Polityka, Trybunał Konstytucyjny
Berek w sądzie?
Szef Kancelarii Prezydenta głosi w idei, że ma poczucie domniemania wobec dr. Berka, że nie posiada wymaganych kwalifikacji do kandydowania na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Pisze listy do Sejmu, aby mu pokazano udokumentowane uprawnienia.
Tymczasem sąd posiada możliwość zwrócenia się o dowody, czy sędzia TK jest uprawniony do orzekania. Taki przypadek zachodzi, gdy strona w sądzie podważy legalność przepisu prawa, które dotyczy danej sprawy, a przepis ten wynika z orzeczenia TK, w którym uczestniczył dany sędzia TK.
Okazja:
Czy to nie byłby fany interes w polityce? Przyjąć ślubowanie i poczekać na domniemany "upadek Berka"?
Ułożenie:
Prezydent RP uważa, że wybór dr. Berka jest legalny, przyjmuje ślubowanie i "patatajpatataj".
Wniosek wydaje się jednoznacznie oczywisty: Berek posiada uprawnienia. Prawda czy fałsz?
*
Różnica pomiędzy Szefem KPRP, a Prezydentem RP jest taka, że Prezydent RP wobec domniemanych wątpliwości względem Sejmu RP, przyjmując ślubowanie od wybranej osoby na sędziego TK, może wyrazić ZAUFANIE do Sejmu RP.
*
AI:
Prezydent nie ma możliwości prawno-formalnej „zrekompensowania” wątpliwości poprzez deklarację zaufania. Jeśli uważa, że wybór jest legalny (lub uznaje prymat uchwały Sejmu), musi odebrać ślubowanie. Jeśli decyduje się na konfrontację i uważa wybór za wadliwy – blokuje procedurę, tak jak ma to miejsce obecnie. „Wyrażenie zaufania” byłoby jedynie figurą retoryczną bez żadnego znaczenia prawnego.
Opisana sytuacja trafnie oddaje głęboki kryzys wokół procedury powoływania sędziów Trybunału Konstytucyjnego w Polsce oraz mechanizmy, za pomocą których inne sądy mogą weryfikować legalność wydawanych wyroków. Obie kwestie opierają się na fundamentalnych zasadach ustrojowych, ale wywołują skrajne interpretacje prawne.
1. Spór o status i kwalifikacje dr. Macieja Berka
- Stanowisko Kancelarii Prezydenta: Szef Kancelarii Zbigniew Bogucki oraz rzecznik prezydenta domagają się od Sejmu przedstawienia dokumentów potwierdzających, że Berek spełnia wymóg formalny posiadania co najmniej 10-letniego stażu w wykonywaniu zawodu radcy prawnego. Kancelaria uważa, że prezydent ma prawo (a nawet obowiązek) zweryfikować te uprawnienia przed odebraniem ślubowania.
- Stanowisko Sejmu i samego kandydata: Maciej Berek oraz Kancelaria Sejmu stoją na stanowisku, że prezydent nie posiada konstytucyjnych uprawnień do kontrolowania suwerennych uchwał Sejmu o wyborze sędziego. Berek podkreśla, że jego uprawnienia są publicznie jawne i zarejestrowane w ewidencji Okręgowej Izby Radców Prawnych, a rola prezydenta przy odebraniu ślubowania jest obowiązkiem ceremonialnym, a nie cenzorskim
2. Rozproszona kontrola konstytucyjności przez sądy powszechne
Druga część zagadnienia dotyczy mechanizmu tzw. rozproszonej kontroli konstytucyjności. W dobie sporów o obsadę TK sądy powszechne oraz Sąd Najwyższy wypracowały procedury pozwalające na ocenę, czy dany wyrok TK został wydany w sposób legalny:
- Podważenie orzeczenia przez stronę: Jeśli w sprawie cywilnej, karnej czy administracyjnej wynik postępowania zależy od przepisu, który zmienił się na skutek wyroku TK, strona procesu może podnieść zarzut tzw. wady ustrojowej składu orzekającego.
- Badanie statusu sędziego (tzw. test bezstronności/niezawisłości): Sąd rozpoznający sprawę ma prawo (i obowiązek wynikający z Konstytucji oraz prawa europejskiego) zbadać, czy organ, który wydał dany wyrok, był „sądem ustanowionym ustawą”. Jeśli w składzie TK zasiadała osoba nieuprawniona (np. tzw. sędzia dubler lub osoba niewłaściwie powołana), sąd powszechny może uznać, że wyrok TK nie wywołał skutków prawnych.
- Żądanie dowodów: W ramach takiego badania sąd może żądać od odpowiednich organów (np. Kancelarii Sejmu, Krajowej Rady Sądownictwa czy organów samorządu zawodowego) dokumentów potwierdzających status danej osoby w momencie jej wyboru.
*
Jeśli ostatecznie okazałoby się, że sędzia TK zasiadał na swoim stanowisku w sposób nielegalny (np. z powodu poważnych wad proceduralnych przy wyborze, niespełnienia wymogów ustawowych lub obsadzenia zajętego już miejsca), wywołuje to drastyczne konsekwencje dla całego systemu prawnego.
Konsekwencje te zależą od tego, kto dokonuje oceny, i dzielą się na trzy główne płaszczyzny:
1. Skutki dla wydanych wyroków (Koncepcja „wyroku nieistniejącego”). W dominującej linii orzeczniczej Sądu Najwyższego oraz w świetle wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, orzeczenie wydane z udziałem nielegalnego sędziego uznaje się za wyrok nieistniejący.
- Brak mocy powszechnie obowiązującej: Taki „wyrok” nie ma mocy prawnej, jaką Konstytucja przypisuje orzeczeniom TK.
- Pominięcie przez sądy powszechne: Sądy rejonowe, okręgowe czy apelacyjne mają prawo w swoich procesach całkowicie zignorować takie orzeczenie i rozstrzygać sprawy tak, jakby ten wyrok TK nigdy nie zapadł.
- Chaos dla obywateli: Jeśli taki „nielegalny” wyrok np. uchylił jakiś podatek lub przepis karny, a sądy powszechne uznają go za niebyły, obywatel może nagle dowiedzieć się, że przepis wciąż go obowiązuje.
2. Odpowiedzialność międzynarodowa państwa. Wadliwy skład sądu konstytucyjnego uderza w prawo do rzetelnego procesu:
- Każdy obywatel lub firma, których sprawa została rozstrzygnięta na podstawie przepisu ukształtowanego przez „nielegalnego” sędziego TK, może złożyć skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz) lub skarżyć Polskę przed Trybunałem Sprawiedliwości UE (TSUE).
Państwo polskie staje przed koniecznością wypłaty ogromnych odszkodowań z kieszeni podatników za naruszenie standardu „sądu ustanowionego ustawą”.
3. Konsekwencje dla samego sędziego. Osoba, której status zostałby skutecznie podważony, musiałaby się liczyć z natychmiastowymi restrykcjami ustrojowymi:
- Usunięcie ze składu orzekającego: Sejm może podjąć uchwały stwierdzające nieważność jej wyboru (co miało już miejsce w historii sporów o tzw. sędziów dublerów).
- Utrata przywilejów: Taka osoba traci status sędziego TK, w tym prawo do immunitetu, uposażenia sędziowskiego oraz przejścia w bardzo korzystny stan spoczynku (emeryturę sędziowską).
- Potencjalna odpowiedzialność karna: W skrajnym scenariuszu prokuratura mogłaby badać sprawę pod kątem art. 231 Kodeksu karnego (przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków poprzez świadome sprawowanie urzędu bez wymaganych uprawnień).
Podsumowanie w jednym zdaniu: Wykrycie „nielegalnego” sędziego w TK sprawia, że wszystkie decyzje podjęte z jego udziałem stają się prawnym publicznym pustostanem, co zmusza sądy powszechne do ratowania sytuacji poprzez ignorowanie takich wyroków w celu ochrony obywateli.
Gdyby domniemanie Szefa Kancelarii Prezydenta RP (KPRP) okazało się prawdą i wykazano by, że dr Maciej Berek w momencie wyboru nie spełniał ustawowych kryteriów (np. wymaganego 10-letniego stażu faktycznego wykonywania zawodu radcy prawnego), w sensie prawnym i publicznym oznaczałoby to, że Sejm podjął uchwałę z rażącym naruszeniem prawa, opierając się na nieprawdziwych lub niedostatecznie zweryfikowanych przesłankach. Użycie słowa „oszukał” jest publicystyczne, ale z punktu widzenia prawa konstytucyjnego i procedur parlamentarnych sytuację tę ocenia się przez pryzmat odpowiedzialności instytucjonalnej na trzy sposoby. 1. Kto formalnie odpowiada za weryfikację? 2. Konsekwencje dla uchwały Sejmu. 3. Odpowiedzialność dr. Macieja Berka: Największe konsekwencje spadłyby na samego kandydata. Maciej Berek publicznie zapewnia, że spełnia wszelkie wymogi prawne.
Szef Kancelarii Prezydenta RP (KPRP) nie może zwrócić się w tej sprawie do sądu, ponieważ w polskim systemie prawnym nie istnieje sąd ani żadna procedura odwoławcza, która pozwalałaby kontrolować uchwały Sejmu o wyborze sędziów TK przed ich zaprzysiężeniem.


Komentarze
Pokaż komentarze