9 obserwujących
166 notek
96k odsłon
156 odsłon

Oświata: bez kosztów – bez poprawy

Wykop Skomentuj1

Dzisiejsza notka nie będzie dotyczyć strajku nauczycieli, ale zmian w oświacie. Jednocześnie strajk mocno się z nimi wiąże, bo pozytywne zmiany uzależnione są od zwiększenia wypłat nauczycielom. Nie jest to warunek wystarczający, ale konieczny.

Na razie nie widać, by rządzący w jakikolwiek sposób przejmowali się strajkiem. I przyznam, że z ich punktu widzenia jest to całkiem zrozumiałe. Bo chodzi o to, żeby zwiększenie wydatków budżetowych (wszelkiego rodzaju PRowe plusy) nie objęło zbytnio osób spoza ich elektoratu. A nauczyciele przecież nie należeli do tej grupy, więc każda złotówka wydana na nauczycielskie podwyżki, będzie złotówką „przez PiS zmarnowaną”.

Minister A. Zalewska i wicepremier B. Szydło odmieniają na wszelkie sposoby słowa „dobro dzieci”. Ale do tej pory ich działalność nie miała wiele wspólnego z tym dobrem. Podsumujmy: Skrócenie o rok obowiązkowego czasu nauki, skomasowanie materiału gimnazjum w siódmych i ósmych klasach podstawówek (nawet beneficjent „dobrej zmiany” znany dziennikarz T. Rożek zwraca na to uwagę), wrzucenie ośmioklasistów i siedmiolatków do jednego budynku szkolnego, zniesienie górnego limitu liczebności klas, i to co nas czeka w przyszłym roku tzw. podwójny rocznik w szkołach średnich. Samo dobro.

Załóżmy – co jest dość prawdopodobne, choć nie przesądzone – że strajk się nie uda. Przyszły ustawodawca – na razie wszystko wskazuje na to, że ustawodawca będzie ten sam co dziś – zwiększy pensum. Znana z PRLowskiej szkoły „praca z podręcznikiem” wróci do łask, bo na inne formy nie będzie czasu. Płace dla zaczynających pracę dalej będą zaporowo niskie. Po kilku latach wykruszą się ci ambitni, a nowi zdolni nie przyjdą. Poziom szkolnictwa powszechnego będzie się systematycznie obniżał. Znany dowcip zakończony puentą „Pokoloruj drwala”, uzyska nowy finał „Na rysunku widać drwala, wskaż go”.

Równolegle szkoły prywatne będą przejmować dzieci bogatszych rodziców, co to jednak będą chcieli, by ich pociechy miały szansę na kontynuację nauki w renomowanych liceach, a potem na renomowanych studiach. I prywatne placówki będą coraz mniej obarczone opinią: „Płacę czesne, więc moje dziecko ma zapewnioną promocję. W państwowej szkole mogłoby nie zdać do następnej klasy”, a coraz bardziej: „Płacę czesne, bo mam gwarancję, że moje dziecko będzie wykształcone. W państwowej szkole niczego się nie nauczy”. Bo natura jednak nie znosi próżni. Ta bogata natura. Biedną nikt się będzie przejmował.

Nie stanie się to wszystko z dnia na dzień – zmiany następować będą powoli. To również powód dla którego oficjele i PRowcy PiS zupełnie się tym nie przejmują. Bo co ich obchodzi, że dzisiejsze zaniedbania wypłyną po dekadzie?

Żeby ten czarny scenariusz się spełnił wystarczy nic nie robić. Żeby było inaczej, trzeba wykonać wielką pracę. Również po stronie nauczycieli: zmiana warsztatu pracy, samokształcenie, szkolenia… Ale za tę pracę trzeba będzie zapłacić. „Ale po co im płacić, skoro i tak na nas nie zagłosują?”

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo