Aneksja Krymu - dokonywana przez Rosję - odbywa się na oczach świata, a działania tego sytego... są bardzo ograniczone. I np. prezydent USA grozi iluzorycznym... izolowaniem Rosji, a UE sankacjami wobec ... 21 osób. Śmieszne i tragiczne. Ale najgorsze, że pokazuje niemoc wobec różnych agresorów, a może nawet ciche przyzwolenie, bo nigdy nie wiadomo, co przyjdzie do głowy tym, obecnie krytykującym Rosję.
Świat dziś jest powiązany pajęczyną zależności finansowych, jak i surowcowych, dlatego trudno wykonać gwałtowne i zdecydowne ruchy wobec partnerów, z którymi robi się interesy.
Można to sobie uzmysłowić, choćby na przykładzie brytyjskim, a mówi się, że kto jak kto, ale Brytyjczycy mogliby nałożyć na Rosję skuteczne sankcje. Lecz już, gdy kryzys krymski był w fazie początkowej z biura premiera Wielkiej Brytanii wyciekły informacje, iż ten dał zalecenie swoim podwładnym, aby nie wyrywali się z mówieniem o sankcjach wobec Rosji.
A dlaczego...? Bo. np. Londyn stał się uzależniony od rosyjskich - różnej czystości - pieniędzy, a za 1 mln funtów można kupić sobie tam prawo pobyty w Wielkiej Brytanii, w postaci "wizy inwestorskiej". W brytyjskich internatach szkolnych przebywało ostatnio 2174 uczniów narodowości rosyjskiej, a czesne tam było ciężkie, bo wynosiło ok. 27 tys. funtów rocznie. M.in. i część rodziców tych uczniów mieszka na Wyspach oraz jest w posiadaniu nieruchomości, tych najdroższych. W ubiegłym roku te, które trafiły do rosyjskich rąk, sprzedano za ok. 6 mln funtów. Brytyjscy agenci nieruchomości oraz deweloperzy mają swój rosyjski raj. Zresztą podobnie jest z prawnikami, tymi najzdolniejszymi i najdroższymi, którzy prowadzą cały ogrom rosyjskich spraw, rozpatrywanych przez London Commercial Court. Mamy też Londyńską Giełdę Papierów Wartościowych, która prowadzi notowania 50 rosyjskich spółek, gdzie są również emitowane ich papiery dłużne, a to daje zatrudnienie i dochody londyńskim finansistom. A trzeba też pamiętać o brytyjskich rajach podatkowych, takich, jak: Gibraltar, Jersey, Wyspy Dziewicze, Bermudy czy Kajmany. Tam też spokojnie są ulokowane rosyjskie pieniądze, z różnej działalności, do których nie może dobrać się nawet brytyjski fiskus. Interesy, interesy.
Wg Banku Rozliczeń Międzynarodowych, w posiadaniu rosyjskich obywateli - w zeszłym roku - było ok. 220 mld dolarów, ulokowanych w zagranicznych bankach /przekroczyło to wartość depozytów w Rosji/. "Ruszenie" tego w postaci sankcji, byłoby bolesne dla wielu tych, którzy się przy tych pieniądzach sami dorabiają. A, gdy jeszcze dochodzi rosyjska podaż surowców, to świat robi się bezradny. Przerażające.
Inne tematy w dziale Polityka