Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
55
BLOG

A co miał zrobić prezydent?

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Polityka Obserwuj notkę 41

Ernest Skalski narzeka, że oprócz hien dziennikarskich na nieszczęściach takich, jak katastrofa koło Grenoble, żerują także politycy. W tym wypadku prezydent Polski i premier Francji.

Do kwestii hien dziennikarskich odnosił się nie będę. Podobnie jak Ernest Skalski, uważam, że media mają obowiązek informować. Narzekanie na to, że są tam, gdzie się dzieje nieszczęście, to hipokryzja. Ale ten temat zostawmy.

Czy prezydent Kaczyński powinien był lecieć do Francji i ogłaszać żałobę czy nie? Rola prezydenta w Rzeczpospolitej jest w dużej mierze ceremonialna. W jakimś stopniu przypomina rolę króla w monarchii (mam nadzieję, że mnie za to skojarzenie profesor Sadurski nie postawi do kąta). A dobry monarcha - także w monarchii konstytucyjnej - jest ze swoim narodem, gdy dzieje się coś niedobrego. Jest więc całkiem naturalne, że prezydent RP leci do Francji. Nie musi to mieć żadnego praktycznego znaczenia, bo nie o nie tu chodzi, ale wyobrażam sobie, że obecność głowy państwa mobilizuje jednak służby i w naszym kraju, i gdzie indziej do lepszego działania.

Gdyby prezydent nie poleciał do Francji, na pewno znaleźliby się ludzie, którzy mieliby mu to za złe. Wybrał więc rozwiązanie, które dodatkowo przynosi mu korzyść polityczną - bo przecież nie udawajmy, że tak nie jest. Ale czy nie ma do tego prawa? Choćbym nie wiem jak krytycznie oceniał tę prezydenturę, nie mogę upierać się, że Lech Kaczyński nie może robić tego, co robią wszyscy politycy na świecie. Sztuka w tym, żeby nikomu przy tym nie zrobić dodatkowej krzywdy i żeby poszkodowani mieli jeszcze jakąś korzyść. Te warunki, jak sądzę, są w tym wypadku spełnione.

Czy należało ogłaszać żałobę narodową? Gdy prezydent zrobił to po katastrofie w Halembie, odebrałem to bardzo źle i to zdanie podtrzymuję. Jest jednak zasadnicza różnica: tam chodziło o górników, w których zawód wpisane jest wysokie ryzyko zawodowe. Tu chodzi nie o przedstawicieli jakiejś grupy zawodowej, ale o przypadkowe osoby, a w podróż autokarem ryzyko nagłej śmierci jednak wpisane nie jest, a w każdym razie być nie powinno.

Można oczywiście rozważać, od jakiej liczby ofiar i w jakich okolicznościach należy żałobę ogłaszać. Jak zawsze, gdy zaczyna się podchodzić do spraw niby oczywistych w taki talmudyczny sposób, nie ma łatwej odpowiedzi. Bo jest racją, że liczba ofiar wypadków drogowych w ciągu miesiąca jest sporo wyższa. W Iraku 26 ofiar nie robi już na nikim wrażenia. I co z tego? Dla mnie to tylko dowód, że statystyczne podejście do tej sprawy nie ma sensu. Ważny jest, niestety, kontekst, a nie tylko bezwzględna liczba ofiar. W Polsce ludzie nieczęsto giną w takiej liczbie w jednym miejscu, w jednym momencie. I to się właśnie liczy. Inna sprawa, że ja akurat żałoby narodowe zachowałbym na okazje naprawdę wyjątkowo poważne, ale widocznie Lech Kaczyński uważa inaczej.

Ciekawe, że wiele krytyk pod adresem prezydenta - w tym i moich - opiera się na założeniu, że nie potrafi on dobrze zaistnieć w sferze publicznej, że się chowa, że nie umie się znaleźć, że reaguje z opóźnieniem. Tym razem zrobił to, co zrobiłby każdy rasowy polityk na jego miejscu i znów pojawiają się zastrzeżenia. Czy będąc konsekwentnym można mieć do niego pretensję?

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj41 Obserwuj notkę

Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Polityka