HareM HareM
42
BLOG

Do czego zmierza Hofer ?

HareM HareM Rozmaitości Obserwuj notkę 4

Sternik światowych skoków narciarskich, dyrektor narciarskiego Pucharu Świata w tychże skokach, imć Hofer Walter, to postać szczególna. Jego szczególność objawia się dwojako. Szczególnie wchodzi w paradę lub w kadr* kamerzystom i realizatorom przeprowadzanych w zimie na cały świat co tydzień transmisji telewizyjnych z pucharowych konkursów wstawiając, czy trzeba czy nie trzeba, facjatę w ekran tak, by widz w dalekiej Japonii czy w innym, jeszcze dalszym, zakątku świata miał możliwość jak najdłużej tąże podziwiać. Czasem dłużej niż sam konkurs. Ma też szczególne pomysły na rozwój dyscypliny którą, na jej nieszczęście, zawiaduje.

O ile jego narcyzm można jeszcze jakoś ścierpieć (choć ze względu na aparycję i wykonywane pozy naszego bohatera wymaga to niezwykłego hartu ducha) to już obojętne przejście nad jego wyczynami w drugim omawianym obszarze możliwe po prostu nie jest. Stąd moje, nazwijmy to, wystąpienie.

Przez kilka ostatnich lat Hofer Walter wraz ze swoim przydupasem Tepesem Miranem (persona ta pełni w skokowym cyrku rolę gościa decydującego o tym, kiedy skoczek rozpoczyna swoją próbę, czyli de facto puszczalskiego, jakkolwiek się to ciepłe słowo nie kojarzy) skutecznie i, co ważne, regularnie przyczyniali się do wypaczania wyników wielu zawodów. Nota bene jednym z efektów tej, jakże ludzkiej i jakże bezinteresownej, działalności jest to, ze nasz Adam Małysz nie prowadzi w różnego typu statystykach. Ale to zupełnie na marginesie, bo nie o tym ten tekst.

Nasz nieoceniony tandem, zwany krótko - z racji jednomyślności w wielu sprawach - Tepferem, uznał swój dotychczasowy wpływ na wyniki zawodów za zbyt mały (w końcu dużej części zawodów dwom przemiłym panom nie udało się jednak wyreżyserować) i postanowił, że od najbliższego sezonu spróbuje go zdecydowanie zwiększyć. Pomysł jest przedni. Posłuchajcie. Otóż:

Zawodnicy będą mogli skakać w zawodach z różnych (sic!) belek. To nie wszystko. Na punkty za odległość wpływ będzie miał też kierunek i siła wiatru mierzona w kilku miejscach. Oczywiście bieżącego dostępu do tych danych nie będą mieli kibice i zawodnicy. Będzie je miał pan Hofer, pan Tepes i jeszcze jeszcze paru godnych tego gości. Punkty za odległość będą wyliczane za pomocą skomplikowanych wzorów matematycznych których też, zdaje się, pospolitej gawiedzi nie dane będzie poznać. Co więcej, wzory te nie zostały do tej pory w żaden sposób zweryfikowane.

System ten, pół roku przed najważniejszą imprezą czterolecia jaką są Igrzyska olimpijskie w Vancouver, ma być przetestowany w lecie (sic!) podczas tegorocznego Letniego Grand Prix. Ciekawe czy dożyjemy czasów kiedy zmiany w przepisach hokeja na lodzie sprawdzać się będzie podczas letniego PŚ w hokeju na trawie. Osobiście uważam, że jest taka możliwość. Warunek konieczny: stery w hokeju przejmie Hofer. Czego, jako wierny ich sympatyk, szczerze skokom życzę. Obecnie bowiem, w dobie specjalizacji, nie można piastować jednocześnie dwóch tak wysokich i odpowiedzialnych funkcji. Mam nadzieję. To przynajmniej byłaby jakaś szansa, żeby odsunąć Austriaka od skoków narciarskich i nie pozwolić z nich robić prywatnego folwarku ludzi stojących za panem dyrektorem.

Niestety. Hofer ma się dobrze. I, jak wiem, nie zamierza zmieniać zainteresowań. Czytaj dyscypliny, z której czerpie. To prowadzi do jednego, zasadniczego wniosku. Będzie bardzo trudno o to, żeby zablokować “nowinki” proponowane przez FIS. A jeśli tak, to medale w skokach narciarskich na IO w Vancouver będą rozdzielone przed olimpiadą i Małysz zakończy karierę bez olimpijskiego złota. Szkoda, bo, wbrew pozorom i zeszłorocznym wynikom, była na to pewna szansa.

 

 

* - niepotrzebne skreślić

HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Rozmaitości