waldemar.m waldemar.m
503
BLOG

Nigdy – przenigdy!

waldemar.m waldemar.m Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 15

 

Na Jednym naukowatym blogu pojawiło się dwóch nawiedzonych przekonujących się wzajemnie argumentami "nigdy - przenigdy". Zacytujmy fragment ich wypowiedzi:

 

Nigdy nie było potopu który zalał całą Ziemię.
Taka ilość wody nie miała się skąd wziąć.


Stosując Twoją argumentację:

Nigdy nie było wybuchu z którego powstał wszechświat.
Taka ilość energii nie miała się skąd wziąć.

 

Ponieważ dyskusję moderuje pracownik naukowy, posiadający prawdopodobnie (mam coraz więcej wątpliwości) tytuł profesora, który w żaden sposób nie reaguje na tak głupie argumenty, więc wolą-niewolą w świat idzie przekaz, który niewątpliwie robi więcej szkody nauce polskiej niż trzy panie minister do kupy razem.

 

Zastanówmy się nad tą ilością wody, która byłaby potrzebna do zalania powierzchni Ziemi równą warstwą, tak, żeby pod nią zniknęły wszelkie terytoria lądowe.

 

Jeśli założymy, że pierwszy dyskutant, mimo swojego na lico wyrażonego sceptycyzmu, nie przypisuje Bogu/Bogom obrazowanie tej ilości wody, która dzisiaj pokrywa skorupę Ziemską, to nawet dla laika staje się oczywiste, że po "wygładzeniu" powierzchni Ziemi można ją utopić "w łyżce wody".

 

Nie będę dalej rozwijał tego wątku, gdyż jest to oczywista oczywistość, ale jeżeli ktoś będzie miał problemy z tym przykładem jestem gotów kontynuować ten wątek.

 

Bardziej ciekawy argument padł w drugim przykładzie: o energii potrzebnej dla rozszerzania się Naszego Świata "taka ilość energii nie miała się skądś wziąć".

 

A jakaż to "taka" ta ilość energii jest potrzebna dla spowodowania aktu rozszerzania się Naszego Świata?

 

Dla ruchu ciała w próżni trzeba go po prostu raz pchąć. A przecież nasz Kosmos to taka rozszerzająca się prónia, w której materia stale oddala się od Centrum.

 

Oddalając się od Centrum nie kontaktuje się ze sobą. A więc nie ma jej co wyhamować.

 

Ile więc tej energii potrzeba na rozszerzanie się Naszego Świata?

 

Obrazowo rzecz ujmując, tyle samo ile wody potrzeba na przykrycie lądów Ziemi – czyli symboliczna łyżka.

 

Pytacie w jakim kontekście odbywała się ta ciekawa dyskusja?

 

W kontekście dyskusji o Bogu, wierze, religii i takich sobie banialukach. Dyskusja tak samo szkodliwa dla młodych ludzi, jak jej "naukowe" argumenty.

waldemar.m
O mnie waldemar.m

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Technologie