Piotr Małachowski wnikliwie analizował konkurs pchnięcia kulą na MŚ w Berlinie. I zrobił dokładnie to samo co zwycięzca tego konkursu, Amerykanin Cantwell. Wyprowadził ich z równowagi w serii pierwszej, a gwoździa w trumnę wbił im w kolejce piątej. Takiego ciosu nie był w stanie ustać nawet genialny Tomasz Majewski. A tu szok. Niemiec ustał i wyprowadził kontrę.
Konkurs był bez dwóch zdań piękny i stał na wysokim poziomie. Siodmy zawodnik rzucił ponad 65 m. To jest wielki poziom. Tak jak w kuli. Tylko dlaczego Pan Bóg nie zastosował w dysku tych samych reguł? A jak nie chciał to mógł w kuli zastosować takie jak dzisiaj.
Na koniec łyżka dziegciu. Mimochodem z ust komentatora TVP padły słowa: „reprezentanci Niemiec w rzutach wrócili do starych, sprawdzonych trenerów z NRD”. W takim razie można bez posądzenia o błąd napisać, że zdobyliśmy jednak w dysku złoty medal. Wskazywałby na to fakt, że Harting zachowywał się po zwycięstwie podobnie jak rottweiler. Znaczy się chciałem napisać jak NRD-owskie pływaczki albo, żeby być bardziej up-dated, jak swego czasu Hannawald. Przed wypaleniem oczywiście.
Więc reguł faktycznie nie ma.
29
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (5)