HareM HareM
42
BLOG

Wisła wylała z brzegów (przyzwoitości)

HareM HareM Rozmaitości Obserwuj notkę 8

Od dawna było wiadomo, ze Wisła potrafi. Tak mniej więcej od odejścia Smudy. Ale to, co zrobili chłopaki dzisiaj przejdzie do annałów tej dyscypliny sportu. Nie tylko w Polsce.
Polskie zespoły potrafiły już przegrać w ostatnich trzydziestu latach ze słabeuszami. Owszem. Ale nigdy nie byli to mistrzowie Polski. To raz. Nigdy nie byli to Estończycy. To dwa.
Nazwijmy rzecz po imieniu. Wisła Kraków przegrała dwumecz o wejście do III rundy LM z totalnymi outsiderami. To tak jakby nasza reprezentacja (powiedzmy sobie szczerze: od czasów Piechniczka co najwyżej liche europejskie średniaki) dostała baty w eliminacjach ME z Maltą albo z Luksemburgiem. Albo jeszcze właściwiej i adekwatniej: z Estonią. Bo nawet z Łotwą to już nie to samo.
No więc Wiśle się to udało. Brawo.
Zastanawiam się jak ten zespól bez charakteru mógł zdobyć w tym roku tytuł mistrza Polski. Jak taka drużyna jak Lech, prowadzona na dodatek przez Smudę, mogła dać się wyprzedzić takiemu badziewiu jak tegoroczna Wisła. No i jeszcze ta polityka transferowa przez ostatnie kilka lat. Wspaniała dla zaścianka, ale zabójcza dla kogoś, kto chce odnosić sukcesy większe niż mistrzostwo podwórka i sąsiedniej ulicy.
Nadzieje na to by w końcu, wskutek wyjątkowo sprzyjającej w tym roku sytuacji, awansować po 13-tu(sic!) latach do grupowych rozgrywek LM prysły w jednej chwili jak mydlana bańka.
Polska piłka ligowa osiągnęła dzisiaj dno. Miejmy nadzieję, że jest ono na tyle twarde, że da się od niego odbić. Choć patrząc na wyczyny, które serwuje nam piłkarska centrala trudno się tego spodziewać. W końcu jabłko nie leży daleko od jabłoni. A z bagna się mocno odbić nie da.
Alem się zgrzał. Idę pod zimny prysznic.

 

HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Rozmaitości