Lchlip Lchlip
862
BLOG

Jak Prezes zupę na gwoździu gotuje

Lchlip Lchlip Polityka Obserwuj notkę 35

 

Prezes zaczyna uczyć się gotować. Wizyta w sklepie spożywczym jest początkiem wyboistej drogi wczuwania się w skórę przeciętnego obywatela. W towarzystwie dziennikarzy kontrolujących paragon i koszyk wiktuałów. Sklep osiedlowy to nie Biedronka jak słusznie Prezes zauważył, gdyż tam kupują tylko najbiedniejsi tak jak prof. Staniszkis a ceny są prawie o 40% niższe. Ale i tak okazuje się że w czasach rządów PiS’u było taniej co stanowi oczywiście przekonywujący dowód wyższości jednej partii nad drugą nie wspominając już nawet o rosnących cenach benzyny.
 
Produkty żywnościowe to tylko część składników. Przygotowanie posiłków wyborczych uwzględnia również wynajęcie ghost writera wraz z przewertowaniem danych statystycznych głównych europejskich organizacji ekonomicznych. A z nich wynika ze Polacy pracują więcej od Japończyków nie mówiąc nawet o Niemcach. A drugie Japonii ani widu ani słychu. Dlatego potrzeba nam naukowej i edukacyjnej edukacji czyli tzw.: „finlandyzacji” będącej modelem nowoczesności. Nie trzeba podkreślać że Prezes nie ma na myśli politycznego znaczenia tego terminu gdyż ma ono negatywny ładunek i odnosi się wyłącznie do polityki Tuska.
 
Jarosław Kaczyński uczy się na własnych błędach. Wie że naukę powinno zaczynać się jak najwcześniej i dlatego apeluje do młodzieży aby nie zgadzała się z apartheidem Tuska budującego nad nią żelbetonowe sklepienie jakiegoś potężnego bunkra i jednocześnie wypychającego młode pokolenie „na zmywak” lub usługiwanie w restauracjach. Jest to przecież „wygodne” żeby młodzi Polacy czuli się przegrani! I dlatego Prawo i Sprawiedliwość ustali procentowo w Sejmie próg bezrobocia dla młodych i będzie tworzyło nowe miejsca pracy które nie będą niewolniczą silą roboczą ale będą finansowane z budżetu państwa.
 
Przepis Prezesa na zupę na gwoździu zawiera wiele elementów. Nie ogranicza się tylko do starych przepisów ale dodaje nowe składniki. I nawet GW nie jest tak gorzka aby niemożna było jej dodać. Jego zwolennicy będą musieli przyzwyczaić się do nowego smaku i przełknąć łyżkę strawy przygotowanej w kuchni Michnika. Ale czy ważne są takie szczegóły jeśli myśli się o zwycięstwie? Bo przecież nawet opinia Małysza o odwiedzaniu grobów bliskich, jak słusznie Jarosław Kaczyński zauważył, to polityka. A na niej narciarski mistrz się nie zna wypowiadając się o składaniu wieńców na Krakowskim Przedmieściu.
 
Lider partii opozycyjnej zabiera się z rozmachem do przygotowania strawy duchowej nie tylko swoim zwolennikom od zawsze uzależnionym od gustów Prezesa ale także pożądającym nowych smaków i „kulinarnych” eksperymentów. Stare składniki lustracyjne, rozliczeniowe, macierewiczosko gorzkie i odpychające nawet swoim wyglądem, zniknęły z kucharskiego blatu. Jeszcze nie zostały wyrzucone na śmietnik historii ale nie są głównym pożywieniem. Jarosław Kaczyński uczy się nowych przepisów, inaczej miesza i odgrzewa przechowywane stare potrawy. Dodaje nawet szczyptę patriotyzmu z dzieciństwa posługując się nazwiskiem Leopolda Lisa-Kuli obecnego w myślach kilkunastoletniego chłopca socjalizującego się na żoliborskich podwórkach.
Jadło ma zachęcać swoim wyglądem do jego spożywania, przyciągać rzesze zachęcone kolorem i zapachami. Czy jest strawne i jakie będą reakcje organizmu na proponowaną recepturę to dopiero okaże się później. W tym momencie kucharz nie martwi się możliwymi objawami niestrawności. Na to będzie jeszcze czas.
Lchlip
O mnie Lchlip

Z dystansu ale nie z boku. Anonimowych blogowiczów "tykam". Pan/Pani są dla mnie osobami z nazwiskiem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (35)

Inne tematy w dziale Polityka