Lech-Blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
13 obserwujących
495 notek
170k odsłon
  324   1

Panowie książęta - redaktorzy, bywalcy salonów i kreatorzy rzeczywistości, o co idzie?

Encyklopedia Teatru Polskiego
Encyklopedia Teatru Polskiego

Lech Galicki

   Czy polski dziennikarz ma poczucie misji zawodowej (np. przedstawianie prawdy i tylko prawdy o rzeczywistości społecznej, politycznej itp., dobro Polski, polepszenie jakości życia współrodaków itp., niezależność polityczna w pracy twórczej itp.) pracując obecnie w polskich i nie tylko, wręcz reprezentujących obce interesy,  mediach masowych?
   Czy polski dziennikarz na poziomie lokalnym i ogólnopolskim wykonuje zlecone przez swych zwierzchników zadania twórczo-redakcyjne w sytuacji, gdy wie, iż nie są one zgodne z kodeksem etyki zawodowej - w obawie przed utratą pracy?
   Czy polski dziennikarz jest nakłaniany do tworzenia w swej pracy tzw. warsztatu socjotechnicznego (psychotechnicznego), z którego wytwarzane produkty informacyjne mają oddziaływać na społeczeństwo zgodnie z zamówieniami i presją partii politycznych? Jeżeli tak, czy dotyczy to także publicznych środków masowego przekazu?
   Jeżeli dziennikarze odpowiedzą trzy razy "tak" na wyżej zadane pytania - stwierdzenie, że w Polsce istnieje wolna i niezależna prasa, radio i telewizja jawi się mitem, a polskie społeczeństwo jest poddawane przez zidentyfikowane i nie zidentyfikowane  siły niedozwolonym zabiegom socjotechnicznym i psychotechnicznym, co prowadzi wprost do sterowania zachowaniami ludzkimi(wywoływanie agresji - także autoagresji, bezwolność, apatia, pozbawienie zbiorowego rozumienia  i analizy relacji przyczynowo-skutkowych, utrata przez odbiorców negatywnych, sprzecznych i nieprawdziwych sygnałów informacyjnych poczucia tożsamości narodowej oraz powolna i systematyczna marginalizacja takiej zbiorowości na teatrze rozwijających się państw i społeczeństw demokratycznych).
  Jeżeli dziennikarze odpowiedzą na wyżej zadane pytania trzy razy "nie" - należy domniemywać, iż obecnie polska prasa, radio i telewizja "nie kłamie" na zamówienie. A kto w to wątpi ma do tego prawo. Przede wszystkim nie - prasowe.

                                                                                                             imageFot. z Wszystko co Najważniejsze

  Wczoraj to dzisiaj, tyle że wczoraj". Dobro było i jest. Zło było i jest. W Polsce zaobserwowano niezwykłą liczbę książąt. Bez tzw. dobrego pochodzenia rodowego. Dziwnym trafem mogą bardzo wiele. Należą do grupy bezpardonowo dążącej do określonych celów.
   Traktat o sprawowaniu władzy - „Książę” - autorstwa Niccolo Machiavellego - „wstrętny bryk” jak twierdziło wielu mu współczesnych, to dzieło szatana, samego zaś autora za „nauczyciela tyranów”, „wielkiego manipulatora” uznano - człowieka pozbawionego moralności . Mówiło się, iż osobnik ten był twórcą, czy też nauczycielem hipokryzji. A skoro jak twierdził: „w polityce bezbronni prorocy nic nie znaczą” i „racja nic nie znaczy, gdy nie jest poparta siłą” oraz przede wszystkim: „cel uświęca środki”, to rzeczywiście na podstawie tych faktów można powiedzieć, że sam Nikolo Machiavelli i treść jego dzieł stanowiły wzór dla propagandzistów, teoretyków i praktyków wyrafinowanej współczesnej propagandy, dysponujących nieznanymi Machiavellemu środkami manipulowania ludzkimi zbiorowościami, ich zachowaniami i narzucaniem im określonego odbioru rzeczywistości.
  Historia propagandy nienazwanej, lecz stosowanej przez poszczególnych, doceniających jej przydatność w sprawowaniu władzy hegemonów i gremia rządców liczy sobie wiele tysięcy lat, lecz dopiero w dziewiętnastym wieku propaganda określona, wraz z pojawieniem się w życiu społeczno-politycznym walki wyborczej - łączy się to z erupcją demokracji parlamentarnej - zaczęła się w sposób niebywały rozwijać.

      W języku potocznym propaganda stanowi do tej pory synonim stosowania półprawd, kłamstw, manipulacji i fałszowania rzeczywistości. Od strony profesjonalnej wygląda to nieco inaczej i jak napisał w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku Edward Bernays, uznany w Stanach Zjednoczonych za ojca Public Relations: „(...) Świadoma i naukowa manipulacja nawykami i poglądami szerokich mas jest ważnym elementem społeczeństwa demokratycznego (...)".
Ludzie, o których nigdy nie słyszeliśmy, kierują nami, narzucają schematy myślowe, kształtują gusty i podrzucają, czy też proponują pod niezauważalną presją idee. I jest to w pełni logiczna droga rozwoju społeczeństwa demokracji(...)”.
Niccolo Machiavelli był zwolennikiem ustroju republikańskiego. Żył w latach 1469-1527. Funkcjonował jako czołowy pisarz społeczny i polityczny włoskiego odrodzenia, historyk, prawnik i dyplomata florencki. Ówczesne Włochy stanowiły zbiór miast - państw, których władcy intensywnie i systematycznie toczyli ze sobą boje o utrzymanie wpływów. A było to treścią i w pełnym tego słowa znaczeniu - sensem życia ich oraz popleczników „książąt”. Kiedy w roku 1512 Niccolo Machiavelli, sekretarz Drugiej Kancelarii Signorii w Republice Florenckiej, po 14 latach niezwykle wiernej i oddanej służby traci stanowisko, zaczyna pisanie „Księcia” - dzieła wiekopomnego, dedykowanego Wawrzyńcowi Wspaniałemu, Synowi Piotra De Medici oraz „Rozważań nad pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Liwiusza”. Obie te książki stanowią i zawierają kwintesencję poglądów i opartej na doświadczeniu dyplomaty i polityka - pedagogiki Machiavellego. Pisze on także „Historie florenckie”, poematy i komedie np. „Mandragora”. Jednak to „Książę” staje się jego wizytówką tajemniczą i znamienitą dla jednych, a odrażającą i amoralną dla drugich.
     Machiavelli pisze w „Księciu”: „(…) nie jest przeto koniecznym, by książę posiadał wszystkie (...) zalety (...) lecz jest bardzo potrzebnym, aby wydawało się, że je posiada. Śmiem nawet powiedzieć, że, gdy się je ma i stale zachowuje, przynoszą szkodę, gdy zaś wydaje się, że je ma, przynoszą pożytek; powinien więc książę uchodzić za litościwego, dotrzymującego wiary, ludzkiego, religijnego, prawego i być nim w rzeczywistości, lecz umysł musi mieć skłonny do tego, by mógł i umiał działać przeciwnie, gdy zajdzie potrzeba”. Tu zauważam niezwykłe związki istniejące pomiędzy księciem makiawelicznym a działaniami współczesnych polityków, szczególnie pana Donalda Tuska - manekina wykonawczego tzw. realizatorów poleceń niejawnych, „książąt” antypolskich w sferze socjotechniki, psychotechniki, czyli współczesnej propagandy, gdy ta jestwspierana przez władze pro PO publiczne, popierana przez wykształcone klasy, elity i gdy istnieje realny brak możliwości donośnego sprzeciwu wobec jej treści.
      Rozróżnia Niccolo Machiavellego w „Księciu” „dobre i złe posługiwanie się okrucieństwami”. „Dobrze użytymi mogą nazywać się te (jeśli o złem można powiedzieć, że jest dobrem), które popełnia się raz jeden z konieczności, dla ubezpieczenia się, nie powtarza się ich później, a które ponadto przynoszą największy pożytek poddanym”. I dodaje aż zdumienie ogarnia zwykłego człowieka, chociaż biorąc pod wzgląd doktrynę, iż „cel uświęca środki” (także w przypadku propagandy) - trudno zaprzeczyć iż, „(...) krzywdy powinno się wyrządzać wszystkie naraz, aby krócej doznawane, mniej tym samym krzywdziły, natomiast dobrodziejstwa należy świadczyć po troszę, aby lepiej smakowały”. To także elementy wyrafinowanej propagandy.
      Makiawelizm, czy też machiawelizm, to doktryna polityczna zalecająca stosowanie podstępu, przemocy, obłudy w dążeniu do realizacji zamierzeń, cynizm, przewrotność i brak skrupułów w dążeniu do celów uznanych(!) za godziwe, w myśl zasady „cel uświęca środki”. Kto ma prawo do uznawania, że ten czy tamten cel jest godziwy? Nieobiektywnie. W pełni subiektywnie. Ten, kto na realizacji tego celu zyskuje! Kto tworzy sobie prawo do kreowania, propagandowego bytu doktryny, że cel uświęca środki? Kto zawłaszcza media masowe? Tyran!
          Podczas swej kampanii prezydenckiej w roku 1916 Woodrow Wilson w celu pozyskania wyborców chcąc zaspokoić antywojenne nastawienie większości amerykańskiego społeczeństwa, deklarował swój pacyfizm. Gdy został prezydentem USA, zdecydował o rozpoczęciu masowej propagandy, co po okresie sześciu miesięcy doprowadziło prawie do wybuchu histerii wojennej w USA. Ten zabieg propagandowy zgodny w całości z makiawelistyczną doktryną „cel uświęca środki” nazwano „rewolucją w sztuce demokracji”, która polegała na „fabrykowaniu przyzwolenia” i uzasadniano nieodpowiedzialnością społeczeństwa: „dobro społeczne całkowicie umyka opinii publicznej”. To wręcz zaskakujące, ale podobnie jak prezydent kapitalistycznego mocarstwa postępował komunistyczny dyktator Włodzimierz Ilijcz Lenin, według którego partia rewolucyjna powinna wykorzystać bunty ludowe, a następnie popędzić naiwne masy ku świetlanej przyszłości. Warto przypomnieć wspomniane już w tym tekście elitarystyczne podejście do propagandy, Edwarda Bernaysa: „Świadoma i naukowa manipulacja nawykami i poglądami mas jest ważnym elementem społeczeństwa demokratycznego (...)”.Np. „wyrżnąć watahę”, do stanu histerii społecznej oczerniać śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, kłamać z pudrem na twarzy...

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura