Są, zdaje się, jeszcze jakieś teoretyczne szanse na awans do finałów mistrzostw świata. Do najbliższej środy dziennikarze sportowi będą bić pianę i pitolić o możliwych scenariuszach. A scenariusz jest jeden. Nie pojedziemy do RPA.
Dzisiaj rozwiały się wszelkie nadzieje. Obraniak i Roger też nie pomogli. Polska pod wodzą Beenhakkera zagrała kolejny słabiutki mecz. Taka drużyna, siłą rzeczy, nie może uczestniczyć w finałach MŚ. Jakiś poziom tam jednak musi być. Ambicji może Polakom nie brakowało. Ale umiejętności na pewno. Irlandia Północna, kelnerzy europejskiej piłki, była w dwumeczu z nami zespołem lepszym. Dzisiaj praktycznie też. I to jest w zasadzie najlepsze podsumowanie kilkuletniej pracy w Polsce holenderskiego trenera. Myślę, że najwyższy czas kupić mu bilet powrotny do Rotterdamu. Wystarczająco długo się z nim wszyscy cyrtolą.
Powinien to też być gwóźdź do trumny dla obecnych wodzirejów PZPN. Pytanie tylko czy będzie? Oby. Chętnie widziałbym Latę i jego przydupasów siedzących na ławce obok Beenhakkera. Ale w parku. Niech se wyjaśniają rozbieżności. Byle pieniędzy z państwowej kasy nie pobierali.


Komentarze
Pokaż komentarze (36)