HareM HareM
17
BLOG

Nie mistrz, a jednak mistrz

HareM HareM Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Tomasz Majewski nie zdobył tytułu mistrza świata. Po pięknym i stojącym na bardzo wysokim poziomie konkursie pchnięcia kulą zajął fantastyczne, drugie, miejsce.

Fantastyczne, ale nie dla niego. On mierzył wyżej. Tak się czasem jednak układa, że mimo znajdowania się w wielkiej formie trzeba uznać czyjąś wyższość. Cantwell nie wypadł sroce spod ogona. Jest wybitnym specjalistą w swojej konkurencji. I, rzecz niebagatelna, utytułowanym. Kilka razy potrafił pokazać swoją klasę w najważniejszych zawodach sezonu. Choćby rok temu, kiedy na igrzyskach uległ tylko Majewskiemu. W Berlinie też prowadził przez 4 kolejki rzutów, a „przerzucony” potrafił skontrować. Jego mistrzostwo to nie przypadek. Zwycięstwo równorzędnego Polakowi rywala. Po prostu tym razem on rzucił dalej. Może w swojej wygranej nie był tak przekonywujący jak Majewski w Pekinie, ale rzucił najdalej, rzucił ponad 22 m i nie rzucił daleko tylko raz w konkursie (jak np. Komar w Monachium).

A swoją drogą to mało kto przed Majewskim przegrywał prezentując tak wysoki poziom. A w kuli to już w ogóle. W końcu dwa razy rzucił wyraźnie dalej niż na olimpiadzie i uzyskał swój drugi i trzeci najlepszy wynik w życiu. W tabeli najlepszych tegorocznych osiągnięc na świecie jego rezultat ustępuje tylko wynikowi osiągniętemu przez Cantwella i jego własnemu rekordowi Polski sprzed kilkunastu dni.

Majewski jest pono załamany. Specjalnie go nie rozumiem. Ambicja? Chciał Ziółkowskiego dogonic? A potem Korzenia? Jako kibic chciałbym, żeby każdy polski zawodnik czy zawodniczka, w rok po osiągnięciu największego możliwego w sporcie sukcesu, zostawał drugim najlepszym na świecie w swojej dyscyplinie. Mogą się wtedy załamywac lub nie. Mnie wisi. Byle drudzy byli. A polski sport potęgą.

HareM
O mnie HareM

jakem głodny tom zły, jakem syty to umiem być niezły

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości