Chciałbym zwrócić uwagę Wszystkim Państwu Szanownym Salonowiczom, na niektóre przejawy dręczenia zwierząt przez ludzi trzymających zwierzęta w zamkniętych mieszkaniach oraz na niektóre przejawy dręczenia ludzi przez zwierzęta trzymane w zamkniętych mieszkaniach. Skupię się głównie na zwierzętach najczęściej trzymanych w mieszkaniach, czyli psach i kotach.
Pomijam przejawy dręczenia zwierząt przez psychopatów typu głodzenie, bicie. okaleczanie, wyrzucanie do lasu, itp.
Chodzi mi o mniej oczywiste przejawy dręczenia zwierząt przez ludzi i ludzi przez zwierzęta, gównie psy i koty, z których często nie zadajemy sobie do końca sprawy.
Oto niektóre przejawy dręczenia zwierząt przez ludzi trzymających zwierzęta w zamkniętych mieszkaniach:
- ograniczona przestrzeń, krótkie i rzadkie spacery bez możliwości swobodnego wybiegania się i węszenia,
- trzymanie psa na krótkiej smyczy, uwiązanego pod sklepem,
- trzymanie psa w zamkniętym samochodzie,
- uczenie psa wegeteriańskiej diety,
- ubieranie psa w ciuchy, ale bez butów, a to w łapy psu jest najzimniej i może łatwo je skaleczyć,
- przekarmianie, piesek otyły jak beczułka ledwie idący,
- stylizacja, przycinanie uszów, ogonów
- hybrydowe krzyżowanie, designerskie rasy hybrydowe,
- nieświadome dręczenie przez dzieci podczas zabawy.
Oto niektóre przejawy dręczenia ludzi przez zwierzęta trzymane w zamkniętych mieszkaniach:
- brak smyczy i kagańca, rzucanie się do nóg, doskakiwanie do obcych ludzi podczas spacerów,
- brak sprzątania po psie przez opiekunów, obesrane chodniki i trawniki, place zabaw dla dzieci, piaskownice, a nawet klatki schodowe,
- długie, głośnie szczekanie, szczególnie w nocy, skamlenie i wycie,
- ugryzienie, pogryzienie, zagryzienie na śmierć,
- przenoszenie chorób, niszczenie sprzętów, brudzenie i alergie.
Moim zdaniem generalną zasadą powinno być nie ingerowanie przez człowieka w przyrodę, w świat roślin i zwierząt bez ważnego powodu, bez ważnej przyczyny, a jeśli już musimy ingerować, to roztropnie i w jak najmniejszym stopniu.
Dlatego, biorąc pod uwagę wszystkie plusy i minusy oraz obiektywnie je ważąc, nie ma moim zdaniem na tyle ważnego powodu, aby dla ludzkiej zachcianki, dla ludzkiego widzimisię, trzymać zwierzęta zamknięte w mieszkaniach. Należałoby się zastanowić nad wprowadzeniem generalnego zakazu trzymania zwierząt w mieszkaniach, bez możliwości swobodnego wybiegania się na odpowiednio dużym terenie.
W okresie przejściowym należy wszystkie zwierzęta domowe zaczipować aby miały zidentyfikowanego właściciela (opiekuna), który za nie odpowiada, jak i również za szkody przez nie wyrządzone. Zwierzętom należy pozwolić spokojnie dożyć swoich dni bez rozmnażania i po pewnym czasie problem zwierząt trzymanych w mieszkaniach rozwiąże się w sposób naturalny. I nie będzie potrzeba żadnych schronisk, gdzie trzymane zwierzęta przechodzą często nieludzka gehennę.
Należy wprowadzić wydzielone i oddzielone miejsca do przewożenia zwierząt w środkach transportu publicznego oraz zakazać wprowadzania zwierząt do budynków, obiektów użyteczności publicznej.
I na koniec jeszcze dwa pytania do zwierzolubów:
Czym się różni trzymanie zamkniętego psa w mieszkaniu, od trzymania go na lekkim łańcuchu z tworzywa sztucznego, odpowiednio długim np. 50 metrowym?
Dlaczego akceptujemy i godzimy się na trzymanie psa w zamkniętym ciasnym mieszkaniu, a nie godzimy się i nie akceptujemy trzymania psa na długim lekkim łańcuchu uwiązanego przy porządnej, ocieplonej budzie?


Komentarze
Pokaż komentarze (13)