Komentator dziennika „Fakt” pan Łukasz Warzecha poruszył w swoim ostatnim wpisie problem wolności słowa a konkretnie mówiąc jego brak. Moderator panelowej dyskusji którą ŁW osobiście przygotował, został w ostatnim momencie, przez „przestraszonego”, „podatnego na naciski” i „zachowującego się jak smarkacz” prezesa TK prof. Rzeplińskiego zamieniony z osoby redaktora na dr. Antoniego Dudka. Fakt oczywiście niebywały i dyshonor dla naszego redaktora dość znaczny.
Nie wdając się w rozważania faktów czy pan Warzecha sam wykonywał ogrom „wielotygodniowej pracy” przy jej merytorycznym przygotowaniu czy zaproponował jedynie uczestników panelu i tematy dyskusji trzeba stwierdzić że akcja podjęta kilka godzin przed rozpoczęciem spotkania była na pewno kontrowersyjna. Można szukać wytłumaczenia na kilka sposobów ale pan Warzecha proponuje swój punkt widzenia w którym naciski ze strony wiadomych elit w celu „upokorzenia” niepokornego pana redaktora są oczywiste. Można również zastanawiać się czy rola moderatora jaką chciał wykonywać ŁW odpowiada kryteriom zdefiniowanym przez prof. P. Legutkę a mianowicie:
„…stoi na straży dyskusji. Porównuje go do regulującego ruch policjanta, sędziego odgwizdującego faule lub udzielającego głosu na sali rozpraw. Mówię – moderator, myślę opanowanie, powściągliwość, umiarkowanie, właściwa miara”
ale nie chcę narażać się na stronniczość i podejrzenia o niespełnieniu tych kryteriów przez komentatora „Faktu” zdecydowanie odrzucam. Fakty o wzajemnym obrażaniu się przez komentatorów na jego blogu nie mogą być żadną podstawą do wydawania tak skrajnych opinii a rola obowiązki gospodarza czy moderatora należą przecież do administratorów salonu24.
Innym ciekawym zagadnieniem jest skład panelu dyskutującego na temat: „Quo vadis, Polonia?”. Zasiadało w nim 5-ciu uczestników a z wykluczonym panem Warzechą miało być sześciu. Nie było nikogo z fundacji „Ius et lex” ani z miejsca pracy pana Kochanowskiego. Było natomiast dwóch przedstawicieli IPNu i dwóch (a miało być trzech) publicystów z Rzepy, Czesław Bielecki kandydujący w ostatnich wyborach na prezydenta Warszawy z listy PiSu i pan Cichocki – były doradca św.p. Lecha Kaczyńskiego. Przekrój światopoglądowy, moim zdaniem, dosyć jednostronny jeżeli wziąć pod uwagę temat dyskusji. Ale jak pisze pan Warzecha w jednym ze swoich blogów: „Tak czy owak, konferencja HFPC to modelowy przykład dominującego ostatnio trendu: „dyskutujmy” tylko we własnym gronie. Oczywiście w takiej sytuacji słowa „dyskusja” nie da się pisać bez cudzysłowu”. Oczywiście trzeba się zgodzić z tym ostatnim zdaniem pana redaktora zapraszającego do dyskusji o Polsce.
Granice wolności słowa zostały naruszone. Nie wiem czy uczestnicy debaty zdawali sobie w pełni sprawę z tego doniosłego faktu. Jedynie prof. Krasnodębski nieśmiało i aluzyjnie odważył się wspomnieć o tym fakcie ale nie wywołało to głębszej dyskusji o tłumionej demokracji w Polsce. Uczestnicy byli już wystarczająco zastraszeni faktem wykluczenia pana Warzechy z roli sędziego i nie chcieli się narażać „elitom”. Ja mam więcej odwagi i dlatego zdecydowałem się na napisanie tego tekstu. A co tam, „elit” się nie boję! Pana Warzechy trochę tak ale o „prawdę” trzeba walczyć!


Komentarze
Pokaż komentarze (36)