W swojej ostatniej notce "Jam Alfa i Omega, pierwszy i ostatni ........ " poświęconej ... tak i nie zrozumiałem czemu, jej autor, Muki, poruszył w imperatywnym tonie kwestię tak zwanej "wolnej energii" ("Free" energia):
Pozyskiwaniem ułudnej ”Free” energii pozostawiam dla naiwnych.
W kontekście całej notki, ta informacja pasuje jak pięść do nosa, ale jak już ona wypsknęła się autorowi, to nie mogłem powstrzymać się od pytania:
Co Pan rozumie pod pojęciem "Free" energii?
Nie ma darmo energii ona nie istnieje. Zawsze musi być wykonana praca z nią związana. Ale możemy pozyskiwać energie z różnicy poziomów lub potencjałów, którą oczywiście możemy postrzegać jako Free czyli ( wolna ) ale Free ona wcale nie jest i nie będzie. – odpowiedział autor notki.
Pytanie: jeśli nauczymy się wykorzystywać energię zawartą w "dynamie magnetycznym" Ziemi, bez wkładywania pracy w ten proces, to taką energię nazwie Pan "Free energy"?
Energia sama z siebie nigdy nie zaistnieje – musi być odbiornik.
Można pozyskiwać energie wolną bez wkładu pracy, ale mimo wszystko jest to korzystanie jednak i tak z ukrytej różnicy potencjału w wykonanej pracy.
Już, już, o mały włos, przyciśnięty argumentami do muru, miałem przyznać rację Muki-emu, ale na szczęście w głowie zapaliła się czerwona lampka i nie wiadomo skąd nadleciała myśl – a co w takim przypadku, gdy odbiornikiem energii jesteśmy my sami?
Przecież kilka miliardów ludzi jest odbiornikami energii słonecznej!
A to klasyczny przykład "Free" energii.
Inne tematy w dziale Technologie