Dzisiaj, pędząc z zawrotną prędkością pociągiem marki PKP Express, relacji Warszawa-Gdańsk, wpadł mi do głowy pomysł na panaceum na wszystkie nasze polskie bolączki infrastrukturalne.
Pomysł może - a nawet na pewno! - socjalistyczny, szalony, niekonwencjonalny, amatorski, nieprzemyślany i na pewno nie do zrealizowania. Ale po kolei (dosłownie).
Otóż, załóżmy że w naszym Narodzie jest 20 milionów istnień, zdolnych przenosić ciężar większy niż dwa bochenki chleba. Załóżmy też, że każdy tor w trakcji kolejowej ma 2 metry długości. Pomijając wszystkie czynniki przeszkadzające w realizacji tego planu, gdyby z tych 20 milionów, po 2 osoby ułożyły 8 metrów trakcji (czyli po jednym, dwumetrowym, "odcinku" w jedną i w drugą stronę) to mielibyśmy w Polsce 20 tysięcy KILOMETRÓW torów.
Oczywiście, idylla, ale ja tylko chciałem podpowiedzieć rządowi jakieś rozwiązanie. I tak nikt od nich tego nie przeczyta. Jeżeli się samemu nie może, to może faktycznie zaprząc lud to zapomnianego już przez lata wolności "czynu społecznego" ? Bo gdzie diabeł nie może... tam komunistów pośle.
P.S. Co do mojego poprzedniego postu - miałem zastój w pisaniu, z powodów tylko mi znanych, ustosunkuję się do poprzednich komentarzy już niebawem.


Komentarze
Pokaż komentarze