Już jest 24 grudnia. Za drzwiami wigilia i nie za górami Nowy Rok. Miałem nadzieję, że w takie dni przychodzi na ludzi otrzeźwienie i jeżeli będą poruszać sporne sprawy, to tylko wtedy, gdy w ręku u nich argumenty pozostające poza wszelkimi wątpliwościami, lub poruszane kwestie są neutralne personalnie.
Okazało się jednak, że życie jest bogatsze niż nasza fantazja i na ataki personalne potrafi jeszcze nałożyć ataki na zdrowy rozsądek.
I tak, znany badacz Przyrody publikujący pod pseudonimem "Pinopa", wyznający teorię spiskową, a więc multiplikujący swoje wynurzenia w różnych zakątkach sieci, co pozwala mu bardzo często cytować pod każdą taką publikacją samego siebie, zerwał się ze smyczy i skoczył na kark profesjonalnemu fizykowi Einemu (ten profesjonalizm to w moim przekonaniu wada, ale nie można odmówić temu naukowcowi, że ilość jego zdroworozsądkowych analiz jest większa ponad naukową przeciętność) i zarzucił mu, że on należy do tej populacji fizycznych naiwniaków którzy ... oddajmy jemu głos:
Wierzą w to, że c) światło rozchodzi się w próżni fizycznej ze stałą prędkością (przy okazji ignorując fakty doświadczalne z obserwacji duńskiego astronoma Olafa Roemera z 1676 roku i z radiolokacji Wenus z 1964 r. -http://pinopa.republika.pl/Nieudalosie.html)
17 lipca 2009 r. Pinopa
A ponieważ humoryst Pinopa wyprowadził recontrę w postaci dwóch tez:
Kiepski z Pana dowcipniś, Panie Waldku, a na dodatek, jak widzę, zna się Pan na fizyce, "jak wilk na gwiazdach".
więc na wszelki wypadek przeczytałem nie tylko jego rozważania pod tytułem "Co jest oczywiste dla wielu - dla Einsteina i stronników nie istnieje", ale poczytałem również pracę Macieja Panczykowskiego "Szczególna teoria względności", którą polecam wszystkim takim wilkom jak ja:
http://mpancz.webpark.pl/fizstw.php
Co tak naprawdę napisał w notce Mr Pinopa, a jaki zarzut postawił biednemu zwierzęciu, które odważyło się mu zwrócić uwagę:
Notka: Wierzą w to, że c) światło rozchodzi się w próżni fizycznej ze stałą prędkością
Komentarz: (http://swobodna.energia.salon24.pl/261694,relatywistyczna-lipa-a-profesorowie-fizyki#comment_3720812): Postulat STW o stałej prędkości światła nie dotyczy prędkości względem próżni fizycznej jako ośrodka, ale dotyczy stałej prędkości światła względem dowolnego obserwatora, który porusza się z dowolną prędkością.
Czy te dwie tezy znaczą to samo? Ależ oczywiście, że nie, chociaż sens wynika z nich jeden:
Nigdzie, ani w notce, ani w komentarzach, ani w przytoczonych publikacjach nikt nie znajdzie najmniejszej sugestii mówiącej o tym, że prędkość światła może być inna od c=const.
To nie jest żadne odkrycie Einsteina, czy też innych uczonych, którym się to przypisuje. Tak było od zarania dziejów i tak będzie do końca cywilizacji:
Prędkość światła w każdym ośrodku ma jakąś swoją charakterystyczną dla tego ośrodka STAŁA prędkość, bez względu na to, czy mówi o tym Galileusz, Olaf Roemer, Isaac Newton, Walter Ritz, Maxwell, Bryan Wallace, K. Wodojestiew, V. Kvitko, czy też PINOPA!
W żadnej swojej publikacji, Pinopa i nikt inny, nie znajdzie innego sformułowania tego postulatu!!!
Już myślałem, że tylko Pinopa popełnia tak fatalny błąd w myśleniu, gdy na sceną wkroczył bloger M.A. Seweryn (M.A.S.) ze swoimi rewelacjami o LHC:
Dwa jądra odpychają się od siebie z pewną siłą, przewidzianą w schemacie budowy atomu (nie mylić z QCD). Ich zbliżenie powoduje wzrost sił rozpychających, który następuje wskutek konsumpcji dodatkowej energii z Pola, jądra zostają rozepchnięte do punktu równowagi, w którym siła rozpychająca znosi się z siłą przyciągającą. Jeśli jądra mimo wszystko zbliżają się do siebi, rośnie pobór energii z pola i siła rozpychająca. Zbliżenie jąder na odległość, w której siła rozpychająca zostaje przełamana, powoduje uwolnienie całej energii dostarczanej do wiązania rozpychającego i zostaje ona wypromieniowana w jednym gigantycznym impulsie.
http://swobodna.energia.salon24.pl/261694,relatywistyczna-lipa-a-profesorowie-fizyki#comment_3720886
Bzdura opowiadana przez Pinopę jest małym psikusem w porównaniu z tym, czym nas uraczył M.A.S.
Po pierwsze – wymyślił termin "wiązanie rozpychające", co jest tak kosmiczną bzdurą jak ten cały LHC.
Po drugie – nie wziął pod uwagę, że LHC działa tak, jak wszystkie akceleratory, a więc jego zadaniem jest umożliwienie zderzeń między jonami i naładowanymi cząstkami, a więc STAŁE PRZEŁAMYWANIE SIŁY ROZPYCHAJACEJ.
Kiedy następuje moment przełamania?
Oczywiście w chwili zderzenia, a więc wtedy, gdy nie ma żadnej odległości między zderzanymi obiektami. To w tym momencie powinno nastąpić "uwolnienie całej energii dostarczanej do wiązania rozpychającego" i energia ta powinna być "wypromieniowana w jednym gigantycznym impulsie"
Jeśliby takie zjawisko miało miejsce, to nie moglibyśmy oglądać zdjęć treków pozostawionych przez fragmenty rozbitych obiektów.
Co się stało z tą energią? – spyta w tej sytuacji M.A.S.
Nie pozostaje mi nic innego, jak odesłać go do publikacji o temperaturze zera absolutnego, którą można znaleźć na mojej stronie electrino.pl
To jest taki sam przypadek jak z zanikiem ruchu oscylatora. Katastrofa!
Inne tematy w dziale Technologie