Z dużym zainteresowaniem przeczytałem komentarze pod atomowymi dywagacjami jednego fizyka. Ponieważ świadczą one o dużej odporności Polaków na wiedzę, więc pozwolę sobie zacytować kilka z nich:
Publicysta:
@Eine, redpill: oddaliśmy paliwo rosji...a mamy budować elektrownie atomowe - skąd weźmiemy pieniądze na paliwo..??
Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale wydawało mi się, że lepiej było mieć paliwo u siebie - może byłoby przydatne do tych elektrowni. Lub zahandlować nim przy budowanych przez nas elektrowniach atomowych - o ile byłoby zbędne?
A tak - kolejny wydatek za nasze pieniądze...chyba, że się mylę.
Redpill:
Jak na razie, to my
czyli peryferia, oddaliśmy nasze przetworzone paliwo Rosji, na życzenie USA, które zapłacą też za jego przechowywanie przez 20 lat. Z tego paliwa można było ponoć wykonać kilkanaście pełnowartościowych atomowych bomb. Nie brudnych bomb, takich zwykłych. Straciliśmy prawo do posiadania takich rzeczy "ze względów bezpieczeństwa". Ciekawe.
Dalej tego samego autora:
To było zużyte przez nasze reaktory paliwo z dużą zawartością plutonu. Nadaje się to chyba tylko do celów militarnych, współczesne elektrownie atomowe pracują na niskowzbogaconym uranie. Jeśli zbuduje nam ktoś taką elektrownię, to w pakiecie będzie dostarczanie paliwa i odbiór zużytego, innej opcji nie ma. Cała technologia atomowa musi pochodzić od któregoś państwa z atomowego klubu, o to dokładnie jest awantura z Iranem, że oni chcą załatwiać sprawę we własnym zakresie, a więc poza kontrolą.
Same dywagacje też są ciekawe i bazują na jakiś dziwnych przesłankach. Nie jest dla nikogo tajemnicą, że ja interesuję się problemami energetyki atomowej, więc nie umknął mojej uwadze fakt przewożenia odpadów z Francji do Niemiec, ale gdy doczytałem się, że są to odpady WRACAJACE do Niemiec, po wstępnej obróbce w zakładach we Francji, to mój interes do nich osłabł.
Niemcy zatrzymali swoje elektrownie atomowe i byli przekonani, że więcej do niej nie będą wracać. Wysłali więc Przepracowane Paliwo Uranowe (dalej - PPU) do Francji, dla odzyskania z niego resztek wzbogaconego uranu, a resztę, tj. odpady po odzysku muszą przyjąć u siebie na chronienie.
Sugerujecie panie fizyku, że oni zrobią z nich pociski dla NATO? Całkiem możliwe, gdyż z generałami Tuskolandi nie muszą się liczyć. Gdyby nas reprezentowali w tej organizacji generałowie innej formacji i składu rozumu, to może nawet Niemcy zastanowiliby się, zanim im taki proceder przyszedłby do głowy.
Publicysta jest zmartwiony tym, że nie zna źródła zaopatrzenia naszego potencjalnego reaktora w paliwo atomowe, a to które mieliśmy wywieziono do Rosji.
Pisałem o tym, że w tym roku wywieziono 80% PPU do Rosji. Było to możliwe tylko dzięki temu, że Stany Zjednoczone zapłaciły Rosjanom za przechowynie odpadów radioaktownych, które powstaną z przeróbki tego paliwa. Gdyby nie gest Amerykanów, już w przyszłym roku mielibyśmy taki sam cyrk na torach z ekologami, albo ... PPU, gromadzone ponad 30 lat, gromadzilibyśmy dalej u siebie.
A co z tymi 20%-ami PPU? O, gdy i to paliwo zostanie wywiezione, nazwę polskich fizyków i decydendów IDIOTAMI. Powód jest prozaiczny: dla pracy reaktora "Maria" jest potrzebne paliwo. Jeśli wywieziemy zapas PPU, to za kilka lat, trzeba będzie wydać miliony na zakup paliwa.
A ja już zaproponowałem Instytutowi Energii Atomowej POLATOM przeprowadzenie eksperymentśw, w których dokażemy, że PPU stanie się pełnocennym paliwem dla reaktora. I na ten cel trzeba wydać tysiące, a nie miliony.
Później tych milionów zabraknie do waszych emerytur. Teraz tych milionów brakuje do waszych głodowych pensji.
To paliwo jest zamknięte w TWEL-ach o długości ok. 50 cm (wszystkie rosyjskie reaktory badawcze z tej samej serii co "Maria" mają takie same TWEL-e, a więc i nasze i niemieckie). TWEL-e dla reaktorów stacjonarnych o mocy 1000-1600 MW mają TWEL-e o długości 3-7 m. Jak wynika z tego porównania PPU z reaktorów badawczych nie mogłoby być użyte w reaktorach stacjonarnych z dwóch powodów:
- ono jest przepracowane;
- ono jest w zupełnie innej formie niż paliwo dla reaktorów przemysłowych.
Potwierdzam, to było PPU z dużą zawartością plutonu, ale muszę zdecydowanie zaprzeczyć, że ono nadawało się tylko dla celów militarnych.
Potwierdzam, że współczesne reaktory atomowe pracują na niskowzbogaconym uranie, ale muszę zdecydowanie zaprzeczyć tezie, że tak musi być.
Powtarzam, gdyż niedawno już o tym pisałem: paliwem dla reaktora atomowego może być każdy pierwiastek znajdujący się w PPU, a więc TWEL z PPU może być po procesie recyklizacji zawrócony do reaktora.
Ciekawa jest teza, że cała technologia atomowa musi pochodzić od któregoś z państwa z klubu atomowego?
A jak ja jestem Polakiem i chcę wdrożyć w Polsce technologię recyklizacji PPU, to co? Polska stanie się automatycznie członkiem klubu atomowego?
Wiedziałem, że Polscy fizycy, to papugi światowej skali, ale nie myślałem, że mogą być po prostu debilami. Mając wiedzę o tym, że Francja produkuje miniaturowe reaktory atomowe, które dawały Polsce szansę wdrożyć model rozproszonej energetyki atomowej, pozwalającej w najlepszy sposób realizować program zrównoważonego rozwoju wszystkich terytorii naszego kraju, zamiast rozpocząć krucjatę na rzecz ich natychmiastowego zakupu, oni, ustami swojego przedstawiciela mają pretensję o to, że Francja poprosiła (prawopodobnie) Stany Zjednoczone o ich zakup dla Polski.
TRAGEDIA!
P.S.: W jednym z ostatnich komentarzy, autor notki, która posłuża mi za źródło do napisania tego tekstu, narzucił się na plecy jednego z rozsądnych komentatorów (wypowiadającego tezę o tym, że to były niemieckie odpady) i postawił mu zarzut, że czyta nie te wiadomości i ogląda nie te stacje telewizyjne.
Jego informacje są bardziej wiarygodne, gdyż wzięte z niemieckiego gadającego pudełka.
Aż się chce zapytać: Czy ktoś sprawdził czyje były w końcu te odpady?
Inne tematy w dziale Technologie