Teczuszka Stańczyka
Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć.
496 obserwujących
710 notek
4047k odsłon
  5835   13

Jak manipuluje RCB

Rządowe Centrum Bezpieczeństwa zostało wykorzystane do dyskredytowania głosów sceptycznych wobec rządowej polityki. Rozłóżmy komunikat RCB na czynniki pierwsze.

Druga część rzekomo fałszywej narracji jest w oczywisty sposób prawdziwa. Kolejni polscy politycy coraz głośniej i coraz rozpaczliwiej apelują o pieniądze: Zbigniew Rau, Krzysztof Szczerski, Mateusz Morawiecki. Unia pozostaje na te apele głucha. Uruchomiono jedynie zaliczki przesunięte z programu React-EU w wysokości około 2 mld zł – to tyle co nic wobec przewidywanego kosztu.

4. Wydatkowanie środków finansowych na utrzymanie Ukraińców wywoła ubóstwo Polaków.

Tu znów mamy manipulację. Nawet gdyby wziąć sumy z wyższych rejonów prognoz – „Rzeczpospolita” pisała o 13 mld euro, czyli ponad 60 mld zł – samo to oczywiście w Polsce ubóstwa nie wywoła. Tylko że problem z finansowaniem pobytu w Polsce uchodźców wraz ze wszystkimi przyznanymi im korzyściami socjalnymi musimy widzieć w kontekście naszej bardzo niewesołej sytuacji gospodarczej: rozpędzająca się inflacja, galopujące koszty obsługi długu, wypychany poza budżet dług publiczny, konieczność finansowania armii w większym niż dotąd stopniu, zagrożenie stagflacją. Pieniądze pompowane do uchodźców są też dużym impulsem inflacyjnym. Z inflacją walczy się bowiem, ściągając pieniądze z rynku, a tu mamy działanie w przeciwną stronę.

Zatem wydawanie pieniędzy na uchodźców samo ubóstwa w Polsce nie wywoła, ale – o ile nie dostaniemy znaczącej pomocy z zagranicy – z pewnością przyczyni się do pogorszenia naszej sytuacji budżetowej, finansowej i gospodarczej.

5. Przyjmowanie uchodźców w Ukrainy doprowadzi do destabilizacji Polski i masowych protestów.

Jeśli stawiać tego typu tezy w ekstremalnej formie, czyli pisząc choćby o „masowych protestach”, to zapewne się nie sprawdzą. Tu zresztą warto wskazać, że z logicznego punktu widzenia przewidywania przyszłości nie mogą być prawdziwe albo fałszywe, ponieważ nie dotyczą faktów, a tylko wówczas można mówić o prawdzie albo fałszu. O fałszywości danej tezy zawierającej prognozę będzie można mówić dopiero wówczas, gdy się ona nie sprawdzi.

Nie ma natomiast wątpliwości, że na poziomie centralnym rząd nie ma żadnego sensownego planu integracyjnego, a przecież Polacy stają wobec sytuacji całkowicie dla siebie nowej – szczególnie że kryzys uchodźczy dotyka kraju praktycznie monoetnicznego od dziesięcioleci. Na ten czynnik specjaliści od migracji zwracali uwagę już co najmniej miesiąc temu. Nie jest to żadne wielkie odkrycie, skrajność ani tym bardziej żadna rosyjska narracja. Dobrą stroną tej sytuacji jest, że Ukraińcy są nam kulturowo bliscy, więc można mieć nadzieję, że napięcia nie będą ekstremalne. Ale że będą, a właściwie już się pojawiają – nie ma wątpliwości. Gdy pisałem o tym w pierwszej połowie marca, byłem ruską onucą. Dzisiaj o potencjalnych animozjach i problemach piszą już Klub Jagielloński czy „Gazeta Wyborcza”.

6. Polityka Polski wobec Ukrainy nieuchronnie sprowadza zagrożenie dla bezpieczeństwa i prowokuje wybuch wojny.

Tu znowu mamy manipulację opartą na braku precyzji. Niewątpliwie w Polsce, także w obozie rządzącym, działa partia wojny. Są politycy, którzy uważają, że Polska powinna się do tego konfliktu włączyć, choćby w ramach NATO. Powiedziała to dopiero co poseł Koalicji Obywatelskiej Izabela Leszczyna, a wcześniej, w marcu, widać było, że taki właśnie spór trwał wewnątrz obozu władzy. Niczego innego nie chciał przecież sam Jarosław Kaczyński, domagając się „uzbrojonej misji pokojowej” NATO na Ukrainie.

Nie jest natomiast faktycznie prawdą, że Polska mogłaby jakoś całkowicie oddalić od siebie wszelkie zagrożenie całkowicie rezygnując ze wspierania Ukrainy. Wojna nie spowodowała, że zniknęła jedna z trwalszych zasad polskiej polityki zagranicznej mówiąca, iż dla naszego kraju korzystne jest, gdy pomiędzy nami a Rosją istnieje jak najwięcej buforów. W tym sensie można bronić stwierdzenia, że Ukraina toczy wojnę również w naszym imieniu i że należy ją wspierać w granicach kalkulacji i zdrowego rozsądku, aby powstrzymywała Rosję. Jednocześnie jednak dbając, żeby dla nas bilans tych działań nie stał się ujemny, a z tym właśnie jest problem.

W sumie zatem komunikat RCB nie jest żadnym ostrzeżeniem przed rosyjską dezinformacją, ale próbą przyklejenia łatki „ruskiej onucy” każdemu głosowi sceptycznemu lub po prostu wskazującemu na koszty naszej polityki. Nie znaczy to, rzecz jasna, że rosyjskie trolle nie są aktywne i nie podchwytują tych spraw. Sam widzę to w swoich mediach społecznościowych. Jeżeli jednak tak się dzieje, to może należałoby zauważyć, że takie pobudzanie emocji bazuje na faktycznych, a nie zmyślonych problemach, z których dużą część wytworzyliśmy sami? I czy to znaczy, że mamy nie dotykać opisanych tematów i narzucić sobie jakąś formę cenzury?


Lubię to! Skomentuj156 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka