Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha
67
BLOG

Co chce powiedzieć Kaczmarek?

Łukasz Warzecha Łukasz Warzecha Polityka Obserwuj notkę 103

Premier zadbał, żebyśmy nie mieli nudnych wakacji. Odwołanie Janusza Kaczmarka jest kompletnie nieoczekiwane i na razie można tylko spekulować, ale też wyciągać wnioski.

Sprawa akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa jest sama w sobie wystarczająco zawikłana i niejasna. Choć przedstawiciele PiS co chwila oznajmiają, w jakie straszne rzeczy zamieszany jest Andrzej Lepper, nie ma na razie żadnych konkretów. Wobec ich braku opór PiS wobec powołania komisji śledczej zaczyna być coraz bardziej podejrzany. Gdyby te konkrety były - można by spytać, na co Jarosław Kaczyński czeka? Dlaczego nie ma wniosku o pozbawienie Leppera immunitetu w tej sprawie? Aluzje, domniemania, sugestie...

Dotyczące także przecieku. Teraz poległ na nim Janusz Kaczmarek. Co premier wiedział, czego się dowiedział, jak szeroki jest „krąg podejrzanych", i tak dalej, i tym podobne - nic nie wiadomo. Ze słów premiera wynika tyle, że ktoś mu coś powiedział, a Janusz Kaczmarek powiedział mu o tej samej sprawie co innego i to miało przesądzić o jego losie. Przypomina mi się odwołanie Igora Chalupca, postaci przynajmniej formalnie jednak mniej ważnej niż minister spraw wewnętrznych, którego także nikt nie był uprzejmy wyjaśnić opinii publicznej. I tu jest podobnie. Tyle że szef MSWiA to funkcja na tyle poważna, że należałoby wytłumaczyć, na czym polega owa utrata zaufania. Premier nie tłumaczy, a że chodzi o aferę gruntową, także nie wyjaśnioną, mamy tu nakładanie się dwóch warstw niejasności.

Ale uwaga - być może przeciek jest jedynie wygodnym pretekstem dla odwołania ministra, który zaczął przeszkadzać i stawać okoniem. Bo oto mamy tajemnicze oświadczenie Janusza Kaczmarka, które cytuję tu w całości:

Niniejszym pragnę oświadczyć, że nie jestem źródłem przecieku. W sprawie dotyczącej operacji specjalnej prowadzonej przez Centralne Biuro Śledcze jest wiele niejasności. W kręgu podejrzanych znajdują się również inni Ministrowie. Prokuratura pod kierownictwem Zbigniewa Ziobro nie ma szans na wyjaśnienie tej sprawy. Niezbędne jest powołanie Sejmowej Komisji Śledczej. Po zakończeniu mojego urlopu podczas konferencji prasowej, udzielę bardziej szczegółowej informacji.

Co mają oznaczać wytłuszczone przeze mnie zdania? Czyżby były szef MSWiA podawał w wątpliwość obiektywizm prokuratury, kierowanej przez Ziobrę? Czyżby się buntował? Czy dowiemy się od niego czegoś zaskakującego? Którzy to „inni ministrowie"? Może warto sobie przypomnieć, kto dawał najwięcej przecieków do mediów w czasie prac komisji ds. PZU? Czy może Kaczmarek nie chciał brać na siebie odpowiedzialności za jakieś decyzje Ziobry jeszcze jako swojego szefa w Ministerstwie Sprawiedliwości?

Według mojej wiedzy ta wersja jest bardzo prawdopodobna. Oświadczenie Kaczmarka ją potwierdza.

Potwierdza ją również osoba następcy. Władysław Stasiak jest po ludzku porządnym, rzetelnym urzędnikiem, dobrym organizatorem, ale też jest zależny politycznie w stopniu bez porównania większym niż Kaczmarek. Będzie karnym wykonawcą.

Kaczmarek nie jest członkiem PiS, nie jest od polityki uzależniony, jest prawnikiem, którego chętnie przyjmie do siebie wiele kancelarii. Miał tego świadomość od początku swojego urzędowania jeszcze w MS. Nie musi się aż tak bać. Nie musiał być do końca posłuszny. Jeśli teraz chciałby ugryźć, ma większe możliwości niż ktoś włączony w partyjną strukturę. Czy się zdecyduje? Wątpię. Zakładam, że podczas konferencji usłyszymy tylko, dlaczego nie mógł być źródłem przecieku.

W tle ginie bardzo interesujący wywiad Jacka Żakowskiego z Andrzejem Lepperem w dzisiejszej „Polityce". Dwa są w nim interesujące aspekty.

Po pierwsze - to, co ma, jak rozumiem, szokować, czyli wyciągnięcie przez byłego wicepremiera na światło dzienne detali politycznej kuchni. Bo opowieści o tym, jak wstrząsająco cyniczny jest za kulisami Jarosław Kaczyński, są tym właśnie. Oczywiście nie może to szokować nikogo, kto ma pojęcie, jak nieelegancką z definicji grą jest polityka. Może szokować tych, którzy po PiS-ie spodziewali się jakiejś daleko idącej moralnej odnowy. Tej oczywiście nie ma; poziom zakulisowego cynizmu niewiele odbiega od tego, co widzieliśmy w najlepszych latach III RP.

Po drugie - arcyzabawne jest, jaką troską przepełnia Jacka Żakowskiego wyrzucony z rządu Lepper. Żakowski pochyla się nad ofiarą reżimu Kaczyńskich i powiada: „A widzi pan, a mówiłem, że pan będzie następny, a pan nie wierzył". I oczywiście nie wyraża żadnych wątpliwości, gdy Lepper wyznaje, że z początku wierzył Kaczyńskiemu, bo chciał pracować dla dobra Polski i walczyć z korupcją. Boki zrywać.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj103 Obserwuj notkę

Oto naści twoje wiosło: błądzący w odmętów powodzi, masz tu kaduceus polski, mąć nim wodę, mąć. Do nieznajomych zwracamy się "pan", "pani".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (103)

Inne tematy w dziale Polityka