odwaga? Refleksja? Przyzwoitość? Co jest decydujące aby przyznać się do błędu? Wykazać się odwagą cywilną i uderzyć publicznie we własne piersi? Zrozumieć drugą stronę politycznego lub ideologicznego sporu i wczuć się w jej emocje? Postawić się na miejscu niesłusznie oskarżonego lub jego bliskich? Publicznie się ukorzyć?
Chyba większość salonowych blagierów wie kogo mam na myśli. Sprawa niesłusznych oskarżeń lub wysuwanych podejrzeń gościła kilka dni temu na blogu pana Terlikowskiego na SG. Jak Również jego publiczna ekspiacja. I jest to wydarzenie niezwykłe do którego nie tylko w s24 ale w naszej polskiej polityce nie jesteśmy przyzwyczajeni. Jest to ewenement który wart jest chwili zastanowienia.
Niesłuszne oskarżenia, supozycje, daleko idące, niesłuszne hipotezy, przeinaczenia i Po Prostu kłamstwa nie są wyjątkami w naszej polityce i blagierskich dyskusjach. Bronimy swoich poglądów czy punktów widzenia i sprawą „honoru” jest przekonanie o naszej słuszności. Walczymy przecież o najważniejsze wartości określające nasze postępowanie. Wysuwamy argumenty, przykłady, podpieramy się cytatami, dokumentami i wypowiedziami innych. Przekonujemy do „swojego” ponieważ sami jesteśmy przekonani. Wiemy przecież na pewno że mamy racje!
Ale jeżeli jest oczywiste lub prawdopodobne że jej nie mamy?
Reakcja na to „nieodpowiedzialne” pytanie pokazuje naszą zdolność do dyskusji, do uświadomienia sobie że czymś innym są nasze przekonania a czym innym zdolność do pogodzenia się z „racjo” zamiast unoszenia się emocjami. Uświadomienie sobie że PRAWDA to nie znaczy: „zawsze moja prawda” jest podstawowym warunkiem do porozumienia się w społeczeństwie. A bez podejmowania takich prób decydujemy się na niszczenie elementarnych społecznych więzi i odsuwamy poznanie skomplikowanych procesów historycznych do lamusa. Czyż nie znane jest nam powiedzenie że „prawda często boli?” Ze nie zawsze jest prosta i często wymaga pogodzenia się z tezami które wyznają nasi ideologiczni przeciwnicy?
Reakcja pana Terlikowskiego na niesłusznie wysnute oskarżenia pod adresem nieżyjącego polityka jest dla mnie przykładem nie tylko odwagi cywilnej ale również szacunku którym się wykazał. Szacunku dla swoich ideologicznych przekonań które nie pozwalają na pominięcie milczeniem „zła” wywołanego swoimi pochopnymi twierdzeniami. Jest to również uwiarygodnienie swojej „walczącej” ideowej postawy którą reprezentuje. Nie zawsze zgadzam się z formą prezentowanych przez niego opinii i przekonań, często uważam że robi więcej szkody niż przynosi pożytku prezentując zbyt emocjonalne podejście do prezentowanych przez siebie problemów naszej pędzącej przed siebie cywilizacji. Ale wyznaję szczerze: pokazał nam że można walczyć o swoje przekonania nie bojąc się publicznej ekspiacji. Jest to coś wyjątkowego w naszych polskich dyskusjach.
Umiejętność przyznania się do błędu jest czynnikiem który zwiększa siłę rażenia swoich przekonań i argumentów, ideologicznej postawy która jest opoką walki o swoje ideały. Uwiarygodnia i pokazuje „czystość” intencji. Pokazuje że nie można walczyć o lepsze godząc się z kłamstwem, nieudowodnionym oskarżeniem lub błędną hipotezą. I jest przede wszystkim dążeniem do prawdy z całym bagażem jej „ułomności”.
Od nas blogierów, od nich polityków, dziennikarzy i tzw. elity zależy czy normy postępowań określanych kulturą dyskusji będą się poprawiać. I tak jak zawsze w podobnych wypadkach należy najpierw spojrzeć na siebie. Potrzebna do tego jest odwaga, refleksja i chęć. Jesteśmy do tego zdolni czy pozostaniemy w naszych uwarunkowaniach pokazując palcem tylko i wyłącznie w kierunku naszych oponentów?


Komentarze
Pokaż komentarze