Krzysztofowi J. Wojtasowi!
Tak, Szanowny Krzysztofie! Wszyscy tacy mądrale, że bez topora nie podchodź. Ponad 300 komentarzy pod jedną notką, ale ... nie znalazł się żaden mądry, który odpowiedziałby na Twoje pytania:
Ja tu już głupieję, bo zupełnie nie wiem na jakiej zasadzie tworzą się te linie sił pola magnetycznego.
Bo niby dlaczego te opiłki układają się wokół jakichś wyimaginowanych linii? Dlaczego wybrały grupowanie się w tych to miejscach, a 'olały' te leżące obok; tam przecież też powinny być linie sił.... itd.
No i na jakiej zasadzie i czy można obliczyć odległości między tymi liniami sił?
Bo jak one są co kawałek w przestrzeni, to może udałoby sie "schować" miedzy nimi i udawać, że nas nie ma? Albo jakoś ta...
To co ile te linie sił wystepują?
Skąd te linie wyraźnie widoczne odcinkami?
Nie zważając na chamskie wyskoki Einego, który jedyne zagrożenie dla fizyki widzi tylko ze strony Bazijewa i Mordkowicza, jestem chyba jedynym człowiekiem w Polsce, który może logicznie odpowiedzieć na Twoje pytania.
Zacznijmy od tego, że na szczęście zapamiętałeś, iż to, co wszyscy nazywają "polem magnetycznym" nie jest nim, gdyż zmiana właściwości w tym obszarze następuje po pewnych liniach, a nie płynnie po całej przestrzeni/powierzchni.
Martwisz się, że nie wiesz, na jakiej zasadzie tworzą się te linie. Nie bądź masochistą. Oficjalna fizyka nic na ten temat nie mówi. Wprawdzie mogłeś o tym przeczytać na mojej stronie, ale jak rozumiem, wolisz w wolnym czasie poświęcać się innym rozrywkom.
Te linie obrazują się w moment tworzenia magnesu. Nie wiesz, jak się to robi?
Bierzesz formę, nasypujesz do niej proszek, z którego chcesz otrzymać magnes (odpowiednia mieszanka składników) i poddajesz ten proszek sprasowaniu.
Jednocześnie z prasowaniem, przepuszcza się przez ściskaną mieszankę prąd. Kierunek przepływu prądu decyduje o położeniu przyszłych biegunów magnesu.
Jak już wiesz, prąd elektryczny to uporządkowany ruch elektrino po trajektoriach drugiego rzędu dookoła przewodnika. Gdy podajemy prąd na selenoid namagnesowujący, to potok elektrin formujących prąd wchodzi w tworzące się przestrzenie międzyatomowe i te elektrina stają się potokiem linii siłowych przestrzeni oddziaływań magnetycznych.
Selenoid z liniami potoku elektrin formujących prąd elektryczny pokazano na fotografii, którą pożyczyłem z notki A. Jadczyka "Owoc zakazany nie zawsze jest dobry"
Tam gdzie na selenoidzie była anoda, tam na magnesie pojawił się biegun S, a tam gdzie katoda – biegun N.
Magnes przejął z prądu elektrycznego i magnetycznego pola Ziemi odpowiednią ilość elektrin i w nich sformował się własny potok elektrin przesuwających się w kanałach między atomowych.
Elektrino wychodzące z dużą prędkością z bieguna N powinny "odlecieć w siną dal" (jak kochasie), ale jak widzisz, one zawracają, przesuwają się wzdłuż magnesu i wchodzą do bieguna Południowego.
Co je trzyma?
Pole potencjału magnesu. Ono jest elektroujemne! Gdyby nie to pole, to nie byłoby magnesu.
Przykład: aluminium. W nim elektroujemne centra są wygaszone przez sformowane na nich, własne wiry elektrin. I dlatego ten materiał nie tworzy zamkniętych linii sił magnetycznych.
Zrobiliśmy magnes, a teraz robimy eksperyment, który pozwoli nam zobaczyć trajektorie po których przemieszczają się elektrina tworzące obszar oddziaływań magnetycznych (patrz mój odręczny rysunek – bez zachowania skali).
Na magnes położyliśmy szybę, a na szybę posypaliśmy opiłki żelaza. One ułożyły się według jakiś linii, ale ... jak słusznie zauważyła Margo "Część opiłków się ustawia: jeden za drugim, a część, tuż obok w pewnym przesunięciu, co powoduje zaburzenia idealnego układu "linii" pola magnetycznego."
W pierwszym rzędzie, te opiłki, które mają największą ilość kanałów międzyatomowych ustawiają się na głównych liniach odziaływań magnetycznych (linie oznaczone numerami 1,2 i 3). I natychmiast stają się magnesikami, co pokazałem na rysunku.
Część linii pierwotnego obszaru oddziaływań magnetycznych wchodzi do opiłków żelaza i po wyjściu z nich, linie te biegną dalej. Jednak część linii magnetycznych jest złapana elektroujemnymi centrami opiłków i zaczyna kręcić się dookoła nowych magnesików utworzonych z opiłków żelaza.
I ten proces tworzenia wtórnych magnesików może być dość skomplikowany, jeśli magnes jest silny i potrafi wytworzyć dookoła siebie duży obszar oddziaływań magnetycznych.
Jak więc widzisz Krzysztofie, przesunięcia opiłków żelaza świadczą o dążeniu układu do stanu równowagi dynamicznej, statycznej i symetrycznej.
Wydaje mi się, że rozwiałem Twoje wątpliwości. Jeśli jeszcze się jakaś pojawi – pytaj.
Na zakończenie chciałbym zwrócić uwagę na jeden detal, stanowiący problem nawet dla A. Jadczyka.
W swoich komentarzach pod przedostatnią notką pisał on o tym, że chciałby zrozumieć zjawiska towarzyszące pracy unipolarnego motoru, a w pierwszym rzędzie rozkład linni sił oddziaływań magnetycznych. W związku z tym przyszła mi do głowy pewna interesująca myśl.
Motor unipolarny buduje on z baterii, śruby, magnesu neodymowego i odcinka przewodu.
Ciekawe, czy można zbudować motor unipolarny jeśli zamiast baterii wykorzystać słaby magnes (słabszy od neodymowego), tj motor składałby się z magnesu neodymowego, śruby, słabego magnesu i kawałka przewodu.


Komentarze
Pokaż komentarze (40)