Polityka, Sondaż
Trybunał Konstytucyjny kuźnią idei premiera Tuska
Skrót medialny: Berek już jest w Trybunale Konstytucyjnym, a Żurek zaprzecza, że też tam będzie.
Przesłanka: Prezydent Andrzej Duda nadał wyzwaniem w pytaniu nr 3 idei referendum konsultacyjnego impet w scenariuszu ewolucji totalnej opozycji, totalnej koalicji rządu, demokracji walczącej i przewrotu Tuska uznając obecną sytuację w Trybunale Konstytucyjnym za kryzysową i wobec tego uznania stwierdzając, że zgadza się z ogólną zasadą, iż czynni członkowie rządu nie powinni trafiać bezpośrednio do Trybunału Konstytucyjnego. Dodając: „Ja rozumiem tę zasadę, sam jestem do niej przekonany... Musimy to zrobić. I ja się nie cofnę. Najważniejsza dzisiaj jest praca ludzi maksymalnie kompetentnych i odważnych".
Dopisane:
Maksimus
"... Ja rozumiem tę zasadę, sam jestem do niej przekonany... Musimy to zrobić. I ja się nie cofnę. Najważniejsza dzisiaj jest praca ludzi maksymalnie kompetentnych i odważnych"" - premier Donald Tusk
W tym ułożeniu klucz idei jest w ufizycznieniu: "kompetentnych i odważnych". Premier głosi cel rozwiązania "neo-węzła w domenie sędziowskiej". W mediach mix: 'Tusk robi to samo co Kaczyński'. To można by ująć inaczej: skoro w modelu grafu "politycy A zmienili TK ze stanu X w Y, to politycy B odmienią ze stanu Y w X".
Po co jednak w tym ruchu sędziemu TK odwaga? Przesłaniem premiera jest, że nie wystarczą kompetencje. Wobec czego i/lub kogo potrzeba jest jeszcze ta "odwaga"?
Marek Sawicki, PSL, o głosowaniu wyboru do TK Macieja Berka: "Nie głosowałem "za", ale nie mogłem też być przeciw. Moje wstrzymanie się to sprzeciw wobec metamorfozy premiera Donalda Tuska. Przez dwa lata na pytania o marne rozliczenia słyszałem, że musimy działać zgodnie z prawem. Naszym standardem miało być odnawianie Trybunału Konstytucyjnego w sposób demokratyczny, a nie tak, jak zdewastował go PiS."
*
Wprowadzenie:
Notka pt. "Czy UE postępuje legalnie w Polsce?" - @kungalu
*
W idei rankingu polityków w kategorii "Monter ułożeń niemożliwych" proponuję na I miejsce byłego prezydenta Andrzej Dudę.
Przesłanka: Pytanie nr 3 w propozycji referendum konsultacyjnego prezydenta Andrzeja Dudy z 2018 roku. W tym pytaniu nie ma w rzeczywistości wyborczej idei odniesienia do partii/koalicji oferującej wybór opcji a. Opcja c. odnosi się do scenariusza "aby było tak jak jest". Jedyna realna nowość w zapytaniu to opcja b. Jeżeli skojarzyć z nią premiera Tuska. I wstawiając ją do mechaniki wprowadzenia w Polsce euro można by w tej hipotezie wykreślić metodę wyboru prezydenta, a pytanie do Pani/Pan przesunąć w pośredniej wersji do Sejmu. Tak w ułożeniu byłaby zmieniona odpowiedź 3b na "Czy jest Pani/Pan za:
b. systemem gabinetowym, tj. wzmocnieniem konstytucyjnej pozycji i kompetencji Rady Ministrów i jej Prezesa oraz wyborem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej przez Zgromadzenie Narodowe?"
W mediach – szczególnie prawicowych i opozycyjnych – regularnie pojawiają się sformułowania typu „Tusk przejmuje Trybunał Konstytucyjnego” lub „skok koalicji na TK”. Takie komentarze nasiliły się zwłaszcza teraz, we wrześniu 2026 roku, po wyborze Macieja Berka na sędziego TK.
*
Gdy premier Tusk będzie posiadał poprzez Sejm w Trybunale Konstytucyjnym "berło", to wprowadzi w Polsce euro.
*
Referendum konsultacyjne
Analiza Pytania nr 3 w propozycji referendum konsultacyjnego prezydenta Andrzeja Dudy:
Czy jest Pani/Pan za:
a. systemem prezydenckim, tj. wzmocnieniem konstytucyjnej pozycji i kompetencji wybieranego przez Naród Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej?
b. systemem gabinetowym, tj. wzmocnieniem konstytucyjnej pozycji i kompetencji Rady Ministrów i jej Prezesa oraz wyborem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej przez Zgromadzenie Narodowe?
c. utrzymaniem obecnego modelu władzy wykonawczej?
Odpowiedzi 3a i 3 b w rzeczywistości nie są symetryczne. Podczas gdy odpowiedź 3b precyzuje konkretną zmianę instytucjonalną wzmocnienia Premiera poprzez przeniesienie wyboru prezydenta na Zgromadzenie Narodowe, odpowiedź 3a jest szczególnie ogólna. Oto porównanie obu odpowiedzi, które pokazuje tę asymetrię i brak precyzji w opcji 3a:

Zakres zmian kompetencji w odpowiedzi nr 3a jest nieznany. Jest w niej mowa tylko o bliżej nieokreślonym „wzmocnieniu”. Wzmocnienie rządu kosztem odebrania realnej władzy prezydentowi.
1. Problem z opcją 3a: Brak definicji „wzmocnienia”
Braku zapisu o wiceprezydencie czy likwidacji rządu jest kluczowa. Słowo „wzmocnienie” w opcji 3a to worek, do którego można wrzucić wszystko. Wyborca głosujący na tę opcję nie wiedziałby, na co tak naprawdę się zgadza. „Wzmocnienie” mogło oznaczać drobne korekty ustrojowe, albo rewolucję:
- Warianty łagodne: Dodanie wymogu podpisu pod budżetem, przyznanie prezydentowi prawa do samodzielnego powoływania niektórych ministrów (np. obrony lub spraw zagranicznych) albo ułatwienie prezydentowi rozwiązywania Sejmu.
- Warianty radykalne: Prawo do wydawania dekretów z mocą ustawy czy likwidacja prawa Sejmu do odrzucania weta prezydenckiego.
Wybierając opcję 3a, obywatel dawał twórcom nowej konstytucji „czek in blanco” – zgodę na zwiększenie władzy prezydenta, ale bez kontroli nad tym, jak duże to wzmocnienie będzie.
2. Dlaczego opcja 3b jest bardziej konkretna?
Opcja 3b nie tylko mówiła o wzmocnieniu premiera, ale od razu wprowadzała konkretny mechanizm bezpieczeństwa: skoro rząd ma rządzić w pełni, to prezydent nie może mieć silnego mandatu bezpośrednio uzyskanego od milionów obywateli. Dlatego jego wybór miał zostać przeniesiony do Parlamentu (Zgromadzenia Narodowego). To jasny, znany z innych krajów model (np. z Niemiec).
W opcji 3a zabrakło analogicznej precyzji – nie napisano tam np., że premier staje się tylko doradcą prezydenta, ani jak miałyby wyglądać relacje rządu z Sejmem.
3. Porównywanie rzeczy nieporównywalnych: Obywatel musiałby wybrać między mglistą obietnicą silniejszego prezydenta (3a) a konkretną zmianą procedury wyboru głowy państwa (3b). To tak, jakby w restauracji dać klientowi wybór: "Zjesz coś smacznego" (opcja 3a) albo "Zjesz zupę pomidorową z makaronem" lub oczywiście poglądowo ujmując inne danie (opcja 3b).
*
Aby zmienić Konstytucję RP i wprowadzić system gabinetowy z wyborem prezydenta przez Zgromadzenie Narodowe (jak w opcji 3b), potrzeba uzyskać większość co najmniej 2/3 głosów w Sejmie oraz bezwzględną większość głosów w Senacie.
W praktyce, przy pełnej obecności parlamentarzystów na sali obrad, oznacza to konieczność zdobycia:
- W Sejmie: minimum 307 głosów (poparcie 2/3 posłów przy pełnym składzie 460).
- W Senacie: minimum 51 głosów (bezwzględna większość przy pełnym składzie 100).
Próg 307 posłów obowiązuje tylko wtedy, gdy na sali są wszyscy (460 posłów). Zgodnie z prawem, do zmiany Konstytucji potrzeba 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Teoretycznie oznacza to, że gdyby posłowie opozycji z jakiegoś powodu nie przyszli na głosowanie:
- Przy obecności tylko 300 posłów – koalicja potrzebowałaby 200 głosów „za”.
- Przy minimalnym kworum (230 posłów) – wystarczyłoby 154 głosy „za”.
//Gdyby posłowie opozycji z jakiegoś powodu nie przyszli na głosowanie. Czy jest taki powód? "Cela+"?//
*
Wprowadzenie euro w Polsce
Co ma wspólnego Trybunał Konstytucyjny z euro w Polsce?
Trybunał Konstytucyjny (TK) stoi na straży zgodności przepisów z ustawą zasadniczą, a to właśnie polska Konstytucja jest główną przeszkodą na drodze do wprowadzenia euro. Ponieważ wprowadzenie wspólnej waluty wymagałoby głębokich zmian w prawie, ewentualna ustawa Sejmu w tej sprawie mogłaby zostać zaskarżona do TK. Związek między TK a euro opiera się na Konstytucji RP, a dokładniej na jej artykule 227:
- Monopol Narodowego Banku Polskiego: Zgodnie z Konstytucją, [Narodowy Bank Polski (NBP)](https://www.nbp.pl/) ma wyłączne prawo do emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej w Polsce. Walutą jest złoty.
- Problem prawny: Wejście do strefy euro oznacza przekazanie tych uprawnień do [Europejskiego Banku Centralnego (EBC)](https://www.ecb.europa.eu/).
- Rola Trybunału Konstytucyjnego: Większość konstytucjonalistów uważa, że przyjęcie euro bez wcześniejszej zmiany Konstytucji (do czego potrzebna jest większość 2/3 głosów w Sejmie) byłoby złamaniem prawa. Gdyby rząd i Sejm spróbowały wprowadzić euro zwykłą ustawą, opozycja lub Prezydent natychmiast zaskarżyliby taką ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Zadaniem TK byłoby wtedy uznanie tej ustawy za niezgodną z Konstytucją, co całkowicie zablokowałoby proces.
*
Czy premier Donald Tusk wyprzedzi w tym rankingu byłego prezydenta Andrzeja Dudę?
***
Premier Mateusz Morawiecki w idei "wiceprezydenta":



Komentarze
Pokaż komentarze (2)