Exposé ministra SZ w Sejmie. Prezentuje założenia polskiej polityki zagranicznej i jej priorytety na rok 2011. Obecny jest rząd z premierem Tuskiem i Prezydent Komorowski oraz akredytowani dyplomaci. Ławy opozycji mocno przerzedzone a jej lider Jarosław Kaczyński jest nieobecny.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości nie uważał za istotne wysłuchać planów ministra definiujących wytyczne polskiego rządu na arenie międzynarodowej i odnoszącego się do dokonań lub ich braku w ubiegłym okresie. Nie jest zainteresowany co i jak rząd zamierza robić w najistotniejszych polskich sprawach. Przemówienie ministra „olewa” a Sejm nie jest dla niego miejscem podjęcia polemiki. Polski parlament staje się jeszcze raz miejscem demonstracji a nieobecność Prezesa wyrazem Jego przekonań i lekceważenia demokratycznych reguł.
Jednocześnie domaga się Prezes ustami posła Brudzińskiego zaproszenia przez GW do repliki na wywiad Premiera. Teokracja medialna chciałoby się powiedzieć. Nienawistna Gazeta jest przecież odpowiednim forum do wdawania się w polemiki i dyskusje. Sejmowa trybuna tego zaszczytu nie dostąpiła czyżby z powodu że nikt nie zapraszał do zajęcia na niej miejsca? Nikt nie poprosił lidera opozycji do ustosunkowania się do słów ministra spraw zagranicznych? A może obecność Prezydenta odstraszyła pana Kaczyńskiego od pojawienia się w Sejmie? Bo przecież być może trzeba by było podać mu rękę?
Jest niezrozumiałe jak dobre, demokratyczne obyczaje są negowane, jak uczy się Polaków obłudy w stosowaniu demokratycznych reguł i jak lekceważy się Sejm będący najważniejszym, demokratycznym przedstawicielem wszystkich Polaków. Jak potrafi się dostosować do medialnych reguł w zależności od okoliczności, jak można zapomnieć głoszone przez siebie reguły „bojkotu” nieprzyjaznych czy to programów czy czasopism głoszących podobno „nieprawdziwe” fakty czy opinie. I jak można medialnymi wypowiedziami, organizowanymi konferencjami prasowymi zwracać na siebie uwagę a jednocześnie demonstracyjnie okazywać lekceważenie przy prezentacji najistotniejszych założeń polskiej polityki zagranicznej.
Polska scena polityczna jest trawiona wieloma chorobami. Nieudacznictwo polityków, brak fachowości, parcie na szkło, niski poziom merytorycznej dyskusji, kłótnie i nieparlamentarne słownictwo. Prezes Kaczyński pokazuje, niestety nie po raz pierwszy, że lekceważenie Parlamentu, rządu i Prezydenta jest następnym elementem obniżającym poprzeczkę dobrych obyczajów. Wychowanie „w lepszych miejscach” a nie na „podwórku” zapewnia być może całowanie pań w rękę, nie zapewnia jednak zrozumienia zasad działania demokracji oraz reguł nią rządzących.


Komentarze
Pokaż komentarze (149)