Ukraiński Majdan poznał wczoraj "osobowy projekt" rządu zaufania narodowego. Sprawa jest jeszcze do zatwierdzenia przez ukraiński parlament.
Zgromadzeni na Majdanie, raczej nie wykazywali nadmiernej euforii. Chyba oczekiwali debaty, a nie jedynie odczytania nazwisk tych, którzy mają obejmować urzędy w nowym rządzie. Były i okrzyki: Hańba. Tak wyrażali swe niezadowolenie tzw. "Afgańczycy", czyli kombatanci z interwencji radzieckiej w Afganistanie. Chcieli tym wyrazić swoje rozczarowanie, po tym, jak usłyszeli, że będą mieli swojego "przedstawiciela" w MON, a oni oczekiwali teki ministerialnej. I, aby uniknąć dalszego niezadowolenia rzucono im - po "partyzancku" - ze sceny na Majdanie, że i teka ministerialna się dla nich znajdzie. Czyli: dla każdego coś miłego.
Zaskakujące było to, że wczoraj na Majdanie nie pojawił się Witalij Kliczko, wraz z członkami swojej partii /UDAR - Ukraiński Demokratyczny Alians na rzecz Reform/. Podobno Kliczko liczył, iż po zgłoszeniu chęci kandydowania na urząd prezydenta, uzyska wspólne poparcie dla swej kandydatury ze strony Batkiwszczyny /zw. z Tymoszenko/, Swobody i własnego UDAR-u, a tego nie otrzymał. No i faktem jest, iż w nowym rządzie nie znalazł się nikt z partii Kliczki, co jest kolejnym policzkiem dla tego lidera d. opozycji.
A co z Julią Tymoszenko? Podobno leczy się w Niemczech, ale znając jej ambicje polityczne, to zapewne nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Zresztą kandydatem na szefa nowego rzadu został Arsenij Jaceniuk, prawa ręka Tymoszenko i m.in. b. minister spraw zagranicznych oraz gospodarki.
Projekt ukraińskiego rządu, to głównie politycy, a tylko z pewną "dokładką" z aktywistów. Są w nim ludzie Tymoszenko i nacjonaliści. I dziś trudno powiedzieć, jak długo on przetrwa, ponieważ pojawiają się już głosy, iż oligarchię wschodnią zastąpiono nową: prozachodnią.
Zdrową państwowość tworzy się latami, a barykady bywają tylko impulsem do dalszego - już pokojowego - działania, więc przed Ukrainą jeszcze długa i wyboista droga.
Inne tematy w dziale Polityka