Mój tekst o WOŚP przyniósł na tyle dużo komentarzy, że chciałbym tę dyskusję podsumować.
Ale nie w kwestii meritum, choć padło wiele ciekawych argumentów, zwłaszcza jeśli chodzi o zasadność uczestniczenia w imprezie publicznej telewizji oraz konieczności lub nie wyręczania państwa w jego obowiązkach przez prywatne fundacje.
Chciałbym za to podsumować ton i przebieg samej dyskusji. Na początek dziękując tym kilkunastu osobom, które zechciały w cywilizowany sposób wyłożyć swój pogląd na sprawę, nierzadko sprzeczny z moim. Jak zwykle nie zawiedli m.in. Popisowiec, Wyrus czy Pwilkin. Mieć Panów jako czytelników i polemistów to prawdziwa przyjemność. Życzyłbym sobie, żeby publiczność Salonu24 składała się w większości z ludzi, potrafiących przedstawiać swoje racje w tak rzetelnym, spokojnym, rzeczowym i kulturalnym tonie.
Dziękuję także wszystkim pozostałym rzeczowym dyskutantom.
Liczyć nie jestem w stanie, ale na oko wygląda mi, że takich postów było może około jednej trzeciej. Reszta obracała się wokół kilku wyświechtanych pseudoargumentów i klisz, podając je w sposób mniej lub bardziej niegrzeczny, mniej lub bardziej agresywnie, których przeglądową klasyfikację pozwalam sobie przedstawić poniżej.
Sposób 1. Polemika nie z tym, co jest napisane, ale z tym, z czym polemizować jest najwygodniej, względnie jedynie z tym, z czym się potrafi. W kontekście WOŚP oczywiście najłatwiej zapamiętać argument: „Owsiak tyle dobrego zrobił dla dzieci, więc nie można się go czepiać". Przewidując to, w swoim tekście od razu wyjaśniłem, na czym polega, moim zdaniem, obłuda tego argumentu i zastrzegłem wyraźnie, że nie uważam, iżby cel uświęcał środki. Liczyłem nawinie, że publiczność uzna, iż ten etap sporu mamy za sobą. Ale gdzie tam! Proszę sobie policzyć, ile razy dokładnie ten argument, w postaci przeze mnie opisanej, czyli najbardziej prymitywnej, pojawił się pod moim wpisem.
Oto wpis Jackmala: „Jak powiada pismo: "po owocach ich poznacie". Efektem działań WOSP są setki dzieciaków uratowanych i wyleczonych. Jeśli samemu nie się lepszych pomysłów jak im pomóc, to zwykła przyzwoitość nakazuje trzymać gębę na kłódkę i nie przeszkadzać. Owsiaka nie musi Pan lubić, ale dorabianie mu gęby nie mieści się w standardach honorowych zachowań. O ile to coś Panu mówi". Logiczny wniosek z tego wpisu jest taki, że jeśli np. nie ma się własnego, alternatywnego projektu budżetu na następny rok, to tego rządowego nie należy krytykować. Mam nadzieję, że Jackmal tę zasadę stosuje w praktyce i w związku z tym nie krytykuje niemal nikogo i niczego. Mojego wpisu zresztą też krytykować nie powinien, póki sam nie odpowiedziałby na niego, stosując nieco bardziej rozwiniętą argumentację. Ale cóż, widocznie nie można oczekiwać od Jackmala żelaznej konsekwencji.
Generalnie można by dyskutować, czy faktycznie cel nie uświęca środków i to by była dyskusja ciekawa i merytoryczna. Ale widocznie przekraczała możliwości znacznej części komentujących.
Sposób 2. Garść pogardliwych epitetów, względnie pseudoefektowna odzywka, zamiast argumentacji. Np. Pandada pisze: „Zatem wpis podszyty fałszem, a do tego obrazujący zawężone i nieodpowiedzialne spojrzenie autora. Ja nie przepadam za stylem Owsiaka, ale cała WOŚP jest bardzo pozytywna a zastępowania "pomoc" przez "przemoc" jest podłością i głupotą". Gdzie tu fałsz? Na czym polegają „zawężenie" i „nieodpowiedzialność"? Prawdopodobnie na tym, że mój pogląd nie zgadza się z poglądem Pandady. No, ale tak to już jest, że ludzie mają różne poglądy na różne sprawy.
Inny przykład. Pisze Młody: „Jedni zbierają pieniądze, a Pan może oklaskiwać Leppera :mamy wolny wybór - 100 tys. młodych ludzi zbiera pieniądze a Pan może słuchać programu Leppera". Pomijam już to, że pan Młody najwyraźniej nie czyta mojego blogu, bo w przeciwnym wypadku wiedziałby, jaki jest mój pogląd na temat naszego wicepremiera. OK, nie musi. Ale co, u licha, ma Lepper do Owsiaka i gdzie tu jest jakaś alternatywa???
Pisze Hmm: „Pisz pan lepiej o jeziorze wódki, porwaniach przez kosmitów albo o wielorybie w Wiśle. Na głowę już panu padło. Facet zrobił kupę dobrego, a tu jeszcze banda oszołomów wtyka mu szpile w dupę tylko dla samej radości, ze komuś mogą przeszkodzić. Żaden z was nie był nigdy na przystanku woodstock pewnie wiec g. wiecie na temat panującej tam atmosfery". Zaiste, wstrząsający i powalający wywód. Logiczny sylogizm godny Arystotelesa. Zakładam, że autor albo mojego tekstu w ogóle nie przeczytał, albo nie był w stanie go pojąć. Wiedział tyle, że „biją Owsiaka", więc też trzeba uderzyć.
Xiężna: „PODŁOŚĆ? GŁUPOTA? CZY ZAMÓWIENIE POLITYCZNE?
Każda z tych ewentualności wykreśla Pana z listy publicystów godnych mojej uwagi".
Xiężno, cierpię z powodu wykreślenia z Pani listy i nie wiem, czy to przeżyję. Ważkość i błyskotliwość Pani wywodu wprost mnie zdruzgotała. Proszę o więcej takich pełnych polotu wpisów.
Nie ma sensu cytować więcej - wiadomo, o co chodzi.
Sposób 3. Jak się nie umie przedstawić własnych racji, to zawsze można sobie pokpić.
Oto Waldek: „Łukasz - czego szukasz?
Nie wyjdzie na dwór bo WOŚP grasuje,
Siądzie przy kompie-"Fakt" skomentuje.
By komentować odpowiedzialnie
Sam problem stworzy wirtualnie".
Przynajmniej wierszem, zawsze coś. Inni nie mają nawet takiej inwencji. Adwuby: „Kasa jest spoko, tylko ten Owsiak i III RP! To może Pan Prezydent kogoś z PiSu (Kumotrów) oddeleguje wtedy będzie cacy (np. min. Gosiewskiego) i IVRP (Szuflandia). A tak przy okazji znam większych terrorystów emocjonalnych, np. aktualne rządy niedorajdów "słusznych historycznie". WOŚP czeka na odzyskanie!". Cóż za celna zgryźliwość, poziom niemal Brechtowski, wszyscy pękają ze śmiechu.
Titus: „Owsiak to na pewno żyd, mason i nieślubne dziecko Michnika i Kiszczaka, ze o diable wcielonym w czerwonych jeansach nie wspomnę. Ten post to w estetyce wiadomo czego, wie pan sam, a może jakieś argumenty ? Może samemu założyć jakąś fundacje?". Może jakieś argumenty??? Człowieku, wróć na górę strony i poczytaj, tam są argumenty.
Sposób 4. Pokazać, że pozornie podobną opinię ma ktoś, kogo, zdaniem piszącego, nikt „myślący" nie może cenić. Np. redaktorzy „pism prawicowych" albo Wojciech Wierzejski. Przy czym istnieje tu absolutnie przestrzegane aprioryczne założenie, dotyczące tego, kto mówi bzdury, a kto mówi mądrze. Wiadomo np. a priori, że Wierzejski nigdy nie powie nic rozsądnego, a z kolei np. Magdalena Środa mówi zawsze mądrze. W związku z czym Wierzejskiego w ogóle nie warto słuchać; Środy zresztą także.
Oczywiście treść nie jest istotna, z jaką się polemizuje, jest tutaj kompletnie nieistotna.
Sposób 5. Last but not least: skoro Warzecha jest z „Faktu", to z założenia pisze bzdury i jako jedyny argument wystarczy przypomnieć, ze pracuje w tabloidzie. Ciekawe, że tego chwytu używają najchętniej ci, co w innych okolicznościach, broniąc ortodoksyjnie pojmowanej poprawności, dadzą się zabić za to, że oceniać należy jedynie argumenty, a nie człowieka, a już na pewno nie na podstawie tego, jakie nosi ubranie, jakie ma włosy, jakiego jest wyznania ani gdzie pracuje.
W sprawie mojej pracy w „Fakcie" skreśliłem zwięzłe credo w dyskusji pod tym wpisem. Jeśli kogoś to interesuje, proszę przeczytać. Więcej na ten temat nie będę się wypowiadał.
Ponieważ jednak tę grupę „dyskutantów" interesował bardzo zwłaszcza los wieloryba Lolka, o którym „Fakt" swego czasu pisał, więc informuję, że wieloryb Lolek miał być zlicytowany w ramach aukcji WOŚP na Wybrzeżu. Niestety, w trakcie licytacji wieloryb nagle oznajmił, że ma tego cyrku dość i w ogóle ma to wszystko gdzieś, i płynie napić się z kolegami wódki. I odpłynął. W zastępstwie zlicytowano bieliznę prowadzącego koncert.
Lektura wpisów potwierdza smutną diagnozę (zastrzegam, że to żadne odkrywcze stwierdzenie): większość ludzi swoich wyborów światopoglądowych, społecznych, politycznych dokonuje czysto emocjonalnie, bezrefleksyjnie. Tak jak Kwaśniewskiego uwielbiano, bo taki „przystojny i inteligientny", jak wielbi się Rydzyka, bo „prawdziwy Polak i dobrze chce dla Polski", tak Owsiaka się wielbi, bo „ratuje chore dzieci i w ogóle jest fajny". Większość zwolenników (Owsiaka, ale przecież nie tylko - można tu podstawić większość nazwisk ze sfery polityczno-społecznej) nie potrafi zatem wytłumaczyć, czemu go uwielbia, a więc na próbę podważenia tegoż uwielbienia tym bardziej reagują agresją. To naturalny mechanizm.
Kiedyś już któryś mój czytelnik napisał do mnie, że podziwia mnie za cierpliwość z próbach dotarcia do niektórych zakutych łbów. Istotnie, wierzę wciąż, że przecież nie można czytać tekstu, nie rozumiejąc go, a już na pewno nie sposób tekstu komentować, jeśli się nie ma czegoś rzeczowego do powiedzenia. Wierzę, że można zasiać jakąś wątpliwość, zmusić do myślenia, a także zgodzić się w jakiejś sprawie, nawet jeśli miało się z początku odmienny pogląd. Ale ta wiara jest coraz słabsza, a po wpisie na temat WOŚP - niemal zanikła.


Komentarze
Pokaż komentarze (31)