Złe czasy nastały dla tych, którzy swoje poglądy kształtują na podstawie prostych, apriorycznych przesłanek i lubią mieć wszystko uporządkowane, a najlepiej od razu podane na tacy. Przy okazji afery z arcybiskupem Wielgusem pojawiły się dziwne sojusze i wspólnoty interesu, nijak się mające do tradycyjnych podziałów.
Bracia Kaczyńscy zaangażowali się w odwołanie arcybiskupa - wbrew o. Rydzykowi i większości polskiej hierarchii. Ciekawe, jak szef Radia Maryja pogodzi to z bezwarunkowym poparciem dla rządzącej partii. I jak sami bracia odniosą się - jeśli w ogóle, ale warto im takie pytanie zadać - do stanowiska, jakie zajął redemptorysta.
Ponieważ między Braćmi a o. Rydzykiem zarysowała się różnica zdań, więc postanowił to wykorzystać Roman Giertych, wtórując Radiu Maryja w potępieniu ataków na abp. Wielgusa. Tym samym wicepremier z LPR zjednoczył się w tonie z „Gazetą Wyborczą" i innymi przeciwnikami jawności archiwów. Do tego chóru dołączył swoim kuriozalnym kazaniem prymas Glemp. Na dobitkę największymi obrońcami suwerenności decyzji Kościoła oraz abp. Wielgusa okazali się Ryszard Kalisz i Jerzy Szmajdziński. Teraz wszyscy oni - Szmajdziński, Kalisz, prymas Glemp i Roman Giertych - powinni napisać wspólny tekst w „GW" z takim tuzem antylustracyjnej krucjaty jak Wojciech Czuchnowski. To by była dopiero pychota!
Zwolennicy Radia Maryja wyzywali przedstawicieli mediów od Żydów i masonów, ale powinni zaznaczać, że te określenia nie dotyczą tym razem redaktorów „GW", bardzo przecież konsekwentnych w potępianiu otwierania archiwów.
Świadectwem totalnego pomieszania w umysłach doktrynerów był jeden z komentarzy pod moim wpisem o spodziewanym ingresie kilka dni temu, którego autor napisał, że gdy Michnik został zmarginalizowany, jego miejsce zajął Sakiewicz. Serio!
Sakiewicz na naczelnego „Gazety Wyborczej"?...


Komentarze
Pokaż komentarze (33)