Szczególnego kopania i rzucania. Bo w zasadzie taka piłka do nogi, siatki czy kosza przez całe swoje życie ma ciepło. Wiecznie ją ktoś rzuca albo, przepraszam, ciągle kopie. Ale we wrześniu robi się to na oczach , rzec można, niemal wszystkich.
Niby dlaczego? A tak to. ME w siatkówce mężczyzn i kobiet, ME w koszykówce mężczyzn, LM w fazie grupowej. Stężenie kopania i rzucania niezłe. Wśród tych kopiących Polaków jakoś mało. Poszczególne rodzynki grające w zagranicznych zespołach. Jakby nie APOEL Nikozja to by ich prawie całkiem brakło. Ale już rzucać czy bić piłkę przed kamerami będzie znacznie więcej Polaków. Co więcej. Będą to również robić Polki! Upadek obyczajów.
A tak na poważnie. Dwie z tych dużych imprez będą miały miejsce w naszym kraju. Wystarczający powód, żeby nie być w tych turniejach outsiderami. Miejmy nadzieję, że tak będzie.
Koszykarze ostatni raz w finałach ME grali ze 12 lat temu, gdzie zresztą nic nie zwojowali. Turniej pamięta z pewnością Adam Wójcik, który nie miał wtedy nawet 30-tki (J ). Dzisiaj, posiadająca w swoich szeregach Amerykanina oraz dwóch naprawdę uznanych w profesjonalnym gronie własnych graczy, Polska jest w stanie wysmażyć przeciwnikom niezły pasztet i zrobić niespodziankę. Jest w stanie. Pytanie czy zrobi. My mamy trzech klasowych zawodników. Inni mają 12-tkę. Zobaczymy...
Znacznie mniejsze są, moim zdaniem, szanse naszych, całkiem niedawnych, dwukrotnych mistrzyń Europy w siatkówce. Mimo, że mają z kolei, też tylko moim zdaniem, lepszego od koszykarzy trenera. Plaga kontuzji spowodowała, że wiele (ogólnie pisząc) pozytywów, które wprowadził ze sobą Matlak nie jest w stanie zrekompensować uszczerbków personalnych jakich doznała w tym roku nasza reprezentacja. Dodatkowo mamy jeden wielki minus. Warunki fizyczne. Mimo to w grze siatkarek widać sporo elementów, które pozwalają mieć nadzieję na nie najgorszy występ. A jak nie teraz to za jakiś, niezbyt odległy, czas.
W obu przypadkach, szczególnie w drugim, zdecydowanie korzystne jest to, że są to tylko mistrzostwa kontynentu, a nie globu. Tam, przy tych możliwościach i składach, nie mielibyśmy czego szukać. Przynajmniej na razie.
Nasi siatkarze, jako jedyni, nie będą występować w roli gospodarza. I dobrze. Co za dużo to niezdrowo. W odległej Turcji (swoją drogą ciekawe kto pozwolił takim Turkom, Żydom, Azerom czy innym Kazachom brać udział w mistrzostwach Europy; czy my uczestniczymy w mistrzostwach Azji?) będą próbowali zmazać plamę jaką dali na poprzednim czempionacie. Mają dużą szansę pokazać się z dobrej strony. W tym wypadku kontuzje kilku najlepszych zawodników podziałały na resztę mobilizująco. Momentami wygląda to naprawdę obiecująco. Grają bez kompleksów. Możdżonek już wygryzł wicemistrza świata Kadziewicza, a potencjał Kurka każe w nim upatrywać podstawowego przyjmującego w reprezentacji na najbliższe lata. Nawet jak wrócą kontuzjowane tuzy. Włazły, jak wyleczy urazy, też nie musi mieć łatwo z grą w pierwszej szóstce.
Podsumujmy. Łatwo, mimo ze w dużej części u siebie, nie będzie. Ale przynajmniej jeden medal wypadałoby w tym wrześniu wywalczyć. Wszystko jedno kto go zdobędzie.
Wszystkim piłkom życzę natomiast, żeby były jak najrzadziej celnie bite, rzucane i kopane. No chyba, że przez Polki czy Polaków. Wtedy to jest inna rozmowa.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)