waldemar.m waldemar.m
342
BLOG

Satysfakcja z docierania do prawdy

waldemar.m waldemar.m Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

U Jednego fizykalisty, znanego Salonowego kłamcy i manipulatora odbył się kolejny Sabat Czarownic.

 

http://autodafe.salon24.pl/311077,pseudo-filozofia-nauki

 

Dziwny to był Sabat, gdyż nikt z uczestników nie podchwytywał osobistych wycieczek kierowanych przez tego fizykalistę w stronę innych blogerów, co spowodowało, że głupota tego fizykalisty świeciła jaskrawym światłem naturalnego pochodzenia.

 

Przeczytałem wszystkie komentarze (trudno to nazwać dyskusją tematyczną) i doszedłem do wniosku, że muszę zabrać głos i są ku temu minimum dwa powody:

 

- chamstwu Jednego fizykalisty "muszem sie przeciwtawić chamstwem i siłom osobistom"

 

- były w tych komentarzach takie "perełki", obok których nie mogę przejść obojętnie.

 

Mimo powtarzania deklaracji o "neutralności":

 

Mogę w nim spotkać teksty, w których autor dowodzi,że Słońce krąży wokół Ziemi,lub że w atomie nie ma elektronów,albo że światło nie ma nic wspólnego z falami elektromagnetycznymi.
One mnie nie poruszają,chętnie z ich autorami wejdę i wchodzę w spór,o finale którego decyduje tylko argument merytoryczny, a nie osoba.

 

Nie mogę jednak zaakceptować kłamstw na temat rzeczywistych odkryć nauki i cenności poznawczej metody badań ,lub logiki dyskursu naukowego.Kłamstwa mają charakter oszczerstw,poniżania i opluwania częstokroć wybitnych twórców współczesnej nauki o przyrodzie.

 

Słowem nie poniża się tutaj nikogo świadomie i planowo.

 

Jedyny fizykalista kolejny raz dokazał że jest skończonym chamem, kłamcą i manipulantem.

 

Przecież nikt go nie ruszał, nikt go nie zaczepiał, udało mu się zebrać dookoła siebie grono klakierów, więc mógł sobie rozwijać tą oficjalną, czyli betonową fizykę, którą tak się zachwycają na innych forumach i blogowiskach, że aż sikają przestępując z nogi na nogę, ale nie, ręka świerzbiała, chamski umysł prowokował i wydał na światło dzienne takie perełki, jak "neutralna" notka o jakimś tam komentatorze.

 

A wszystko po to, żeby przejechać się po Kijowie, elektrinie, chemiku (nie mylić z bazarnikiem) i takie tam, niezrozumiałe dla kogoś z zewnątrz epitety. Dlaczego napisałem epitety? Bo taką właśnie rolę pełnią te pojęcia w kontekście tego perfidnego szmaciarza.

 

Czy po to suiadłem do klawiatury, żeby napluć temu szmaciarzowi w twarz? Nie oczywiście! Nawet tym bym się brzydził. Było coś ciekawszego w tym niekontrolowanym bełkocie, co spowodowało, że uznałem, iż powinienem temu blogerowi poświęcić kolejną notkę.

 

Pisze on, że odgłosy o "psycholicznych zabawach w nową fizykę na salonie 24" docierają na inne portale, gdzie matematycy, fizycy i chemicy mają mają "ubaw po pachy" z tego, co rzekomi fizycy "odkrywają w przyrodzie".

 

To całkiem możliwe, sądząc z tego, jak się zachowuje ta chołota, która brała udział w cytowanym Sabacie Czarownic. Nikt, dosłownie "NIKT" nie zareagował na skandaliczne zachowanie gospodarze bloga, ale ... to małe piwo.

 

Tylko ZBIGWE zwrócił uwagę na jeden z najciekawszych wpisach Jednego fizykalisty, co sprowokowało go to do napisania komentarza, który i tak minął bez echa.

 

Piszę teą notkę, gdyż mam największą satysfakcję z tego co robiłem na Salonie w dziale NAUKA.

 

Tłumaczyłem moim czytelnikom i fizykalistom, że światło dzieli się na naturalne i sztuczne.

 

Dowodziłem, że był przeprowadzony eksperyment polegający z zmierzeniu prędkości promieni monochromatycznych światła NATURALNEGO.

 

Atakowany kilkakrotnie przez amerykańskiego fizyka (występującego aktualnie pod pseudonimem SNAFU) stałem twardo na stanowisku, że eksperymentu tego nie można sprawdzić przy użyciu światła lasera, gdyż jest to światło techniczne (wytworzone przez człowieka).

 

Śmiali mi się w twarz! Obrażali personalnie. Wyzywali od najgorszych (co głupi Eine czyni do dzisiaj z własnej i nieprzymuszonej woli!), a na koniec nie kto inny jak Jeden bloger pisze następującą tezę:

 

Energia fal świetlnych[ExB] emitowanych przez Słońce - moim zdaniem-ma własności odmienne od energii fal świetlnych emitowanych przez dowolne źródło światła szuczne.Nie potrafię tego wykazać w ramach elektrodynamiki,możliwe, że te własności mają naturę nie fizyczną i dlatego nie są ujęte w równania fizyki.

 

Teraz się śmiejcie osły! Teraz gryźcie paluszki!

 

A więc Panie "Zbigwe" – nie potrzeba szukać w anglo- i ruskojęzycznych publikacjach, czegoś co się ma podsunięte pod nos w języku polskim i to od trzech lat.

 

Wszystko to może Pan przeczytać na moim blogu lub na mojej stronie.

 

Dlaczego nazywam Jednego blogera fizykalistą? Gdyż opierając się na jego słowach:

 

Fizyka jest wzorcową nauką, jeśli idzie o otwartość na krytykę i zaprzeczenie.Posiada znakomite mechanizmy autokontroli i autokorekcji,jest otwarta na każdą zwariowaną ideę, lub hipotezę ,ale jest bezwzględna w stosowaniu kryteriów rozstrzygalności.

 

i stosunku do teorii Bazijewa nie mogę go nazwać fizykiem.

 

I na tym mógłbym zakończyć, śmiejąc się złośliwie z patałachów, gdyby nie jeszcze jeden wątek, wobec którego powinienem zająć zdecydowane stanowisko.

 

Oto stanowisko przedstawiciela oficjalnej nauki, czyli jakiegoś fizykalisty, kryjącego się pod pseudonimem BARBIE:

 

Dlatego nie mają racji Ci, co twierdzą, że oficjalna nauka jest zamknięta na nowości – np. W 1989 r. ukazała się ogromna liczba publikacji w jak najbardziej oficjalnych pismach o „zimnej fuzji”. Czyli „nauka oficjalna” się zajęła tym problemem! I zajmuje się do dziś. Ale reaktor Rossiego nauka traktuje podejrzliwie, bo jest w nim tajemniczy „katalizator energii”, o którym nic nie wiadomo.

 

Dyskutowało kilku fizykalistów, matematyków, inżynierów i czort wie kogo jeszcze, ale nikomu nie przyszło do głowy, że nie ma czegoś takiego jak "katalizator energii". Zorientowałem się, że terminem tym szafuje się na wszystkich portalach i nikomu nie chce się ani na chwilę pomyśleć. Indoktrynacja uprawiana przez takich jak Eine zbiera swoje owoce.

 

Nie wiem i nie chcę wiedzieć, na kim się wzorował Jeden bloger, gdy pisał swoją notkę, ale z późniejszych komentarza domyślam się, że w jego zakrwawionych wścieklizną ślepiach błyskał mój obraz i miał on wpływ jak na jakość notki, tak i na jakość komentarzy. W pewien moment Jeden bloger zagalopował się bardzo daleko, i zasugerował, że:

 

Ten pan nigdy w życiu nie doświadczył przezycia związanego z docieraniem do prawdy.

 

Oprzyjmy się o fakty! W 2009 roku, wraz Akademikiem Bołotowem opatentowaliśmy sposób utylizacji CO2 w reakcji transmutacji. Produktem w tej technologii jest amoniak i paliwy płynne. Zobaczmy co ma do powiedzenia na ten temat przedstawiciel oficjalnej nauki:

 

"CO2 to nie tylko problem, to także olbrzymia szansa"

wnp.pl (Dariusz Malinowski) - 07-06-2011 12:40

 

Musimy znaleźć nowe sposoby wykorzystania CO2. Ten gaz to nie tylko problem, ale także szansa dla energetyki - uważa prof. chemii Michele Aresta z Uniwersytetu w Bari.

- Coś z dwutlenkiem węgla musimy zrobić. Chodzi o ochronę klimatu, ekonomię i kwestie związane z energia. Na razie wydaje się, że CO2 to tylko problem. Już w niedługiej przyszłości może się okazać, że CO2 to także coraz szerzej wykorzystywany cenny surowiec - mówi portalowi wnp.pl Aresta.

Jego zdaniem sekwestracja CO2, choć na razie to rozwiązanie jest dość popularne, w przyszłości już takim może nie być.

- Badamy możliwości wykorzystania CO2 w nowych rozwiązaniach, np. przy okazji wytwarzania polimerów. Obecnie wydaje się że dwutlenku węgla mamy zbyt dużo.

Nie zdziwiłbym się jednak w przyszłości, gdyby okazało się, że zatłoczony pod ziemię CO2 jest ponownie wydobywany ze względu na nowe możliwe zastosowania - ocenia naukowiec.

Zdaniem Aresty już obecnie badane są możliwości wykorzystania CO2 przy produkcji niektórych tworzyw, wykorzystania do produkcji paliw i biopaliw.

 

http://www.wnp.pl/wiadomosci/142172.html

 

Fakty mówią za siebie: Ja wiem co to jest docieranie do prawdy. A ty, Jedyny kłamco?

 

Kiedy następny raz mnie zaczepisz, szmaciarzu?

waldemar.m
O mnie waldemar.m

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Technologie