Lech-Blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
13 obserwujących
479 notek
163k odsłony
  250   0

Martwe cienie w fatamorgany bezkresie

Cosmos - pintertest
Cosmos - pintertest

   Lech Galicki

                                                                                                             image

    Jak połączone naczynia we wszechświecie prastarym, my od urodzenia znajdujemy się w stanie bólu przerywanego co pewien czas rozmaitymi znieczulaczami bytowania, aby nie zwariować. Ten ból uporczywy w sercu, w duszy, w głowie...

  Wojny. Pogromy. Klęski. Kłótnie. Wielkie, większe i największe. A każda z nich jak koniec świata. W teatrze przetrwania bezwzględne podboje. W bólu matek rodzących na ziemię przychodzimy krwią zbroczeni, aby gdy dorośniemy toczyć ją będziemy z innych. I ból na wszystkie strony świata rozdawać będziemy. Słowem. czynem, życzeniem... My, nie z tej ziemi. Tylko nasze ciała stąd. I dalej do roboty: oskarżać, krytykować, wyśmiewać, zabijać, torturować, zamęczać, udręczać, wieszać, gilotynować, rozstrzeliwać, kawałkować...
                                                
image

   Mordercy kreatywni. Ból z rozmachem zadawać i nie odpuszczać roniącym łzy. Bo albo oni, albo my. Tych innych w życiu swoim wyrugować. Myślących inaczej. Ze wszystkich sił w Boga wierzących. Idealistów. Własne zdanie mających. Marzących odmiennie. W inne niż my strony świata zmierzających. Kochających. Mających własne cele... Wszyscy oni nieprzyjaciele nasi.
   Bezkres. Wody pełno dookoła. Trzeba płynąć bez kompasu. Szukasz głosu? Nikt nie woła. Krople deszczu miarą czasu. Ryba słowa tu nie odda. W myślach twe osamotnienie. A samotność bardzo chłodna. Szept człowieka to marzenie. Bez odpływów i przypływów. Woda stoi jak zaklęta. Prosty wykres serca zrywów. Ruch w bezruchu, w zgniłych pętach. Tam za horyzontem mglistym. Suną trupy jak ślimaki. Korowodem powłóczystym. Zresetowane głuptaki. Inni. Wody pełno dookoła.
  To tak nagle w nas się stało. Bezboleśnie w znieczulicy. Życia sens nam odebrało. Wyobrażenie i natchnienie. Teraz tylko martwe cienie. Odkręcono szumu  kran. Ostał  się nam końca stan.

                                                    image

  Ty spokojnie idziesz senną drogą, tobie na mapie wyznaczoną, i nie widzisz co zaś będzie, w ustach czujesz wodę słoną, na pustyni zasuszonej, jak obszary odrzucone, wielki potop topi wszystko, nagle, bez proroctwa szansy, giną dobra w wirów szale, bez gwarancji wiekuistej, choć korzystnie ukradzione, co się stanie nie nadrobisz, czasu w ułudzie głębokiej,szukasz gruntu a tu przestrzeń, wodna kiejby tylko rzucić okiem, my jak wraki stumanione, denne szlaki naszym losem, opisują katastrofę, ryby wdzięcznym swym bezgłosem, wszystko nagle bez wartości,pieniądz w piachu jako kamień.nic w perspektywie nie zagości,
wymień los trzos pękaty w życie zamień,na nic to i co dalej, gdzie i jak?  spójrz przed nami piękny wrak.
  Estetyka zatopienia, naturalistycznie wpływa, na abstrakcyjne turpizmy, w truchłach wydumanych człeka, na tysiące spadów w głębię, tam ogromny zastęp ludzi,. co bez wszelkich znaków życia, na przez cud z topieli wstanie, aby w łasce na powierzchni, choćby nieco się unosić, tylko tak i choćby chwilę, jako puste manekiny, wśród wzbudzonego żywiołu,a to pogrom w grzmocie, w ruchu, ale przecie bliżej nieba,Panie, dawno po ostatnim tchnieniu, zastęp ów, w ciszy na odpływ czeka.
  Cóż… Już po czasie, nie ma go, a zwleka. Jeszcze zdanie, jeszcze strofa, przydana nagła nieprzewidywalność.

  To bezwzględna katastrofa. Jeszcze coś się tam gdzieś rusza. Jak się zmienią w burze piasku  wiatry. Susza przyjdzie. Nie wiadomo. Kto to wie.

                                                                                                                 image

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura