Poland i Holland- premiera filmu wielce kontrowersyjego.
Poland i Holland- premiera filmu wielce kontrowersyjego.
LechGalicki LechGalicki
321
BLOG

Poland i Holland - felieton dr. n. med. Wojciecha Żebrowskiego

LechGalicki LechGalicki Kultura Obserwuj notkę 4

 Wiele kontrowersji w przestrzeni publicznej wywołuje ostatni film pani Agnieszki Holland "Zielona granica". Są krytycy i obrońcy dzieła. Nie należę do żadnej z tych grup, ponieważ znam tylko kilka fragmentów filmu dostępnych w mediach społecznościowych. Jako lekarz najpierw zawsze badam pacjenta a potem stawiam diagnozę i proponuję terapię. Krytycy wytykają reżyserce niegodziwe przedstawienie rzeczywistośći na granicy z Białorusią ze wskazaniem na przewinę mundurowych funkcjonariuszy Straży Granicznej, jako tych złych, bez serca itp... Obrońcy, zwłaszcza twórcy i odtwórcy, tłumaczą się relacjami osobistymi osób poszkodowanych i misją cywilizacyjną. Nie wchodząc w szczegóły mamy przedstawiany obraz dwóch rzeczywistości, w skrócie  Holland i Poland. Która jest prawdziwa ocenić można tylko z autopsji, po obejrzeniu filmu i po...15 pażdziernika br. Nie ulega bowiem wątpliwości, że dzieło powstało pod wybory parlamentarne w Polsce i ma być argumentem wagi ciężkiej. Czy nastąpi w Polsce "rewolucja pażdziernikowa" okaże się wkrótce. Póki co nasuwają się następujące uwagi i pytania:
    Po pierwsze - zdaniem krytyków ogólne przesłanie filmu rozmija się, a nawet wręcz przeczy, ponad dwuletniej, par excellance realnej,humanitarnej pomocy Polaków i państwa polskiego dla milionów uchodżców z Ukrainy, wyrażającej się otwarciem domów i zrównaniem ich w przywilejach z obywatelami polskimi. Czy zatem nie lepiej było zrobić film o tym niespotykanym w Europie wyczynie solidarnościowym Polaków, by odziana artystycznie prawda utrwaliła nasz pozytywny wizerunek w świecie cierpiącym na deficyt dobra?
  Po drugie - film jest istotnym głosem wyborczym środowiska celebryckiego na rzecz opozycji. Przesądza o tym treść filmu i jego współfinansowanie  przez wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej. W narracji zwolenników A.Holland obraz miał prawo zaistnieć, jako najważniejsza z ciągu wypowiedzi reprezentantów tego środowiska. Czy jest jednak sprawą dopuszczalną i moralnie uprawnioną, by był to głos finansowany z zagranicy, głównie, bezpośrednio i pośrednio via Rada Europy, za pieniądze obcego mocarstwa, w tym wypadku Niemiec?
  Po trzecie - film został nagrodzony na festiwalu w Wenecji a twórcy byli z tego niezmiernie radzi. Czy mogło być inaczej, skoro obraz ma istotnie pomóc wygrać wybory spolegliwej sąsiadom opozycji?
 Po czwarte - z pokazaną w filmie postawą pograniczników i przesłaniem filmu nie zgadzają się wypowiadający się z imienia i nazwiska autentyczni strażnicy i okoliczni mieszkańcy.To ważny dla mnie argument.
  Po piąte - spośród dostępnych fragmentów filmu zainteresował mnie szczególnie ten pokazujący zranienie gardła fragmentami szkła z rozbitego termosu. Pamiętam taki epizod z dzieciństwa, gdzieś z roku 1944. Mięsem naszpikowanym szkłem został nakarmiony pies Amor, który był bardzo grożny i słynął z tego, że jego szczek słychać było na kilka kilometrów. Zrobili to pijani żołnierze sowieccy, którzy przyszły ukraść z gospodarstwa świnię. Pies rzeczywiście stracił głos na kilkanaście dni a wujek świnię, na zawsze... Nie wyobrażam sobie jednak, że mógłby tak zrobić człowiek-człowiekowi, polski strażnik lub mieszkaniec granicy, spragnionemu lub głodnemu przybyszowi, a nawet wrogowi. Moja, ukształtowana przez dekalog wyobrażnia, tego nie obejmuje.
   Po szóste - jedna z Pięciu Prawd Polaków uchwalonych jeszcze przed II wojną światową na Zjeżdzie Polaków w Niemczech mówi: "Polska jest naszą matką, o matce nie wolno mówić żle." Ufając krytykom filmu można byłoby zapytać: czy pani Holland jest z Poland?
  Po siódme - zastanawiam się, czy  bardziej akuratnym dla realizacji "cywilizacyjnej" wizji filmu nie byłaby historia wydarzeń z granicy Palestyny i Izraela? Tam, na przykład, po zakończeniu oblężenia Bazyliki Narodzenia Pańskiego w Betlejem i wycofaniu się z Dżeninu przed około 20 laty Izrael wyrzucił większość dziennikarzy zagranicznych, w tym dziennikarzy Agencji Reutera, by obrazki torturowanych wyrafinowanymi metodami, znanymi jako: "lodówka","żaba", czy"tygrysia klatka" oraz trupów palestyńskich partyzantów leżących, jak w Katyniu, z twarzą do ziemi, z dłońmi skrępowanymi sznurami lub drutami i raną postrzałową w głowie, nie były pokazywane w światowych mediach. Podczas  antypalestyńskiej operacji "Mur II" z wiadomych powodów ginęli przede wszystkim mężczyżni i dzieci. Padł od kuli 8-letni chłopiec za to, że rzucał kamieniami. Na ulicy zastrzelono palestynkę wracającą do domu i jej dwóch synków. Może być jednak pouczające, jak Szymon Weiss w wywiadzie przeprowadzonym w 2002r w TVN24 przez red.J. Pochankę odniósł się do ataków terrorystycznych.

Sz.W:- "To jest dziki barbarzyzm. Papież wczoraj powiedział, że trzeba potępić coś takiego!
TVN24:- Papież zawsze potępiał zamachy, tak samo jak potępiał wjazd czołgami do Betlejem...
Sz.W:-Nie, to nie jest to samo..., bo jak my wchodzimy z czołgami, to nie jest reokupacja, my nie mamy żadną chęć tam zostać/.../To, co robi naród, jak się broni? Używa swojej armii ale używa bardzo delikatnie!/.../
TVN24:- Ale na ile delikatny może być czołg?
Sz.W:- Czołg jest bardzo delikatny, jeżeli tankista jest człowiekiem i nie strzela do niewinnych ludzi. My nigdy nie strzelamy na dzieci, a oni mordują dzieci! To jest dzika kultura, niebezpieczna dla całego świata!"

Przyznacie Państwo, że to piękny, pouczający i gotowy do filmu dialog. I też z cywilizacyjnym przesłaniem dla świata: cała nadzieja w hamulcu delikatnego tankisty!

                                                 


Serdecznie wszystkich pozdrawiam,

Wojciech Żebrowski

                 image

  Dr n. med. Wojciech Żebrowski
  Uznany lekarz - ortopeda, chirurg.
  Absolwent szczecińskiej Pomorskiej Akademii Medycznej.  Uczeń prof.Tomasza Żuka -  twórcy szczecińskiej szkoły ortopedycznej. Wiedzę i doświadczenie zawodowe uzupełniał w wiodących klinikach uniwersyteckich Bolonii, Padwy, Florencji i Bresci /stypendysta rządu włoskiego/.
Motto: ”Urbem, urbem, mi Rufe,cole et in ista luce vive! ".
Założyciel i aktywny członek Stowarzyszenia "Senat Obywateli Szczecina" -  skrót:/S.O.S/ .

https://senatobywateli.szczecin.pl/


Od lat Autor, to spiritus movens działań w sferze upowszechniania wysokiej kultury, historii Polski i wszystkiego co służy dobru oraz podwyższeniu intelektualnej jakości egzystencji, w polskich dniach powszednich i świętach narodowych, przede wszystkim  społeczności Szczecina.












******

 Moje konto w Salonie24 z wielką radością udostępniam Osobom nietuzinkowym, które mają do przekazania w przestrzeni medialnej  informacje o sprawach istotnych.

(lg)




LechGalicki
O mnie LechGalicki

Lech Galicki, ur. 29 I 1955, w domu rodzinnym przy ulicy Stanisława Moniuszki 4 (Jasne Błonia) w Szczecinie. Dziennikarz, prozaik, poeta. Pseud.: (gal), Krzysztof Berg, Marcin Wodnicki. Syn Władysława i Stanisławy z domu Przybeckiej. Syn: Marcin. Ukończył studia ekonomiczne na Politechnice Szczecińskiej; studiował również język niemiecki w Goethe Institut w Berlinie. Odbył roczną aplikację dziennikarską w tygodniku „Morze i Ziemia”. Pracował jako dziennikarz w rozmaitych periodykach. Był zastępcą redaktora naczelnego dwutygodnika „Kościół nad Odrą i Bałtykiem”. Od 1995 współpracuje z PR Szczecin, dla którego przygotowuje reportaże, audycje autorskie, słuchowisko („Grona Grudnia” w ramach „Szczecińskiej Trylogii Grudnia.”), pisze reżyserowane przez redaktor Agatę Foltyn z Polskiego Radia Szczecin słuchowiska poetyckie: Ktoś Inny, Urodziłem się (z udziałem aktorów: Beaty Zygarlickiej, Adama Zycha, Edwarda Żentary) oraz tworzy i czyta na antenie cykliczne felietony. Podróżował do Anglii, Dani, RFN, Belgii; w latach 1988 – 1993 przebywał w Berlinie Zachodnim. Od 1996 prowadzi warsztaty dziennikarskie dla młodzieży polskiej, białoruskiej i ukraińskiej w Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej. Jest członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i Związku Zawodowego Dziennikarzy. W 1994 otrzymał nagrodę specjalną SDP za różnorodną twórczość dziennikarską i literacką. Wyróżniany wielokrotnie przez polskie bractwa i grupy poetyckie. Od 2011 prowadzi w Szczecińskim Domu Kombatanta i Pioniera Ziemi Szczecińskiej: Teatr Empatia (nagrodzony za osiągnięcia artystyczne przez Prezydenta miasta Szczecin), pisze scenariusze, reżyseruje spektakle, w których także występuje, podobnie okazjonalnie gra główną rolę w miniserialu filmowym. Jako dziennikarz debiutował w 1971 roku w tygodniku „Na przełaj”. Debiut literacki: Drzewo-Stan (1993). Opublikował następujące książki poetyckie: Drzewo-Stan. Szczecin: Szczecińskie Wydawnictwo Archidiecezjalne „ Ottonianum”, 1993; Ktoś Inny. Tamże, 1995; Efekt motyla. Szczecin: Wyd. „PoNaD”, 1999. Cisza. Szczecin: Wyd. Promocyjne „Albatros”, 2003, KrzykOkrzyk, Szczecin: Wyd. „PoNaD”, 2004. Lamentacje za jeden uśmiech. Szczecin: Wyd. „PoNaD”, 2005. Tentato. Zapamiętnik znaleziony w chaosie. Szczecin: Wyd. „PoNaD”, 2007. Lawa rozmowy o Polsce. Współautor. Kraków: Solidarni 2010, Arcana, 2012, Antologia Smoleńska 96 wierszy. Współautor, wyd. Solidarni 2010, rok wyd.2015. Proza, reportaże, felietony: Trzask czasu, Czarnków: Interak, 1994; Na oka dnie (wspólnie z Agatą Foltyn) Szczecin: Wydawnictwo Promocyjne „Albatros”), 1997, Jozajtis, Szczecin, Wyd. „PoNaD”, 1999, Sennik Lunatyka, Szczecin: Wyd. Promocyjne „ Albatros”, 2000, Dum – Dum. Szczecin: Wyd. „PoNaD”, 2000, Dum –Dum 2. Tamże, 2001, Punkt G., Tamże, 2002, Dziękuję za rozmowę. Zszywka czasu. Tamże, 2003. RECENZJE Charakterystyczne dla „metafizycznych” tomów poezji Galickiego jest połączenie wierszy oraz fotografii Marka Poźniaka (w najważniejszym tomie Ktoś Inny są to zdjęcia kostiumów teatralnych Piera Georgia Furlana), stanowiących tyleż dopełniającą się całość, co dwa zupełnie autonomiczne zjawiska artystyczne, jednocześnie próbujące być świadectwem poszukiwania i zatrzymywania przez sztukę prześwitów Wieczności. Marzenia mają moc przełamania własnego zranienia, ocalenia świadomości boleśnie naznaczonej czasem, przemijaniem, śmiercią. Prowadzą do odnajdywania w sobie śladów nieistniejącego już raju i harmonii. Charakterystyczna jest przekładalność zapisu słownego na muzyczny i plastyczny. Reportaże i felietony Galickiego dotyczą zawsze najbliższej rzeczywistości: ułamki rozmów i spotkań w tramwaju, migawki spostrzeżeń, codzienność w jej często przytłaczającym wymiarze. Zapiski zaskakują trafną, skrótową diagnozą sytuacji życiowej bohaterów. Galicki balansuje pomiędzy oczywistością a niezwykłością zjawiska, powszedniością sytuacji, a często poetyckim językiem jej przedstawienia. Oderwanie opisywanych zdarzeń od pierwotnego kontekstu publikacji („Kościół nad Odrą i Bałtykiem”, PR Szczecin) czyni z minireportaży swoistą metaforę, usiłującą odnaleźć w ułamkach codzienności porządkujący je sens. Podobnie dzieje się w felietonach z założenia interwencyjnych (Dum – Dum, Dum – Dum 2): autor poszukuje uogólnienia, czy też analogii pomiędzy tym co jednostkowe a tym, co ogólne, wywiedzione z wiersza, anegdoty, symbolu, przeszłości. Galicki buduje świat swoich mikroopowiadań również z ułamków przeszłości (np. historia Sydonii von Borck w Jozajtisie), a także z doświadczeń autobiograficznych (pamięta dzień swoich urodzin, przeżył doświadczenie wyjścia poza ciało, oraz groźną katastrofę). Piotr Urbański Powyższy artykuł biograficzny pochodzi z Literatury na Pomorzu Zachodnim do końca XX wieku, Przewodnik encyklopedyczny. Szczecin: Wydawnictwo „Kurier – Press”, 2003. Autor noty biograficznej: Piotr Lech Urbański dr hab. Od 1.10.2012 prof. nadzw. w Instytucie Filologii Klasycznej UAM. Poprzednio prof. nadzw. Uniwersytetu Szczecińskiego, dyrektor Instytutu Polonistyki i Kulturoznawstwa (2002-2008), Dokonano aktualizacji w spisie książek napisanych po opublikowaniu notatki biograficznej Lecha Galickiego i wydanych. Recenzja książki Lecha Galickiego „Dziękuję za rozmowę. Zszywka czasu”. Wydawnictwo „PoNaD”. Szczecin 2003 autorstwa (E.S) opublikowana w dwumiesięczniku literackim TOPOS [1-2 (74 75) 2004 Rok XII]: Dziękuję za rozmowę to zbiór wywiadów, artykułów prasowych, które szczeciński dziennikarz, ale także poeta i prozaik, drukował w prasie w ostatniej dekadzie. Mimo swej różnorodności, bo obok rozmowy z modelkami znajdziemy np. wywiad z Lechem Wałęsą, z chaotycznego doświadczenia przełomu wieków wyłania się obraz współczesności targanej przez sprzeczne dążenia, poszukującej jednak własnych form osobowości. Legendarne UFO, radiestezja, bioenergoterapia, spirytualizm – zjawiska, które Galicki nie obawia się opisywać, niekiedy wbrew opinii publicznej i środowisk naukowych. Prawie każdy czytelnik znajdzie w tej książce coś dla siebie – wywiady z wybitnymi artystami sąsiadują z wypowiedziami osób duchowych, opinie polityków obok opowieści o zwykłych ludzkich losach. Galicki, mimo iż w znacznej mierze osadzony jest w lokalnym środowisku Pomorza Zachodniego, dąży do ujmowania w swoich tekstach problematyki uniwersalnej i reprezentuje zupełnie inny, niż obecnie rozpowszechniony, typ dziennikarstwa. Liczy się u niego nie pogoń za sensacją, a unieruchomienie strumienia czasu przy pomocy druku. Pisze na zasadzie stop – klatek tworząc skomplikowany, niekiedy wręcz wymykający się spod kontroli obraz naszych czasów. (E.S.).

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura