HareM HareM
75
BLOG

Wasilewski - Beenhakker. Papużki nierozlączki

HareM HareM Rozmaitości Obserwuj notkę 13

Beenhakker, jako trener piłkarskiej reprezentacji Polski,  ma na koncie szereg zaskakująco dziwnych posunięć. Duża część z nich to po prostu zwykłe błędy w sztuce. Trenerskiej. Niewypały. Ewidentnie. Ale największe, moim zdaniem, faux pas zarozumiałego (do granic możliwości) Holendra to jego wybór dotyczący prawego obrońcy kadry. Prawie od dwóch lat niezagrożony praktycznie na tej pozycji jest Marcin Wasilewski. Piłkarz - drzewo. Fizol, którego permanentne występy w kadrze każdorazowo dają świadectwo brakowi umiejętności piłkarza oraz podważają kompetencje trenera  jako selekcjonera.
Oczywiście nie jest winą Wasilewskiego, że jest powoływany do kadry. Gra jak umie. Umie bardzo niewiele. Zasadniczo jest znacznie lepszym zapaśnikiem i bokserem niż piłkarzem. Jednak tylko Beenhakker powołuje go do reprezentacji kraju. Trenerzy kadr pozostałych wymienionych dyscyplin podchodzą do zawodnika Wasilewskiego jako potencjalnego kadrowicza z dystansem. Ich wybór. Zapasy i boks mnie nie rajcują.
Rajcuje mnie piłka nożna, a w niej szczególnie bliska jest mi gra rodzimej reprezentacji. Dlatego nie mogę patrzeć jak od dwóch lat bubek mieniący się wybitnym kołczem stresuje całą Polskę każąc jej oglądać jak każdy lewoskrzydłowy każdego przeciwnika Polaków hasa sobie po swojej stronie boiska i robi z naszą reprezentacyjną „ostoją” (wyobraźcie sobie, że tak nazwał go niedawno niezrównany Onet) co mu się żywnie podoba.  A to nim zakręci, a to całkowicie ośmieszy, a to spowoduje, że nasz bohater wydatnie pomoże mu strzelić nam bramkę.
Być może Beenhakkerowi imponuje to, że Wailewski zachowuje się na boisku tak jak niegdyś na lodowisku zwykł to był czynić Krzysztof Oliwa. A to kogoś bez czy z powodu kopnie, a to złapie za spodenki, koszulkę, włosy (właściwe podkreślić), a to obejmie wpół sprowadzając do parteru, a to przyładuje z łokcia w wyskoku. Róznica między nim a Oliwą jest taka, że ten drugi oprócz fauli potrafił także grać. W to, co było jego pasją.
Ma Wasilewski jeden walor. Fakt. Jako obrońca jest bardzo groźny w polu karnym przeciwnika. Szczególnie w powietrzu. To jednak w żadnym wypadku nie rekompensuje jego wręcz podstawowych braków w grze obronnej i wyszkoleniu technicznym.
Jest taki komentator telewizyjny, niekoniecznie od piłki, który takich graczy jak Wasyl określa pojęciem „fajter”. No to ja dziękuję za takich fajterów. Wolę bocznych obrońców typu Anczok czy Szymanowski. A nawet Golański, żeby nie iść w historię. A jak fajter to taki jak Musiał był. To znaczy, żeby oprócz gryzienia trawy potrafił coś jeszcze.
Jeśli chcemy cokolwiek znaczyć w piłce europejskiej to dla takich zawodnikow jak Wasilewski musi być w reprezentacji szlaban. Póki nie nauczą się grać w piłkę. Ponieważ dla Leo Beenhakkera Wasilewski to baza od której rozpoczyna ustalanie składu na mecz, rozwiązanie narzuca się więc samo. Wasilewski nie może odejść solo. Im szybciej to się stanie tym lepiej.

PS
Niezły ten Obraniak, co?
 

HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Rozmaitości