waldemar.m waldemar.m
604
BLOG

Eine i jego kot, czyli meandry logiki.

waldemar.m waldemar.m Nauka Obserwuj temat Obserwuj notkę 12

 

Co można pomyśleć o facecie, który nie zważając na nic powtarza takie niestworzone banialuki?

 

Wirtualne cząstki mogą nie mieć masy,i mogą ją mieć- to zależy od modelu.Podobnie jak z momentem magnetycznym- cząstka wirtualna nie musi mieć ładunku, by mieć ten moment.Myślę ,że linia graniczna między cząstką wirtualną a niewirtualną - nie jest możliwa do wytyczenia w sensie konceptualnym.

 

http://autodafe.salon24.pl/368031,neutrinowa-awantura#comment_5356423

 

Tak, prawidłowo myślicie, a i ten gest, który pokazujecie, też prawidłowo się asocjuje.

 

Czego jednak oczekiwać od faceta, o którym opowiadają taką historię.

 

Żył sobie jeden warszawski fizyk z żoną i kotem.

 

Któregoś dnia postanowił on pozbyć się kota.

 

Odwiózł go dwa kilometry od domu. Wyrzucił na pobocze i wraca.

 

Gdy podszedł do mieszkania zobaczył przy drzwiach czekającego kota.

 

Wkurzył się fizyk na kota, jak na gotenksa, schwycił za kark i zawlókł do samochodu.

 

Odwiózł go 5 km od domu, skręcił w stronę lasu przejechał jeszcze 500 m i ... pozbył się swego pasażera.

 

Wraca do domu, nuci sobie "A pasjonata", a jehydny uśmiech nie znika z jego oblicza.

 

Przyjechał. Zbliża się do drzwi, a tam, na progu wita go szczęśliwy kot.

 

Czerwony ze złości jak burak, łapie fizyk kota za ogon, wrzuca do klatki i idzie do smochodu.

 

Odjeżdża 15 km od miasta. Skręca na lewo. Przejeżdża 6 km, skręca na prawo i przejeżdża jeszcze 7. Czeka aż odkryją szlaban kolejowy, przejeżdża na drugą stronę torów, skręca w lewo. Przejeżdża pod mostem i zatrzymuje się na przeprawie promowej.

 

Gdy dostał się na drugą stronę rzeki, wjeżdża w las, skręca w prawo przejeżdża ok. 5 km, po czym skręca w lewo, potem jeszcze dwa razy na prawo i jeszcze raz dwa razy w lewo.

 

Wyszedł z samochodu. Zabrał z sobą klatkę. Przeszedł ok. 300 metrów, skręcił w lewo, potem dwa razy w prawo. Przecisnął się przez młódniak i jeszcze raz skręcił na lewo. Wypuścił kota i zadowolony udał się w stronę samochodu.

 

Po ok. 2 godzinach znalazł smochód, a następnie 5 godzin starał się znaleźć przeprawę promową. Gdy zrozumiał, że wiedza zdobyta na kursach warszawskiej fizyki jest do niczego nieprzydatna ... zadzwonił do żony.

 

Kot w domu? – spytał.

 

Tak – odpowiedziała żona.

 

To daj do telefonu tę zarazę, bo zabłądziłem.

 

Tak to jest jak się żyje w wirtualnym świecie i słucha egzaltowanych panienek, a nie wykładów z fizyki kijowskiej.

waldemar.m
O mnie waldemar.m

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Technologie