki. Rodzimych Hutu z Tutsi.
Lchlip
O mnie Lchlip

Z dystansu ale nie z boku. Anonimowych blogowiczów "tykam". Pan/Pani są dla mnie osobami z nazwiskiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka