DOMOWNIK
już "od końca" trzeba czytać, słuchać...
22 obserwujących
133 notki
136k odsłon
  313   8

O poecie, artyście, proroku (fragmencik z Norwida... po korekcie, prawie się wysyła)

https://www.google.com/imgres?imgurl=https%3A%2F%2Fapi.culture.pl%2Fsites%2Fdefault%2Ffiles%2Fstyles%2F500_auto%2Fpublic%2Fimages%2Fimported%2Fliteratura%2Fgalerie%2520foto%2Fgl%2520norwid%2520cyprian%2520rysunki%2Fgaleria%2Fnorwid%2520cyprian%2520rysunki
https://www.google.com/imgres?imgurl=https%3A%2F%2Fapi.culture.pl%2Fsites%2Fdefault%2Ffiles%2Fstyles%2F500_auto%2Fpublic%2Fimages%2Fimported%2Fliteratura%2Fgalerie%2520foto%2Fgl%2520norwid%2520cyprian%2520rysunki%2Fgaleria%2Fnorwid%2520cyprian%2520rysunki
... finalnie zapewni ocalenie

notka prywatna i zupełnie nie w wiodących dziś (a i jutro) tematach

cóż, Salon nie takie pomieścił prywatności; na Salonie, jak wiadomo, rządzą piękni dziwacy, a ci mogą wszystko!

ot (proszę przeczytać, zwizualizować...), na przykład przejdą przez salonowy próg i "usiąd[ą] z kapeluszem / W ręku – – a potem go postawi[ą] / I wróc[ą] milczącym faryzeuszem – Po zabawie".../1/

...a "po zabawie" skromna książeczka o artyście /2/ już się nie pisze, bo czas coraz szybciej goni, więc trzeba zrobić korektę tego, co przez lata pisane (uwaga, będzie patetycznie) życiem

korektę zatem i tego, co miła Pani Redaktor scaliła, wstępnie znormalizowała i sformatowała

zatem bez zwłoki, zbędnej, i kokietowania, nic tu niewnoszącego: wklejam fragmencik "ze środka" pierwszej w książeczce większej całości (artykułu)

przypisy wyrzuciłam (co komu po nich?); ortografię przejrzałam (wypada)

nic nie tłumaczę... wszystko, co ode mnie, przecież jawne, mówiące:) a to co od poety? tym bardziej:)))

xxxxx

1

– Ojcze mój! twa łódź

Wprost na most płynie –

Maszt uderzy!… wróć…

Lub wszystko zginie.

2

Patrz! jaki tam krzyż,

Krzyż niebezpieczny –

Maszt się niesie w z-wyż,

Most mu poprzeczny –

3

– Synku! trwogi zbądź:

To znak-zbawienia;

Płyńmy! bądź co bądź –

Patrz, jak? się zmienia…

*

Oto – wszerz i w z-wyż

Wszystko – toż samo.

*

– Gdzież się podział krzyż?

*

– Stał się nam bramą./3/

W praktyce pisarskiej Norwida-poety przeskalowanie treści duchowych nie oznaczało wyeliminowania treści mimetycznych ze świata utworu. Przeciwnie. Oto w wierszu Krzyż i dziecko, jednym z najbardziej cenionych alegorycznych wierszy Norwida, ojciec-pocieszyciel mówi przecież o „znaku-zbawienia” jako finalnym sensie ewangelicznej teleologii, ale zarazem sensie właśnie realiów, mających wyraziście określone cechy: substancjalną gęstość, a zwłaszcza położenie (na wprost, tam, wzwyż, wszerz, w poprzek). Zachowanie w przestrzeni świata przedstawionego nie tylko materii, ale i wzajemnego usytuowania materialnych obiektów – płynącej łodzi, wzniesionego nazbyt wysoko masztu, zbyt nisko posadowionego mostu – przy równoczesnym zachowaniu w przestrzeni symbolicznej odwiecznych wektorów krzyża-bramy, zapewni i martwym przedmiotom świata, i jego mieszkańcom orientację najpierw w przestrzeni realnej, potem religijnej, a w konsekwencji – finalnie zapewni ocalenie. Wielce realne, prawdziwie liche byty świata są i u Norwida, i w najlepszej współczesnej poezji wartością, i ta właśnie wartość, skoro domaga się ujawnienia jako węzeł tożsamościowy, skutkuje u najlepszych poetów całym szeregiem działań językowych, obrazowych czy kompozycyjnych. Wobec takiego wymiaru poezji Norwida podmiotowość wypowiedzi poetyckiej niewiele zyska na poufałości. Dobra, mądra poezja współczesna, jak dobra i mądra poezja XIX wieku oraz odległych wieków wcześniejszych, to literalne uobecnienie twórcy w literalnie uobecnionym świecie.

Poeta może mówić „o”, może relacjonować bolączki życia, zamierzenia twórcze czy racje światopoglądowe. Może też (a przykładem byłyby tu zarówno wizyjne wiersze Czechowicza, jak lingwistyczne ballady Białoszewskiego) autentyzm przeżycia i światoodczuwania umieścić – jakże jawnie – w samej strukturze utworu. Poetom wieków późniejszych Norwid pokazał, a może przypomniał, że harmonia praw stworzenia nie jest w poezji ważniejsza od harmonii form, otaczających wyobraźnię mówiącego. Poeta nie tylko uobecnia „się” czy „siebie” poprzez relację ze zdarzeń i afektów życia. Poeta tworzy utwór, a zorganizowanie jego elementów w każdej z warstw, czyli potraktowanie go jako miejsca dialogu z interpretatorem, uobecnia twórcę .

Napisał Norwid: „i dlatego właśnie w daguerotyp raczej pióro zamieniam”. W obliczu kryzysu podmiotowości pierwszoosobowej widomym znakiem uobecnienia twórcy w jego dziele zaczęły być – niewątpliwie i za sprawą Norwida – formy mimetyczne i werystyczne, ustrój gramatyczny, układ interpunkcji, liter i słów, łamanie linijek i strof, przesunięcia w grafii, znaczniki podziału, decyzje genologiczne i inne poetyckie nie-didaskalia, które zdają sprawę z wyboru, jakiego pod naciskiem przedmiotów świata dokonuje artysta. Przykładem byłby tu wiersz Dwa guziki.

Spacjowane, więc uwyraźniane są w tym utworze nie tylko wielkie słowa, takie jak „duch”, „prawo” czy „litera”, ale też akcydensy, relacje czy łączniki. Także w tych spacjach tkwią nieujęte w leksemy, a przecież mocne dowody autentyzmu. Marginalność i zbędność materii jest tu pozorna nie dlatego, że Idea nakazała poecie szacunek dla „maluczkich”, że „Kto kocha – małe temu ogromnieje” (Promethidion), ale dlatego, że w dobrej poezji byty materialne pozostają materialnym autentykiem mającym swój udział w autentycznej, i autentycznie przeżywanej, historii o odtrąceniu i krzywdzie:

[…]

[…]: pojedynczości obcowanie z prawem,

Ducha? z literą, nocnej głębokości – z jawem!

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura