waldemar.m waldemar.m
549
BLOG

Zrozumiałe przeciwieństwa

waldemar.m waldemar.m Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 6

Znany w kręgach orto-nauki bloger Zbigwe (prawdopodobnie z wykształcenia orto-fizyk – co wiele automatycznie wyjaśnia) spłodził w swoim czasie (ok. 3 tygodnie temu) na Forum Rosja-Polska paszkwil na RAEN.

 

Oczywiście interweniowałem, gdyż każdy powinien wiedzieć czym grozi nam dyktat takich skostniałych strutur, jak RAN (Rosyjska Akademia Nauk) i PAN (odpowiednik RAN w Polsce – instytucja, którą już dawno powininny się zająć IPN i NIK).

 

Widocznie orto-nauka doszła do wniosku, że minęło już wystarczająco dużo czasu od mojej kontr-notki i piórem swojego przedstawiciela, orto-fizyka Einego przystąpiła do kolejnego ataku na nienawistne im szeregi.

 

Tym razem, orto-naukowiec starał się obejść mnie w pewnej odległości, ale nie tu to było. Tylko pozornie fraza

 

Bazijewa nie wymieniam , gdyż ten jest przynajmniej uczciwy i nie podaje się za fizyka, chociaż jego prace są z zakresu para-fizyki

 

jest neutralną. W niej wcale nie chodzi o uczciwość Bazijewa co do nazywania siebie lub nie fizykiem. W tej frazie główny akcent jest położony na przypięcie Bazijewowi metki z napisem "para-nauka". Stąd już tylko krok do epitetu "para-naukowiec" i przy tak jawnej manipulacji czyaelnik sam połączy ten epitet z Bazijewem.

 

Będąc współpracownikiem prof. Bazijewa i szczycąc się tym osiągnięciem, pozwalam sobie opublikować oświadczenie sprostowanie:

 

Profesor Bazijew nie nazywa siebie fizykiem, nie dlatego, że nie ma dla tego podstaw. Jedynym powodem jest ta okoliczność, że jest przy zdrowych zmysłach i nie będzie siebie obzywał epitetem – fizyk.

 

Nie jest tajemnicą poliszynela, że współczesna nauka, zwana pomyłkowo fizyką, to mieszanina dogmatu i degrengolady, a więc trzeba być szaleńcem lub kunktatorem, żeby w zamian za finansowe profity udawać, że dwa fotony uległy poplątaniu z pomieszaniem.

 

Po przeczytaniu notki "Zagadkowe analogie", a w szczególności, po uważnym przestudiowaniu tego fragmentu, w którym autor zastanawia się nad, kto osiąga realne korzyści z tego, że co jakiś czas ożywają "para-nauki", doszedłem do arcyciekawego wniosku:

 

Za okresową aktywację tak zwanych "para-nauk" odpowiada orto-nauka. Bez "para-nauk" orto-nauka już dawno zaszłaby w głuchy kąt.

 

Jak już się wszyscy przekonali, w odróżnieniu od orto-fizyka nie lubię być gołosłowny, więc powyższą tezę poprę realnym przykładem.

 

Pracy Bazijewa nikt nie chce wydać. Pracy Bazijewa nikt nawet nie chce komentować. O Szypowie, Chołmańskim, i innych można przeczytać nawet u takiego konserwatysty, jak autor frazy o Bazijewie, ale nawet u niego nikt nie znajdzie słowa komentarza prac Bazijewa?

 

Dlaczego?

 

Bo taki cwany lis, jakim jest Eine doskonale zdaje sobie sprawę z potencjału, jaki kryje się w pracach Bazijewa i tylko blokując tego ostatniego można go zmusić do odkrycia wszystkich kart i zdradzenia tego, nad czym on, wypompowany intelektualnie orto-fizyk, i jemu podobni, będą mogli twórczo popracować (dokonać karadzieży intelektualnej), dostarczając politykom i wojskowym tego, na co oni czekają.

 

Ludzie! Strzeżcie się fałszywych proroków!

waldemar.m
O mnie waldemar.m

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Technologie