24 obserwujących
1116 notek
594k odsłony
  366   0

Po konkursach w Zakopanem i na nieco ponad tydzień przed imprezą roku

Jeśli ktoś uważa, ze sobotnie podium Andrzeja Stękały jest w stanie przesłonić słabnącą formę pozostałych czołowych polskich zawodników ze szczególnym uwzględnieniem naszego wieloletniego lidera oraz beznadzieję, jaką zaprezentowali pod Tatrami pozostali reprezentanci Polski, to ten ktoś, że się tak eufemistycznie wyrażę, może się już w najbliższym czasie obudzić z ręką w nocniku.
Ja oczywiście nie będę się tu wielce na ten temat rozpisywał, ale kto chciał to zakopiańskie konkursy oglądał i dobrze wie, że dobrze to nie wyglądało. Co gorsza, w niedzielę zdyskwalifikowano zdecydowanie najlepszego z Polaków w sobotę. Piszę to z bólem, ale nie jestem przekonany, że ta dyskwalifikacja nie stawia pod lekkim(?) znakiem zapytania dotychczasowych tegorocznych dokonań naszej rewelacji sezonu. W tym również, a może przede wszystkim, sobotniego podium. W każdym razie wpadka była potężna i może się naszym odbijać czkawką nawet do końca sezonu. Zresztą. Diabli wiedzą, ile on jeszcze potrwa.
Norwegia odwołała Rower. W sumie mieli prawo. Tyle, że nie znajduję innego powodu jak „kasa, Misiu, kasa”. Najbogatsi, czyli Norwegowie, Japończycy, Chińczycy odwołują zawody po zawodach, a najgłupsi, czyli tacy jak my, się na ich darmową organizację rzucają niczym łysy na grzebień. Po co? Żeby w przyszłym sezonie móc popatrzeć jak znów najlepsze terminy idą do bogatej Norwegii i bogatych Niemiec, a nam się wciska różne drużynówki. I jeszcze każe za to dziękować. Co, zdaje się, skrupulatnie lubimy czynić.
Przygnębiły mnie nieco te zakopiańskie zawody. Na tyle, że mój przedoberstdorfowy optymizm uszedł z dymem. Dlatego cieszę się, że bez zbędnej zwłoki mogę, w miarę płynnie, przejść do tradycyjnych statystyk.
•    Klasyczna punktowa klasyfikacja wszech czasów
1.    Sobotnia wygrana spowodowała, że Rioju Kobajaszi nie tylko wyprzedził w rankingu wszech czasów Forfanga i Eisenbichlera, ale tego pierwszego wyrzucił też z top-45 klasyfikacji. W niedzielę Japończyk wyprzedził jeszcze Romana Koudelkę, a Norweg utrzymał (nawet o punkt zwiększył) przewagę nad Niemcem.
2.    Piotr Żyła i Daniel Andre Tande najpierw, w sobotę, obaj wyprzedzili w klasyfikacji Michaela Hayboecka. Na drugi dzień Polak odpoczywał, przynajmniej od punktów, a Norweg dalej orał. Orał i wyorał. Peterkę z top-35. Żyła 37-my ze stratą ośmiu punktów do Wikinga.
3.    Będący, niemal przez cały sezon, w bardzo dobrej dyspozycji Anze Lanisek już po pierwszym z zakopiańskich konkursów wszedł do top-120 klasyfikacji. Wypchał z niej Larsa Bystoela, a na 120-te miejsce przesunął kolegę z kadry Timiego Zajca.
4.    Do grona 150-ciu najlepszych punkciarzy klasycznych w historii awansował w sobotę Philipp Aschenwald. Z czołowej 150-tki wypadł był przez to definitywnie Szwajcar Sylvain Freiholz, który kiedyś w Trondheim skutecznie walczył o medal MŚ (w drugim z tamtych konkursów tylko o dwie lokaty niże wylądował Robert Mateja).
5.    Od momentu zajęcia w sobotę drugiego miejsca Andrzej Stękała jest 10-tym najlepszym klasycznym punkciarzem. Zmienił w 10-tce Jana Ziobrę. Do 9-go Roberta Matei miał przed niedzielnymi zawodami 8 punktów straty. No i tyle zostało.


•    Obecnie stosowana punktowa klasyfikacja wszech czasów
1.    Również w tym rankingu sobotnie zwycięstwo Kobajasziego Młodszego nie pozostało bez wpływu na jego pozycję w tymże. Samuraj wskoczył do czołowej 55-tki klasyfikacji, a ponadto, jako 55-ty właśnie, przekroczył próg 4000 punktów w karierze. W 55-tki wyskoczył przez to Tom Hilde, a jednym z wyprzedzonych przez Japończyka skoczków jest, będący od kilku tygodni w kryzysie, Karl Geiger.
2.    Po sobocie już 135-ciu skoczków ma na koncie więcej niż 1500 pucharowych punktów. Tym 135-tym został Norweg Marius Lindvik. Ze względu na dużą ilość punktów zdobytych w sobotę Wiking, już przed niedzielnymi zawodami, był już w rankingu 128-my. Zakopane doskonale leży Lindvikowi. Miesiąc temu tu wygrał, w sobotę znów podium, a w  niedzielę znów był w ścisłej czołówce i przygotował solidny grunt pod kolejny awans w przedmiotowej klasyfikacji.
3.    Do top-140 przedmiotowej klasyfikacji wkroczył w sobotę Jukia Sato. Pomógł mu w tym wydatnie Daniel Huber, który nagle, między Willingen a Klingenthal, zaczął sprawiać wrażenie, że przestał rozumieć na czym polega skakanie na nartach. Równie nagle sobie jednak przypomniał i w niedzielę wyrzucił Japończyka z czołowej 140-tki. Było to o tyle łatwiejsze, że Samuraj w ogóle nie punktował.
4.    Andrzej Stękała powiększył po sobocie liczbę skoczków którzy w karierze wywalczyli 500 i więcej pucharowych punktów. Po niedzieli niczego nie powiększył. Przepraszam. Ilość dyskwalifikacji w naszym obozie powiększył. Ale o tym już było.
5.    Do 45-ciu wzrosła po niedzielnym konkursie liczba skoczków, którzy w karierze wyskakali więcej niż 4600 pucharowych punktów. Tym 45-tym jest Daniel Andre Tande, który z top-45 zmuszony był wyrzucić Bjoerna Einara Romoerena.
6.    Skoczków, którzy przekroczyli barierę 3500 pkt w ciągu kariery jest po zakopiańskich konkursach dokładnie 63-ch. Grupa powiększyła się w niedzielę o Roberta Johanssona.
7.    Zmęczył wreszcie granicę stu punktów w sezonie Domen Prevc. Pozwoliło mu to na wejście do top-85 najlepszych punkciarzy w historii. Wypadł za to stamtąd Taku Takeuczi. Na to by z powrotem do tej grupy wskoczyć, w obecnym stanie rzeczy, ma Japończyk (jak to mówi, po francusku rzecz jasna, słynny na całą Polskę kawalarz i dowcipas Jaroński Wojciech) „marne szanse”.
8.    Philipp Aschenwald po drugim z zakopiańskich konkursów raz, że powiększył liczbę tych, którzy w karierze zdobyli ponad 1200 pkt. Tak się składa, ze te przynajmniej 1200 oczek ma na koncie okrągła liczba 150-ciu skoczków. Austriak (1208) jest wśród nich na miejscu ostatnim. Na razie.

•    Podiumowicze PŚ
1.    Trzeci sezon z rzędu Rioju Kobajaszi staje na najwyższym podium pucharowego konkursu. Do 13-tu zwycięstw z sezonu 2018/19 i trzech wygranych w sezonie ubiegłym w sobotę dorzucił kolejny triumf. W ilości pucharowych zwycięstw zrównał się tym samym z Noriakim Kasaim. Oczywiście w klasyfikacji wszech czasów konkursowych triumfatorów wyżej jest, na razie, Samuraj Sędziwy, bo ma znacznie lepszy bilans pozostałych podiów. Dodatkowo Kobajaszi Młodszy zaokrąglił liczbę pudeł, na których dotąd w PŚ stawał. Do równych 30-tu. W przeciwieństwie do rankingu wszech czasów killerów, gdzie wyprzedził Matti Hautamaekiego i awansował na pozycję nr 18, w klasyfikacji wszech czasów pudli Japończyk pozostał na tym samym, 28-mym, miejscu. Do Ljoekelsoeya i Peterki brakuje mu aktualnie dwóch podiów.
2.    Andrzej Stękała został w sobotę 277-tym skoczkiem w historii i 12-tym Polakiem, który dostąpił zaszczytu stania choć raz na podium Pucharu Świata. W rodzimym rankingu zakopiańczyk wskoczył od razu na miejsce 10-te, bo Janusz Malik i Tadeusz Fijas mają w dorobku „tylko” po „brązie”. Teraz, żeby awansować, będzie musiał pucharowe zawody wygrać. Może, zamiast się rozwodzić, przedstawię tabelę wszystkich dotychczasowych polskich pudli (tłustym drukiem, dla niezorientowanych, zaznaczeni skoczkowie, którzy mogą ten bilans jeszcze poprawić):

a.    Małysz        -    39 – 27  - 26
b.    Stoch            -    39  - 20  - 18
c.    Kubacki        -      5  -   5  - 13
d.    Fijas P.        -      3  -   1  -   6
e.    Żyła             -      2  -   4 -  10
f.    Kot M.        -      2  -   1  -   0
g.    Bobak        -      1  -   2  -   1
h.    Ziobro        -      1  -   0  -   1
i.    Biegun        -      1  -   0  -   0
j.    Stękała        -      0  -   1  -   0
k.    Malik J.        -      0  -   0  -   1
l.    Fijas T.        -      0  -   0  -   1       

3.    Trzeci z sobotnich podiumowiczów, Marius Lindvik, tak jak  Kobajaszi, stanął w sobotę na pudle po raz okrągły. To już dziesiąte podium w karierze młodego Norwega. Doszlusował tym samym do najmłodszego Prevca, Piotra Fijasa i obecnego trenera Japończyków Hideharu Mijahiry. Tych dwóch ostatnich zresztą wyprzedził, bo ma od nich lepszy bilans zwycięstw (Japończyk) lub pozostałych podiów (Polak).
4.    Dzięki trzeciej lokacie Lindvika liczba najniższych podiów wywalczonych w Pucharze Świata przez Wikingów zaokrągliła się do 150-ciu. Są pod tym względem wciąż na miejscu drugim, a ich strata do prowadzących w tym zakresie Austriaków (241) dalej jest ogromna. Na trzecim miejscu Niemcy (133), my na pozycji szóstej (77).
5.    W niedzielę z kolei podia Graneruda i Johanssona spowodowały, że Norwegia ma w dorobku równe 440 pucharowych pudeł. Pierwsze miejsce w tym rankingu jej oczywiście nie grozi, ale od trzecich Niemców się pomalutku Wikingowie dystansują. Nie wygląda na to, żeby aktualna kolejność, w całej tabeli podiów, mogła się do końca sezonu zmienić. A jeśli coś się zmieni w sezonie następnym, to jedynie właśnie może to być wymiana norwesko-niemiecka. Na co się w tej chwili zresztą w ogóle nie zanosi.
6.    Robert Johansson został w niedzielę 65-tym najlepszym pudlem wszech czasów. Zrównał się podiami z Michaelem Uhrmannem, ale ma od niego więcej zwycięstw i dlatego jest przed Niemcem.
7.    Anze Lanisek z kolei jest od niedzieli najlepszym czynnym i trzecim najlepszym w historii skoczkiem w rankingu najwybitniejszych pucharowych zwycięzców wśród tych pudli, którzy na najwyższym podium jeszcze nie stali. Przed nim tylko Olav Hansson (0-8-3) i Miran Tepes (0-6-2). Żebym był dobrze zrozumiany. W tabeli najlepszych pudli kilku zawodników (np. Wasiliew czy Ottesen) bez pucharowego zwycięstwa jest wyżej od niego. Mają po prostu więcej pudeł na koncie. Ale ja piszę o hierarchii, gdzie liczy się jakość podiów. Tak jak Stoch jest w niej wyżej od Ahonena, tak, na tej samej zasadzie, Lanisek wyprzedza Rosjanina i Norwega. On ma w tej chwili bilans 0-4-2, a ci dwaj 0-3-6. Ja wiem. Swoisty paradoks. Goście figurują w tabeli zwycięzców mimo, że ich nie odnieśli. Ale gdzieś tą jakość takiego Olava Hanssona trzeba było pokazać. I ten ranking to, moim zdaniem, odpowiednie miejsce. W rankingu pudli jest znacznie mniej zauważalny. A tu widać: najlepszy z tych, którzy nigdy nie wygrali.
8.    Halver Egner Granerud, przynajmniej jak chodzi o wygrane, osiągnął szczyt. Jest w tym tak samo skuteczny jak Adam Małysz 20 lat temu. Dokładnie tak samo. W 21 konkursach zwyciężył 11-krotnie. Daje mu to współczynnik zwycięstw na poziomie 0,524. Polak zakończył sezon na 21 zawodach. Norweg skacze dalej. Czy poprawi wynik Polaka? Każdy jest tego ciekawy. Ale nawet nie wiemy ile razy musiałby do końca sezonu wygrać. Nie wiemy, bo nie znamy liczby konkursów, które się tej zimy jeszcze odbędą. Decyzja miała zapaść w czwartek. Jest czwartek, 17.25. Decyzji jeszcze nie ma. BTW. Nie bardzo widzę drugiego kandydata, który by jeszcze, za ten sezon, załapał się obok Graneruda, do mojego rankingu najlepszych konkursowych sezonowych zwycięzców. Przypomnę, że żeby się w nim znaleźć trzeba odnieść jednej zimy siedem zwycięstw. Najbliższy tego Stoch ma tylko trzy wygrane, Eisenbichler dwie, a paru innych ledwie po jednej. Uwaga, eufemizm zastosuję. Żaden nie wydaje się być w takiej dyspozycji, żeby dobić do siedmiu triumfów. Prezentują się tak, że nie zrobiliby tego nawet gdyby nie było w stawce Norwega, a ten, na dodatek, ciągle w niej jest.

•    Inne ciekawostki
1.    No to może o Granerudzie, bo dawno nie było. Mimo to będzie skromnie. W niedzielę Norweg zaliczył 65-te punktowanie w karierze. W Zakopanem skakał dotąd 5-krotnie i zawsze zdobywał punkty. W czołowej 10-tce był z tego aż cztery razy. A po styczniowym konkursie wielu twierdziło, że ta skocznia mu nie leży. Ciekawe czym się kierowali?
2.    Daniel Andre Tande ma po ostatnim weekendzie na liczniku 155 pucharowych podejść. W niedzielę zaliczył 50-tą bytność w czołowej 10-tce, ale nie na podium. To jego piąty sezon w karierze, kiedy zdobywa więcej jak 500 pucharowych punktów.
3.    Piąte podium w sezonie Roberta Johanssona. I 60-ty raz w czołowej 10-tce. To jego trzeci sezon w karierze, kiedy ugrywa co najmniej 750 punktów. Przy czym cały czas ma szanse, by była to jego najlepsza w życiu zima.
4.    Sobota to dla Mariusa Lindvika piąte pudło w sezonie. Tyle samo podiów zaliczył też poprzedniej zimy. Różnica jest taka, że w tym sezonie może się jeszcze poprawić.  Pytanie, czy tak będzie. Nie każda skocznia pasuje mu tak jak ta w Zakopanem.
5.    Trochę lepiej niż w kilku poprzednich konkursach wypadł w stolicy polskich Tatr w ostatni weekend Johann Andre Forfang. Również statystycznie. W sobotę po raz 40-ty zakończył zawody w drugiej 10-tce, a w niedzielę podszedł do Pucharu po raz 155-ty i po raz 135-ty zdobył w nim punkty.
6.    Nieudany weekend dla Tilena Bartola. Po tym jak w styczniu zanotował tu najlepszy wynik w sezonie, po miesiącu kończył pobyt w Tatrach w zupełnie innym nastroju. W niedzielę po raz 30-ty nie zdobył w konkursie punktów.
7.    Najsłabszy ze Słoweńców był w miniony weekend Ziga Jelar. Jeszcze słabszy niż Bartol. Zaowocowało to jego niedzielną okrągłością w postaci 20-tego bezpunktowego konkursu w karierze.
8.    140-te pucharowe podejście, 80-te punktowanie i 15-ta obecność w najlepszej szóstce zawodów. To są efekty niedzielnego skakania Anze Laniska.
9.    Pius Paschke w sobotę po raz 35-ty zajął miejsce w drugiej 10-tce konkursu. Poza tym bryndza.
10.    Przed wojną nie do pomyślenia. W niedzielę Severin Freund zaliczył 40-ty bezpunktowy konkursowy występ w karierze.
11.    Trochę skromniejszy jubileusz obchodził w tym samym obszarze, ale za to w sobotę, Constantin Schmid. Zawalił konkurs po raz 25-ty. Ale żeby nie było tak smutnie i okrągło to w niedzielę zaraz do pieca dołożył. I jest już tylko smutnie.
12.    Ponieważ Niemcy generalnie wypadli w Zakopcu tak jak my, a w zasadzie jeszcze dużo gorzej, to, żeby nie było tak mało optymistycznie/niemiecko, muszę wspomnieć jeszcze o 140-tych niedzielnych punktach w wykonaniu Markusa Eisenbichlera i Karla Geigera. Pytanie czy to aby było takie ultra optymistyczne. Ale tym niech się martwią oni. My mamy swoje zmartwienia.
13.    Kamil Stoch miał już oczywiście gorsze występy niż ten w miniony weekend, ale trzeba mu obiektywnie oddać, że rzadko kiedy, szczególnie od czasu kiedy karierę skończył Małysz, wyglądał tak mizernie. Żeby się na nim dłużej nie znęcać to może dodajmy, że niedzielne zawody były jego 380-tym kontaktem z Pucharem i że jest jedynym Polakiem, który do tej pory w tym sezonie punktował w każdych zawodach, w których startował. Tyle, że to nam, polskim kibicom, od pewnego czasu nie wystarcza. Staliśmy się, jak chodzi o sukcesy Stocha, pazerni. Mimo, że on już nic nie musi.
14.    Dawid Kubacki zanotował w niedzielę 230-ty konkurs w swojej karierze. Dokładnie 70% z nich to konkursy punktowane.
15.    W sobotę Piotr Żyła zapunktował w Pucharze Świata po raz 215-ty. Miejsce ósme zajął po raz ósmy. O niedzielnym występie Polaka proponuję pomilczeć.
16.    Wielki sobotni, największy w karierze, sukces. I wielka niedzielna, największa w karierze, wtopa. Najkrótsze i najtreściwsze podsumowanie weekendu w wykonaniu Andrzeja Stękały. Sobotnie podium to było też 30-te punktowanie zakopiańczyka.
17.    Klimek Murańka ma w tej chwili za sobą okrągłe 125 pucharowych podejść. Znakomita większość nie na miarę jego potencjału. Tego o którym polskie media, ale i tacy zwykli kibice jak ja, trąbią bez przerwy, nie mając na to specjalnych dowodów.
18.    Jakubowi Wolnemu trzeba oddać jedno. Jego forma we wszystkich trzech konkursach tego sezonu w Zakopanem, była bardzo stabilna. I na tym bym wątek tego skoczka w tym odcinku zakończył.
19.    Maciej Kot wystąpił w sobotę najprawdopodobniej głównie po to, by zaokrąglić niektóre swoje pucharowe liczby. Szczerze pisząc to jedną liczbę. Po Zakopanem ma na liczniku 240 pucharowych podejść. Odokrąglił swoją liczbę konkursów i konkursów bezpunktowych. Liczby konkursów punktowanych za to, jak pewnie niektórzy zauważyli, nie odokrąglił.
20.    Stefan Hula doczekał się jeszcze okrąglejszego niż Kot jubileuszu. W Zakopanem miał miejsce jego 250-ty kontakt z Pucharem.
21.    Tak jak się spodziewałem, nie zrobił w Zakopanem furory Ulrich Wohlgennant (jak można dać tak dziecku na imię?). Szaleństwa na zapleczu to nie Puchar Świata. Miał szczęście do wiatru w pierwszych seriach obu konkursów, więc dwa razy zdobył punkty. No ale sam fakt, że punktował, też się chwali. W końcu nie było go w I lidze ponad dwa lata.
22.    Dla Philippa Aschenwalda niedzielny konkurs to była 95-ta w karierze pucharowa próba i 85-te zawody główne.
23.    Bardziej okrągły w tych samych obszarach stał się w sobotę, mimo paskudnych okoliczności, Daniel Huber. Zaliczył setne pucharowe podejście i 90-ty konkurs. W niedzielę po raz 15-ty znalazł się w czołowej 10-tce, ale nie na podium (tam był dotąd, osobno, 3-krotnie).
24.    Po zawodach w Zakopanem Stefan Kraft może się pochwalić 210-ma pucharowymi konkursami, z tego 140-ma obecnościami w czołowej 10-tce konkursu. Robi wrażenie, nie powiem.
25.    Zaokrąglił się po Zakopanem, w niektórych obszarach przynajmniej, Simon Ammann. Ma w tej chwili na koncie 455 konkursów. 80 z nich ukończył, tak jak w ten weekend, w trzeciej 10-tce.
26.    Gregor Deschwanden w pierwszych zakopiańskich zawodach zaokrąglił liczbę konkursów, które skończył w trzeciej 10-tce (40), a w drugich liczbę konkursów, w których wylądował w 10-tce drugiej (25). Jednego można być pewnym. W Rasnovie Szwajcar niczego nie zaokrągli. Nie będzie się dało.
27.    Dwa rekordy życiowe (najpierw sobota, potem poprawka w niedzielę) Jewhena Marusiaka. Po 12-tu przerżniętych z kretesem kwalifikacjach w końcu dwa razy w konkursie. Możliwe tylko na zawodach w Polsce przy słabiutkiej frekwencji, ale co to w końcu Ukraińca obchodzi. I ja się z nim akurat zgadzam.
28.    Kolega Marusiaka z reprezentacji, Witalij Kaliniczenko, też pobił życiówki, też dwa razy. Z tych samych powodów. Tyle, że on już wcześniej jeden konkurs, w poprzednim sezonie, zaliczył.
29.    W swojej 310-tej pucharowej próbie punkty zdobył wreszcie Denis Korniłow. Po prawie trzech latach przerwy.
30.    Rekord życiowy Michaiła Nazarowa w swoim 70-tym pucharowym starcie i 40-tym pucharowym konkursie. To były tez jego pierwsze tzw. klasyczne pucharowe punkty. Dwa, ale zawsze. Są tacy, którzy przez całą karierę uzbierali tylko jeden. Np. Alexander Stoeckl. A ilu nie zdobyło żadnego?
31.    25-te zawody główne w karierze zaliczył Siergiej Tkaczenko. Oglądałem wszystkie konkursy tegorocznego PŚ i jest to z pewnością aktualnie najsłabszy uczestnik tegorocznej edycji PŚ. Czego to jedna głupia kontuzja z człowiekiem nie zrobi…
32.    Sabidżan Muminow dobrnął do 85-ciu pucharowych podejść. Dramatycznie mała w ostatnim czasie liczba uczestników zawodów sprawia, że procent jego nieprzebrniętych kwalifikacji dramatycznie spada. Tyle, że przez to Kazach przestał być w jakimkolwiek stopniu atrakcyjny. No. Skoro przestał, nawet potencjalnie, zagrażać Koreańczykom, to trudno się dziwić.
33.    Kevin Malcew z Estonii w sobotę po raz 10-ty nie przebrnął kwalifikacji. W niedzielę pobił życiówkę. Powód identyczny co w wypadku Ukraińców. Gdzie te czasy kiedy do pucharowych zawodów przystępowało ponad stu zawodników…

Koniec.Kropka.

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport