Psychoza ogarnęła kraj w związku z kończeniem się kary pozbawienia wolności, mordercy-pedofila Mariusza T. . Jego zbrodnia była okrutna i obrzydliwa, ale swoje odsiedział i musi wyjść na wolność, aby obowiązujące prawo, prawo znaczyło.
Dziwne są te wszelkie zabiegi tuż przed "metą" odsiadywania kary przez T. . Skoro w państwie obowiązuje prawo, to nie można karać dwa razy za ten sam czyn. Rolą państwa powinno być tylko monitorowanie Mariusza T., i też w granicach prawa.
Wczoraj doniesiono o tym, iż podczas przeszukania celi, w której siedzi T. znaleziono materiały pornografii dziecięcej i szczątki ludzkie. No i ..?. Żałość bierze, przecież w coś takiego trudno uwierzyć, gdy więzień przebywa w celi monitorowanej.
Dziś już wiadomo, że to żadna pornografia dziecięca, a zdjęcia z osobami, które "najprawdopodobniej" są małoletnie i dwa szkice... kobiety. No i pozostają jeszcze szczątki ludzkie: podobno zęby mleczne. Śmiać się czy płakać?
"Najprawdopodobniej", to ktoś dokonał prowokacji. Pytanie kto: służba więzienna czy sam T.?
Jeśli sam T., mogłoby to znaczyć, iż nie chce wyjść na wolność, ale też musiał mieć wspólnika w zakładzie karnym lub pośród odwiedzających go /jeśli tacy byli/. Gorzej, gdy prowokacji dokonała służba więzienna, bo to znaczyłoby, że chciała ona sama wymierzyć kolejną karę Mariuszowi T., a to jest niebezpiecznie, ponieważ wskazywałoby, iż ci którzy mają stać na straży prawa, sami je łamią. I pytanie, czy pierwszy raz?
Cała ta sytuacja jest chora i wymaga dogłębnego wyjaśnienia, a w pierwszej kolejności powinien zostać zawieszony szef tego zakładu karnego. Natomiast minister sprawiedliwości winien oddać się do dyspozycji premiera, tak jak to - po jednym z tragicznych więziennych wydarzeń - zrobił najlepszy minister sprawiedliwości współpracujący z Donaldem Tuskiem, Zbigniew Ćwiąkalski. Ale on miał wiedzę, przyzwoitość i nie trzymał się stołka za wszelką cenę.
Inne tematy w dziale Polityka