Od soboty w stolicy naszego zachodniego sąsiada zacznie się największa, przynajmniej dla mnie, tegoroczna sportowa uczta. Mam oczywiście na myśli lekkoatletyczne mistrzostwa globu.
Kiedyś pasjonowałem się wynikami uzyskiwanymi przez najlepszych biegaczy, skoczków i miotaczy. Teraz, po ujawnionych przypadkach dopingu amerykańskich i jamajskich sprinterów i sprinterek (o takich tworach jak NRD czy kraje byłego ZeSRoła nie pisząc) i znacznie większej ilości tych oficjalnie nie ujawnionych (święte krowy typu Lewis) interesuje mnie to wszystko tylko w kontekście polskich zdobyczy w międzynarodowym gronie. Medale bowiem, a przede wszystkim zwycięstwa, dają ogromny splendor. I tego, oprócz wielu pozytywnych emocji, Polska potrzebuje.
I tak sobie patrząc na dotychczasowe tegoroczne dokonania naszych reprezentantów dochodzę do wniosku, że nie powinno być w tym Berlinie tak strasznie najgorzej.
Jest komu rzucic, jest komu skoczyc i jest komu szybko pobiec.
O Majewskim to głupio nawet przypominac. Murowany kandydat do medalu. Prawie murowany do złota, choc te amerykańskie brojlery mogą natrafic na słaby dzień komisji antydopingowej. Tak już parę razy przecież było. O Anicie Włodarczyk można mówic jako o objawieniu sezonu. Wśród 10-ciu najlepszych tegorocznych wyników w rzucie młotem z pięc należy do niej. W tym najwartościowszy. No to kto ma stanąc na podium, może i najwyższym, w tej konkurencji? Tym bardziej, że tu akurat ciało antydopingowe dało ostatnio wyraźne czerwone światło dopingowiczom. Jest jeszcze Małachowski, ale co na to jego wciąż kontuzjowany palec? Myślę, że uraz jest na tyle silny, że stworzy polakowi poważne problemy w walce o medal.
W skokach mamy tylko jedną szansę. Znaczy się dwie, ale w jednej konkurencji. Przy czym Monika Pyrek jakby nie trafiła z formą. Znacznie lepiej skakała na początku sezonu. Rogowska, po zwycięstwie nad zawsze zdopingowaną (postawą konkurentek oczywiście) Isinbajewą oraz zaliczeniem wysokości 4,80m wydaje się by jedną z głównych faworytek. Może nie do złota, ale już srebro to kto wie?
Zostały biegi. Po wypadnięciu, z powodu kontuzji, Marka Plawgi pozostaje nam na płotkach Anna Jesień. Ale w jakiej formie! Jeśli konkurencja „cudownie” nie poprawi wyników, Polka jest w stanie walczyc tym razem o złoto.
Czarnego konia zostawiłem sobie na koniec. Marcin Lewandowski może zrobic w Berlinie wielką niespodziankę. Moim zdaniem to talent na miarę Borżakowskiego. Czyli większy niż Czapiewski. A Chappi medal mistrzostw świata w kolekcji ma. Czyli Lewandowski tym bardziej powinien zdobyc.
To ile tych medali? Pięc? Sześc?
Stawiam na … Tolka Banana:)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)