Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
98
BLOG

Głupie prawo, ale prawo

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Polityka Obserwuj notkę 55

Tym razem jestem naprawdę wkurzony. Sprawa z powtórką wyborów, nie tylko w Warszawie, zapowiada kolejny etap wyniszczającej politycznej wojenki za grube miliony. Nasze, niestety.

Wszyscy oczywiście skupiają się na nieszczęsnej, ofermowatej HGW. Wyobrażam sobie, jakie młotkowanie musiała dostać za kulisami od szefostwa PO. I dobrze - należy się jej. Jeśli będziemy mieli za pół roku kolejny wyborczy cyrk w stolicy i jeśli przez kolejne miesiące miasto nie będzie mogło być normalnie zarządzane, to jest to także wina jej gapiostwa. Choćby i najświęciej wierzyła, że nie musi w ogóle składać oświadczenia majątkowego w sprawie męża (w co ja z kolei kompletnie nie wierzę), to i tak powinna to była na wszelki wypadek zrobić w dwa dni po swoim wyborze. Wyjątkowo muszę się zgodzić z Przemysławem Edgarem Gosiewskim, że jeśli ktoś nie jest w stanie poradzić sobie ze złożeniem oświadczeń w terminie, to stawia to pod znakiem zapytania jego generalne kompetencje do zarządzania miastem.

Inna sprawa, że przepisy są absolutnie kretyńskie. Sankcja za niezłożenie oświadczenia jest nieproporcjonalna do winy, a koszty dla publicznej kasy skandalicznie wysokie. Ale same się przecież te przepisy nie uchwaliły. No więc kto je uchwalił? Chyba uchwaliła je jakaś bezosobowa, jednorodna i pozbawiona mózgu substancja, zwana „Sejmem". Bo szef klubu PO, Bogdan Zdrojewski, był uprzejmy stwierdzić: „Sejm popełnił błąd i Sejm nie przewidział rezultatów własnego procesu legislacyjnego". A Sejm to, proszę pana posła, kto, przepraszam? Marsjanie? A może nasz Sejm obsadzają mieszkańcy Polinezji Francuskiej? O ile mnie pamięć nie myli, za takim, a nie innym brzmieniem ustawy głosowali również członkowie Platformy. Teraz wszyscy posłowie, którzy pospołu oddali głos za ustawą w takim kształcie - czy z PO, czy z PiS, czy z SLD - powinni współfinansować powtarzane wybory ze swoich poselskich diet.

Stało się zatem to, co się niestety w naszym szanownym parlamencie dzieje nierzadko: posłowie uchwalili knota legislacyjnego, którego konsekwencji nie byli w stanie przewidzieć - widocznie wyobraźni nie stało.

Sytuacja jest idiotyczna. Po pierwsze - przepisy nie są jednak ani spójne, ani do końca jednoznaczne. Po drugie - jeśli istnieje możliwość ich różnej interpretacji, to warto byłoby je zinterpretować w sposób jak najkorzystniejszy dla dobra publicznego. Czyli - moim zdaniem - nie powtarzać wyborów. Za takim rozwiązaniem bardzo rozsądnie opowiadał się wczoraj Marek Jurek. Wkrótce jednak jego głos został zagłuszony przez Ludwika Dorna, który, ciągnąc po Sali mściwym wzrokiem, klarował, że przepisy są jednoznaczne (choć nie są) i wszyscy będą traktowani tak samo.

I to po trzecie - faktycznie, wszyscy powinni zostać potraktowani tak samo. Albo wszyscy tracą mandaty, w tym HGW, albo nikt. Obawiam się, że w PiS może zwyciężyć mściwość spod znaku „Krwawego Ludwika", a nie rozsądek spod znaku marszałka Sejmu. Inna sprawa, że premier też wydawał się wstrzemięźliwy, ale to być może tylko gra. W końcu - i to po czwarte - sytuacja PiS-u jest wizerunkowo znacznie trudniejsza niż PO. Kandydatka Platformy po prostu dała ciała i kropka. Natomiast jeżeli PiS, jako partia rządząca, będzie forsować utratę mandatów, wyjdzie dla wielu na ugrupowanie skrajnie mściwe i - jak to określił Marek Jurek - złośliwe. Z drugiej jednak strony nie można tak po prostu stwierdzić: winy wasze odpuszczone, a teraz idźcie w pokoju. Ewentualne kompromisowe rozwiązanie muszą wypracować prawnicy, a to nie będzie łatwe.

W całej sprawie najbardziej zniechęca mnie myśl, że jeśli wybory w stolicy będą powtarzane, to miasto znowu będzie przez kolejne miesiące w chaosie, a nas czeka kolejne pół roku kołowrotu i nawalanki między partiami. Jak słusznie zauważał nieraz Jan Rokita, to są warunki, w których nie daje się normalnie rządzić. M.in. dlatego, że każda duperela, choćby o najbardziej praktycznym w normalnych warunkach znaczeniu, staje się potencjalnie pociskiem, w którym można przywalić w przeciwnika.

Nie wiem, jak Państwo, ale ja naprawdę zaczynam mieć tego szczerze dość.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj55 Obserwuj notkę

Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (55)

Inne tematy w dziale Polityka