Z wielkim zainteresowaniem zaczynam czytać każdą notkę jednego warszawskiego fizyka, jeżeli tylko dotyczy ona fizyki.
Niestety!
Z wielkim rozczarowaniem kończę czytać prawie każdą jego notkę i to pomimo tego, że nastrajam się zawsze pozytywistycznie.
Wina leży po stronie autora i postaram się to dokazać na konkretnym przykładzie, tj. notce pt.: "Gdzie jest strzałka czasu".
Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to ta okoliczność, że notka jest napisana w stylu bajki o Goliacie w kraju liliputów.
Dla uzasadnienia swoich tez autor patrzy na otaczającą go rzeczywistość raz oczami Guliwera, a raz oczkami lilipucika i dziwi się jak dziecko, że te dwa obrazy odróżniają się od siebie.
Gdyby w swojej notce tylko opisywał te różnice, to sprawa byłaby prosta, ale nie, on jeszcze porywa się na interpretacje i przemyca do otoczenia takie gnioty, jak cytowany poniżej:
Wartość energii układu kwantowego ulega chwilowym odchyleniom od średniej,
przy czym im krótszy czas obserwacji tym odchylenia są większe.
Aż chce się krzyknąć: Fizykalisto! Opamiętaj się!
Wartość energii układu izolowanego (nie ma żadnego uzasadnienia nazywać go kwantowym) jest ściśle określoną wielkością i nie może ulegać zmianom.
Zmianie może ulec tylko lokalna wartość energii układu izolowanego o poniżonym ciśnieniu i to tylko w początkowym stanie!
Jeszcze gorzej przedstawia się sprawa, gdy autor przechodzi z fluktuacji przestrzennych, na fluktuacje czasowe.
Robi z nas liliputów i mówi następującą tezę: macie zbyt małe móżdżki, żeby przewidzieć w którą stronę poleci konkretna cząstka elementarna lub atom, jeżeli obserwatorem układzu zamkniętego jest tak mały liliput, że może obserować stany chwilowe wszystkich znajdujących się w układzie obiektów materialnych.
A jak tak, to nie możecie przewidzieć, w którą stronę będzie się przemieszczać czas.
Czyżby, zadufany w siebie warszawski magiku? Czyżby?
Przecież nie jest tak trudno zarejestrowć na odpowiednim rejestratorze położenie plamki światła odbitego od lusterka drgającego od "fluktuacji gazowych" (rys 1. w cytowanej notce).
Na osi Y oznaczymy czas, a na osi X wychylenia lusterka.
Taśma rejestratora ma się przesuwać pionowo.
Niech teraz przemądrzały, mentalnie silny fizykalista pokaże wszystkim fluktuacje czasu.
Nie może?
Oczywiście, że nie może. Taśma rejestratora ma w d...e jego fluktuacje czasowe i będzie przemieszczać się w jednym i tym samym kierunku.
Będzie to jednocześnie strzałka czasu
Wniosek: fluktuacje czasowe to bezczelna, robiona w żywe oczy manipulacja.
Inne tematy w dziale Technologie