"Wiele sprzeczności w jednym" - to najkrótsza moja recenzja obecnej sytuacji w Polsce. Wydaje się, że każdy z dorosłych obywateli naszego pięknego kraju jest świadkiem ekspresji co najmniej dwóch przeciwstawnych emocji - dumy i złości. Dumę odczuwają wszyscy realizatorzy pomyślnego wyboru głowy państwa, obywatele świadomi skali zagrożeń i zniszczeń opcji lewicowo-liberalnej w Polsce i na świecie. Złość - głównie z powodu głęboko poranionego sądownictwa, sumienia demokratycznego państwa.
Tak, jak sumienie człowieka jest jego integralną częścią, tak instytucja sądu jest integralną składową ustroju państwa, obecną od zarania jego narodzin. I sumienie i sąd powinny być czyste. Mimo, że jest to ideał człowiek roztropny winien do niego dążyć, wspomagając się prawem, obyczajem i bogatą, tysiącletnią tradycją swojego narodu. Tym czym, od ponad dwóch tysięcy lat, dla chrześcijan jest Dekalog, tym dla polskich sędziów i polityków powinna być Konstytucja RP. I tu i tam złamanie zawartych przepisów rodzi złe konsekwencje ale ich skutki bywają różne. Dla osoby wierzącej grzech jest czymś osobistym, pozostaje niejawnym dopóki "grzesznik" nie oczyści sumienia szczerą spowiedzią i pokutą. "Grzech" osobisty sędziego/polityka rzadko udaje się utrzymać w tajemnicy. Za sprawą mediów staje się szybko publicznym. Rodzi niemiły despekt, dotyka profesjonalnej kariery, opinii, szacunku i zaufania a nawet powoduje karę dyscyplinarną stosowną do rangi przewiny. Wina sędziego i polityka sięga zwykle poza granice konkretnej osoby, pośrednio dotyka wielu ludzi, plami też reprezentowaną strukturę. Negatywne skutki nieprawości sędziego pozostają długo w pamięci osób skrzywdzonych, którzy w skrajnych przypadkach wpadają w chorobę a niekiedy rozstają się nawet z własnym życiem.

Jedną z głównych przyczyn upadku społecznej rangi wymiaru sprawiedliwości w Polsce jest przesadne upolitycznienie części sędziów. Prezes Sądu Najwyższego pani prof. Marta Manowska twierdzi, że sędziowie, podobnie jak wszyscy inni obywatele, mogą mieć swoje poglądy polityczne ale nie mogą kierować się nimi w procesie urzekania. Nie mogą też mieć afiliacji partyjnych. Jednak w przekonaniu rozumnych obywateli tak nie jest. Niektórzy sędziowie zamiast przyczyniać się do przewodnictwa swojej korporacji w hierarchii zawodów zaufania publicznego lub przynajmniej bycia w ich czołówce, słowem i czynem sieją publiczne zgorszenie! Czynią bowiem to, co ich pozycji społeczno-zawodowej nie przystoi. Najbardziej mnie boli, jeśli w takiej roli brylują, indywidualnie lub zespołowo, koryfeusze tego zawodu, co do przyzwoitości których jeszcze niedawno dałbym sobie rękę uciąć. Ostatnia kampania wyborcza była wyjątkowa pod względem ilości i jakości takich frustrujących przykładów. A skutek? Anarchizujący państwo stan sądownictwa w Polsce i co raz mniejsze zaufanie do sędziów, jako mężów sprawiedliwych.
Moja obywatelska rada: panie i panowie sędziowie zdejmijcie togi i stańcie do wyborów!
Dumnym należy natomiast być z walecznej postawy dr. Karola Nawrockiego i z głosu rozsądku, którym się dzielił podczas zwycięskiej kampanii. Jako członek jego "komitetu ogólnopolskiego poparcia" ufam, że potwierdzi to również po zaprzysiężeniu w dniu 6 lipca br. Tym bardziej, że jest otwarty na pomysły obywatelskie. Dowodem - fragmencik tekstu propozycji autorstwa prof. Ewy Jackowskiej i niżej podpisanego, który się znalazł w przemówieniu prezydenta - elekta wygłoszonym na Zamku Królewskim w Warszawie. Warto docenić także pozytywne ruchy partii i organizacji prawicowych oraz patriotyczną postawę ich liderów. Mimo dość ostrej konkurencji personalnej panów Sławomira Mentzena i Karola Nawrockiego na wstępnym etapie rywalizacji, w finale wyborów miało miejsce istotne wsparcie tego drugiego. Zapowiadać to może od dawna oczekiwaną, nową jakość wzajemnej współpracy. Jest to drugi ważny powód mojej osobistej dumy ale chyba nie tylko. O zadowoleniu i rosnących szansach na przyszłość może mówić dwóch innych uczestników prezydenckiej kampanii - panowie Grzegorz Braun i Adrian Zandberg. Obaj wyróżnili się odwagą, oraz jasnością i racjonalnością głoszonych poglądów. Pierwszy momentami nawet radykalnie. Zaowocowało to wyrażnym poparciem społecznym dla obu panów, chociaż procentowo niewielkim. Sądzę, że za dwa lata może być dużo lepiej. Obaj mają potencjał.

Złość z plajty wyborczej trawi, póki co, "Trzecią Drogę" i lewicę na lewo od A. Zandberga. Polityczne małżeństwo męskiego duetu, panów Szymona Hołowni i Władysława Kosiniaka-Kamysza, zawiodło obu liderów i stojących za nimi wyborców, po prostu przestało istnieć. Potwierdziło jedynie oczywisty fakt, iż związki jednopłciowe, to nieudane projekty i nie warto ich promować.


O przegranych, wyjących po kątach ze złości, wyborcach i zwolennikach Platformy Obywatelskiej oraz Nowo - /starej/ Lewicy trudno napisać coś pozytywnego, poza tym, że jeszcze tym razem nie opuścili statku i jego kapitana D.Tuska, zafiksowanego na problemie osobistej zemsty. Nie wymogli na nim zmiany kursu, kiedy trzeba było, więc teraz będą musieli razem odpokutować za swoje winy w roli widzów rządzącej wkrótce centro- prawicy. Tym boleśniej, im dłużej pozwolą bezkarnie hasać swojemu najmłodszemu stażem członkowi PO i reprezentantowi wielkomiejskich "j-elit" panu Romanowi Giertychowi. Mecenas R. Giertych, to człowiek wykształcony ale politycznie głupi. Jego oburzające, ultra- egoistyczne cechy charakteru ujawniły się już dawno, przed 20 laty, kiedy ów pan liderował Lidze Polskich Rodzin. To wtedy właśnie zażądał od prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego osobistych przeprosin i zapłacenia 5o tysięcy złotych kary za rzekome pomówienie go o popieranie tortur. To co z przyzwolenia panów D. Tuska i A. Bodnara wyczynia teraz można wytłumaczyć podejrzeniem ciężkiej, postępującej obsesji lub blokadą fizjologicznego procesu nabywania mądrości z wiekiem.
Wojciech Żebrowski
PS.

Dr n. med. Wojciech Żebrowski
Uznany lekarz - ortopeda, chirurg.
Absolwent szczecińskiej Pomorskiej Akademii Medycznej. Uczeń prof.Tomasza Żuka - twórcy szczecińskiej szkoły ortopedycznej. Wiedzę i doświadczenie zawodowe uzupełniał w wiodących klinikach uniwersyteckich Bolonii, Padwy, Florencji i Bresci /stypendysta rządu włoskiego/.
Motto: ”Urbem, urbem, mi Rufe,cole et in ista luce vive! ".
Założyciel i aktywny członek Stowarzyszenia "Senat Obywateli Szczecina" - skrót:/S.O.S./ .
Link: https://senatobywateli.szczecin.pl/stowarzyszenie/
Od lat Autor, to spiritus movens działań w sferze upowszechniania wysokiej kultury, historii Polski i wszystkiego co służy dobru oraz podwyższeniu intelektualnej jakości egzystencji, w polskich dniach powszednich i świętach narodowych, przede wszystkim społeczności Szczecina.
***
Moje konto w Salonie24 z wielką radością udostępniam Osobom nietuzinkowym, które mają do przekazania w przestrzeni medialnej informacje o sprawach istotnych.
(lg)



Komentarze
Pokaż komentarze (2)