b-Lech-blo-G.
Jestem, więc myślę. Myślę, by poznać. Poznaję, aby zrozumieć. Jestem.
5 obserwujących
314 notek
87k odsłon
491 odsłon

Zofia w Krainie Starszaków

Zofia Siwy i Krystyna Grudzińska - fot. ZS
Zofia Siwy i Krystyna Grudzińska - fot. ZS
Wykop Skomentuj

                                                                                                                                      

                            

                                                       image

      Pani Zofia Siwy (AS) z lalką (la la la ...)*Życie lalki w kulturze, sztuce i życiu codziennym w Europie i Afryce*

Zofia Siwy - fragment: * (...) Na ścieżce pracy twórczej, wraz z rozpoczęciem pracy nad niniejszym zbiorem ożywionych rozważań o lalce, w wydaniu międzykulturowym, rozpoczęłam proces wyłaniania wśród zgiełku osobistych doświadczeń cech, wśród podejmowanych przeze mnie aktywności, które mają dla mnie swoje “prawdziwe życie”. Mowa o duszy, czyli istocie przedsięwzięcia. Zadałam sobie tym samym pytanie, dlaczego tworzy się dzieło sztuki i odwrotnie ? W moim przypadku rozpoznałam, przyglądając się mojej pracy, zaangażowaniu, a dokładnie przestrzeni teatru i wszystkiemu co towarzyszy temu; immanentnie występujące przejawy odkrywania jego magii. Fakt ten  stał się powodem podjęcia przeze mnie badań przestrzeni życia lalki. W tym obiekcie upodobałam sobie swoją pracę warsztatowo-teoretyczną. Tu właśnie połączenie obu dziedzin pozwoli mi na kompletne poszerzenie obrazu  istotnego położenia lalki w sferze kultury, sztuki oraz życia codziennego(...).*
                                                                                  

        image

Emanacje  Zofii Siwy                                                               


  W Polsce jest wiele takich domów jak ten. Dom Pomocy Społecznej. Dom Kombatanta i Pioniera Ziemi Szczecińskiej, ul. Eugeniusza Romera 21 - 29. Patron ulicy jest godny: Eugeniusz Mikołaj Romer – polski geograf, kartograf i geopolityk, twórca nowoczesnej kartografii polskiej, współzałożyciel Książnicy-Atlasu. Profesor Uniwersytetu Franciszkańskiego we Lwowie i Uniwersytetu Jagiellońskiego, honorowy profesor Uniwersytetu Lwowskiego. Wikipedia. Tego typu domy są rozmaite, różnią się i podobieństwa szczególne mają, tak jak ludzie, którzy je zamieszkują. A są oni zwykle starzy, samotni, niedołężni, niepełnosprawni, zwykle opuszczeni przez najbliższych. Niepotrzebni - jak przedmioty. Jak lalki, marionetki, czy też pacynki.
  W niepamięć poszło normalne życie, przeżywane  wśród innych przeciętnych ludzi, najbliższych, także tych dalekich, gdy pojawią się, zwykle bardzo:  od czasu do czasu, radość nadzwyczajna, prawdziwa na opuszczonych człowieczych wyspach wykwita. Rzecz w tym, że kiedyś mieszkańcy Domów Pomocy Społecznej byli kimś, nawet gdy nie piastowali nadzwyczajnych urzędów, byli po prostu...a to znaczy: mieli własne mieszkania, prywatne adresy, rodziny kochające się lub nie, zawsze jednak byli ( to be or not to be? - Szekspir puka do drzwi) częścią swojego świata, a nie: mieszkańcami i tyle. Na starość, czy gdy dopadły ich niesprawności rozmaite i stałe, znowu trafili do żłobków, przedszkoli, bo jak inaczej nazwać ich sytuację. Oraz to, że  sami nie mogą  dać sobie rady,  opampersowani, z chodzikami, na wózkach, prowadzeni jak niedojdy, gapy, megalale podczas rehabilitacyjnych spacerów.
     Kiedyś, czują to, pamiętają, porównują,  prowadzało się sprężystym krokiem pannę, lub trzymało się zgrabnie pod rękę kawalera. I tutaj zaczyna się magia: gdy w społeczność taką trafi istota, nazwijmy ja AS, wszystko może ulec zmianie. Na okay.

                                                                                                                   image

                                                                                                                  image

I stało się światło. Więcej światła. Twórcze słońce. Panie: Krysia, Aniela, Ania, Frania, Eunika...kreatywna praca czyni pięknym osoby pod kierunkiem pani Zofii S. z AS
     Teraz niektóre dziewczyny zamieniły się w stare babcie. Nikt na nie nie spojrzy.  Nawet nie pamiętające swoich imion? Zdarza się. I skąd są i  czym jest otaczająca je rzeczywistość. Bywa. ( Stop, nie wszystkie. Pani Krystyna, Lucyna, Ania, Aniela, Lucyna, Frania i wiele innych nie poddały się opresyjnej sytuacji i chcą chcieć, pragną być osobami twórczymi, a nie biernymi popychadłami. I są). Niestety, opiekunowie często za takie lale je mają. Marionetki. Ot, przyciśnięte, wydają obronny głos mechaniczny prawie i są  albo nie są kimś.  Czas mija, czy to my mijamy? Ale tak jest. Nie ma mowy o znieczuleniu. Złość i żal, że wszystko musi się tak pogarszać w wielu tkwi jak kolec.  Kto ich zrozumie? Kto pojmie, że często nie chcą już żyć w takiej opresji. Z ciałem takim starym albo kalekim. Ono potrafi się odrodzić we wspomnieniach lub na autoportretach, które Zofija im zrobić imputuje. No, patrz i uśmiechnij się mądralo, opiekunie, bajki opowiadasz i to jak masz dobry humor, bo w domu u ciebie, w twojej rodzinie jakoś wszystko gra, kręgosłup od noszenia niesprawnych ciebie boli, jest jak jest ale jest, znak że jutro będzie lepiej ...No, dalej, pędem ze szczerą chęcią dla staruszki, czy staruszka, albo  dla marudnych niepełnosprawnych trzeba być: tolerancyjnym, empatycznym, sympatycznym, uprzejmym, uśmiechniętym, radosnym. Słońce zachodzi. Słońce wschodzi. Noce i dnie.
                                                                                                              
image

  No tak, uśmiech mówi sam za siebie

Do widzenia, do widzenia, do miłego zobaczenia -  mruczą z pamięci komórki szarej, to co pozostało z zajęć muzykoterapii.
 I w takiej sytuacji, na tej właśnie na scenie teatru  Domu Pomocy Społecznej, pojawia się wśród opisanych już wyżej aktorów, w scenografii typowej dla spektakli społeczno – obyczajowych, pojawia się Studentka Akademii Sztuki. Szuka tutaj natchnienia? Inności, która motywuje, aby wędrować w innym świecie, patrzeć, widzieć rozmawiać, szukać, smakować...Czy tak? Tak. Zosia Siwy, artystka nie miała szczęścia długiego, w przytuleniu rodzinnym, obcowania ze swoimi dziadkami. I mówi o tym szczerze. Nie jest z tego świata. Dotyka realnie i w sposób wirtualny dusz i tajemnic ludzi starych, zwanych  na początku trzeciego tysiąclecia – Seniorami.  Ja tam wolę bardziej po ludzku, jeżeli już trzeba, trochę z żartem i czułością: Starszakami. Oni tego pragną. Na początku nieufni, teraz oddają jej swoją dolę starości i niepełnosprawności typu psychosomatycznego, czy też somatycznego. Depresji, niepamięci, wspomnień, które się ostały, ciał więdnących, bo taki nastał ich etap. A w sercach tyle wspomnień. Artystka, studentka Akademii Sztuki w Szczecinie jest z nimi. I oni tego pragną. I ona także chce być z nimi. Czy to jest prawdziwe ciążenie ku sobie. Tak. Szczere to uczucie. A może, by w sposób całkowity odczytać uwiąd  starczy, zapisać go plastycznie, dokładnie przełożyć na język sztuki ( vide: Leonardo da Vinci ) trzeba przekroczyć granice odrzucające młodość i grać i brać szczerze to co trzeba. Zmarszczki, gasnące spojrzenia, depresje...Miną. Ach, te wszystkie szalone transgresje. Pro arte. Ja wiem. Artystka jest, jak się teraz modnie mówi: empatyczna. Może napiszę inaczej:  widzę jej szczerość i delikatność. To  portret Zofii Siwy i wizerunek jej tajemnych, a ludzkich przyjaciół. Iskrzy, że hej. A czasami sympatia szepce w rozmowach w cztery oczy. Jak potem się rozstać? Byłem, obserwowałem te relacje, czasami trochę akompaniowałem na gitarze  wykładom o plastycznej sztuce, a często sztuce życia. Zawsze zbyt krótko.
    DPS, to trochę jak PKP. Przyśpieszony Kurs Przemijania.  Tu dominuje ostateczność i prawda życia.
Tu nie ma artystycznego wyrachowania i sztuczek. Kochajmy artystów. Takich.  

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura