Jak można się było spodziewać polscy lekkoatleci podbili stolicę Anglii. Już wyniki z dwóch poprzednich MŚ w Berlinie i Taegu oraz ME w Barcelonie wskazywały, że na olimpiadzie może być dobrze jak nigdy. Co innego jednak wskazania i przesłanki, a co innego fakty. W tym wypadku jedne i drugie nie odbiegły od siebie w ogóle. Praktycznie się pokryły.
Zwróćmy uwagę. Wszyscy medaliści odbywających się 3 lata temu mistrzostw świata w Berlinie zdobyli złote krążki! Pozostałe 5 złotych kruszców wywalczyli także zwycięzcy z Taegu i Barcelony.
W zamierzchłych czasach Amerykanie nakręcili filmowy bestseller o znamiennym tytule “Parszywa trzynastka”. Tuż po igrzyskach ma się pojawić remake tego obrazu. Tych, którzy filmu nie oglądali informuję, że zbieżność tytułu nowego filmu z ilością złotych medali zdobytych na igrzyskach 2012 przez naszych reprezentantów oraz z frustracją Amerykanów z powodu utraty na rzecz Polski pierwszeństwa w klasyfikacji generalnej igrzysk dotyczącej l.a., jest całkowicie przypadkowa. Dodatkowo przekonuje o tym fakt, że w tytule nie ujęto dziewięciu polskich srebrnych i brązowych medalistów. Jeśli więc doszukiwać się jakichś analogii do obecnej sytuacji w światowej lekkiej atletyce to bardziej uprawnione jest twierdzenie, że relacji polsko –amerykańskich w tym sporcie dotyczy wznowienie innego światowego bestsellera. “Paragraf 22” podaje bowiem dokładną ilość naszych medalowych zdobyczy a jednocześnie trofeów amerykańskich z podziałem na płeć. Znaczy się 2+2.
Od czasu kiedy IAAF zajął się na poważnie walką z dopingiem i przez palce patrzył jedynie na gospodarzy zawodów, podczas kiedy akcje paru nacji zaczęły dramatycznie spadać, wyniki naszych lekkoatletów są coraz bardziej niesamowite. Aż strach się bać co to będzie w przyszłym roku...
...................
Obudziłem się zlany zimnym potem. Mistrzostwa świata AD 2013 są w Moskwie. Koniec marzeń w ogóle. A co dopiero tych z palca wyssanych.


Komentarze
Pokaż komentarze