18 obserwujących
112 notek
114k odsłon
  178   4

notka-przewrotka 7, czyli "trzeba przestać mówić"

schody
schody

ostatni fragment; dobrze, że ostatni...

w sumie może 6, 7 stron by wyszło, gdyby miało wyjść;

jedno mi się udało: co tu zaczęłam, tu dokończone;

jak zawsze - dla przypomnienia końcówka 6 fragmentu:

Także teraz kocie mordki wyglądały przez okienko jakby w oczekiwaniu na pojawienie się gości potrzebujących spokojnego kąta.

12.

Lutka odwróciła się w stronę Hana i reszty Imiennej Gromady. Wskazując domek na mapie, rzekła:

- Nie jest to miejsce szczególnie wystawne, nie ma tu gór czy morza, no i nie ma lunaparku czy sklepu z batonikami, ale - widzicie te wysokie, potężne drzewa na skrajach, rozległe podwórko, kąciki do przycupnięcia? Babcia mówiła, a pamiętam to dobrze, że jest tu aż nadto miejsca, można postawić szopki, zaplanować ścieżki, wydrążyć piwniczki, zawiesić huśtawki, jednym słowem zrobić wszystko, co się chce i umie, a choćby z kaprysu czy dla żartu.

Zwierzęta przybliżyły się do mapy, wymieniając między sobą krytyczne uwagi: "sama lebioda", "ile pokrzyw", "wertepy", "nuda". Nawet krety wybrzydzały na nierówności terenu. Lutka zaś widziała wyniosłe jesiony i imponujący stos polnych kamieni zgromadzonych pod jednym z nich. Z większych kamieni, a tych nie brakowało w okolicy, Babcia ułożyła pomiędzy domem a pergolą niewielki krąg. Spalała w nim jesienią małe naręcza gałęzi czy liści, pozostałe zgarniając w kupki, by mogły w nich schronić się jeże. Ułożyła o nim prawie-wierszyk:

mały krąg z kamieni

leżą pod jesionem

zbieram

porzucone cudze skarby...

Lutka długo przekonywała, że można tu wykopać norki i uwić gniazda, że mrok pozostał za Kamienną Bramą. Zwierzęta jednak nie były usatysfakcjonowane.

- Hm, a czemuż to marne miejsce nam zachwalasz? - spytała Pada przestępując z kopytka na kopytko.

- No spójrz, nawet drogi porządnej nie usypano, mamy nogi łamać na tych wybojach? - dorzucił Rga, jeżąc jeżowe igły.

- I jak my się tu wszyscy pomieścimy, jedna nieduża izba na nas wszystkich? - Cieo zastrzygł uszami na samą myśl o budowaniu schronienia.

Pozostawało jedno: skoro przekonywanie słowami nie daje rezultatu, trzeba przestać mówić. Lutka bez słowa pochyliła się, skuliła ramiona i po chwili stała się na tyle mała, że przekroczyła próg chatki. TEN PRÓG mogła przekroczyć... Skierowała się w głąb pokoju i zdecydowanym ruchem przywołała towarzyszy. Nadal bez słowa, pokazała skryte w cieniu schody w prawym kącie izby. Odsunęła się na bok, by przepuścić gromadę. Zwierzęta jeden po drugim zaczęły się wdrapywać. Lutka zapaliła światło na poddaszu i weszła na stopnie jako ostatnia.


PS.

sześć linków do sześciu poprzednich notek-przewrotek:

https://www.salon24.pl/u/malgor/1136499,notka-przewrotka-6-czyli-by-historie-sie-konczyly

https://www.salon24.pl/u/malgor/1136187,notka-przewrotka-5-czyli-co-tutaj-oczywiste

https://www.salon24.pl/u/malgor/1135933,notka-przewrotka-4-czyli-osiagnely-swoj-cel

https://www.salon24.pl/u/malgor/1135639,notka-przewrotka-3-czyli-tam-musi-byc-cos

https://www.salon24.pl/u/malgor/1135327,notka-przewrotka-2-czyli-baju-baju-przed-wielkim-restartem-salonowym

https://www.salon24.pl/u/malgor/1135158,sprobuje-inaczej-cos-warta-ta-proba


i niezmienne uzupełnienie prośby o komentarze:

jest skierowana do życzliwych (i mniej życzliwych);

nieżyczliwych też o coś poproszę: idźcie dalej...


Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości